Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Pies Kuba

KotKuba_Biblia_1000

Tekst: Kot Kuba

„Obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju…” (List do Efezjan 6:15)

Moja pani miała sen, w którym szła z jakaś gromadą chrześcijan. Niestety nie miała na nogach butów. Ja, kot Kuba, zdaję sobie sprawę, że buty to jest część zbroi Bożej. Jak nie masz ich, to diabeł może ci strzelić w stopę albo, jako wąż jadowity, ukąsić w piętę. Napomniałem więc ją, żeby więcej głosiła ewangelii – dla naszej wspólnej ochrony!

Po tej mojej ingerencji zaczęła się włóczyć z Mariachi i rozwój wydarzeń potwierdził, jak bardzo to było trafione. Najpierw na rozgrzewkę coś tam pośpiewali pod mostem, opowiedzieli paru osobom ewangelię – takie tam, jak zawsze. Ale potem na horyzoncie pojawił się ON – pies Kuba. Pies miał pana i z nim głównie rozmawiano, dopóki się nie okazało, że zwierzątko ma raka. Zaraz Piotr powiedział, że stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia się synów Bożych. Jak mi, kotu Kubie, się ten chłopak podoba! Psu Kubie objawił się jeden syn Boży i dwie córki (bo była jeszcze z nimi Marysia) tzn. się o niego pomodlono, a ponieważ był on nabytkiem od zmarłej teściowej, moja pani zaraz zabroniła chorobie dalej propagować się w tej rodzinie. Efekty specjalne też były, co oznacza że pies się z lekka trząsł – musiał z niego wyjść demon.

Ponieważ padał deszcz i po Targówku chodzili tylko ludzie z psami, wykreowaliśmy nową formę ewangelizacji: NA PSA. W takim teamie potrzebna jest osoba, która psem się zajmie, podczas gdy reszta osób usłuży właścicielowi słowem i modlitwą. Taka persona musi wzbudzać zaufanie, że nie uprowadzi ulubieńca albo nie zrobi mu innej krzywdy, w niektórych przypadkach wymagać to może odwagi, a nawet siły fizycznej. Tym razem wypadło na moją panią. Pies nie był zbyt pokaźny, raczej kundel z pewną zawartością genetyczną pekińczyka. Reszta grupy zajęła się rozmową z Szymonem, który był może nieco niezdecydowany, ale całkiem zainteresowany tematem. Dzięki temu moja pani spędziła uroczy wieczór w towarzystwie miłego czworonoga. Na zielonej trawce o zachodzie słońca, o co byłem lekko zazdrosny. Kiedy Marysia i Piotr pomodlili się z Szymonem o przyjęcie Jezusa, moja pani powiedziała do psa: nie wiem jak masz na imię, ale dzisiaj nie poznasz swojego pana. A na imię miał właśnie: Kuba. Imię ma znaczenie!

Tags

Comments are closed.