Blogi
Wyjść na wolność (Maj 17, 2017 1:03 pm)
Skąd jesteś, dokąd podążasz? (Maj 3, 2017 12:23 pm)
Modlitwa: prosto w cel! (Kwiecień 25, 2017 2:19 pm)
Kto tu rządzi? (Kwiecień 18, 2017 3:01 pm)
Odbudowanie ołtarza Słowa (Kwiecień 11, 2017 3:03 pm)
Wiara i autorytet (Kwiecień 10, 2017 2:56 pm)

Pewność siebie

20_Wybrani_1000

Tekst: Marta Wróbel

Wada czy zaleta? Impertynencja czy zdrowe poczucie własnej wartości? Zawsze intrygowało mnie, dlaczego pewność siebie – cecha z jednej strony bardzo pożądana, a wręcz konieczna u ludzi przedsiębiorczych i pionierskich – w kontaktach indywidualnych najczęściej postrzegana jest negatywnie. Gdy osobie pewnej siebie przestaje się powodzić, wielu oddycha z ulgą: „Ha, dobrze mu tak! Teraz nie będzie się już wychylał”.

Pewność siebie kojarzy nam się niestety z arogancją i zarozumiałością. W powszechnej praktyce pewna doza „niepewności” uchodzi za mile widzianą, a nawet konieczną – nie zrażamy do siebie innych, nie obciążamy się presją sprostania własnym słowom, pozostawiamy sobie „otwartą furtkę” na wypadek niepowodzenia. Strach przed „wychylaniem się”, przed zbytnim odróżnianiem się od reszty grupy jest częścią mentalnej spuścizny komunizmu. Niesamodzielność jednostki, życiowa bierność, chwiejność i unikanie wyzwań – to cechy ukształtowane w społeczeństwie przez minioną epokę, która specjalizowała się w „równaniu wszystkich w dół” poprzez popieranie bezpiecznej dla systemu przeciętności i tłumienie indywidualnej inicjatywy.

W stadium zaawansowanym, wręcz patologicznym, niepewność może mieć poważne skutki. Niezrealizowane ambicje rodzą coraz to nowe, często nieuświadomione kompleksy. Pogłębia się niechęć do tak zwanych ”przebojowych osób”. Jednocześnie podejmowane są działania, które pod płaszczykiem politycznie czy religijnie poprawnych aktywności mają na celu realizację własnych, wstydliwie ukrywanych planów. To wszystko zostaje doprawione goryczą. Rośnie więc krytycyzm oraz negatywizm blokujący jakąkolwiek inicjatywę. Szukamy „kółek wzajemnej adoracji” – otaczając się osobami, które są tak samo niezrealizowane i zgorzkniałe jak my, a przez to nie naruszają naszej „małej stabilizacji”.

Przebywanie z ludźmi pewnymi siebie rzeczywiście stanowi prawdziwe wyzwanie – są oni sprawdzianem naszego poczucia wartości, poziomu poczucia bezpieczeństwa w Bogu, pewności przekonań i zamierzeń. Problemy w którejkolwiek z tych dziedzin sprawią, że ludzie pewni siebie będą budzić w nas lęk, niechęć, a z czasem nawet agresję.

Tymczasem Biblia od pierwszej do ostatniej strony przepełniona jest pewnością.

Wiara jest pewnością. Wszystko, co mówi bądź czyni Bóg, wynika z pewności tego, Kim jest i co zamierza zrobić. Boży ludzie opisani na kartach Pisma to ludzie pewni siebie… Bóg potrzebuje takich osób, ale nie pozwoli, by pewność była budowana na niewłaściwym fundamencie. To „siebie” musi najpierw zostać oczyszczone i wypełnione nową treścią.

Prawdziwa pewność to nie przekonanie o własnej doskonałości czy możliwościach, ale poczucie bezpieczeństwa w Bogu. W takiej pewności tkwi siła do realizacji powierzonych przez Boga zadań, pokój, odwaga, wytrwałość, gotowość do obrony i natarcia.

Pewność nie rodzi się nagle – to proces pogłębiania swojej więzi z Jezusem. Im więcej Jego, niekiedy bolesnej, ingerencji w twój charakter, tym więcej Jego pewności w twoim życiu. Wówczas nie musisz się obawiać tego, jak twoje zachowanie nazwą ludzie – arogancją, zarozumiałością czy pychą. Gdy pewny tego, co mówi Bóg, znając własne słabości i ograniczenia, postanawiasz działać odważnie – w Jego oczach jesteś najpokorniejszym sługą.

Tego rodzaju pewność zawsze pociąga za sobą konfrontację i sprzeciw. Doświadczyli tego wszyscy Boży słudzy w Biblii i zmierzy się z tym każdy, kto pragnie wypełnić Boże powołanie w swoim życiu. Spójrzmy na Nehemiasza – podczaszego króla perskiego. Zaryzykował nie tylko swoją wysoką pozycję, ale i życie, byle tylko móc odbudować mury zhańbionej Jerozolimy. Gdy rozpoczął pracę, natychmiast pojawili się wrogowie, knując przeciwko niemu intrygi. Najpierw z niego drwili, potem szantażowali go, zastraszali, a w końcu sprowadzili nawet fałszywego proroka, by rzekomym „słowem od Boga” skłonił go do wycofania się. Nehemiasz znał jednak swoje powołanie i dlatego potrafił oprzeć się ludzkim pogróżkom oraz „pseudo-duchowym” autorytetom. Bożego rodzaju pewność nie ulega ludzkiej presji.

Realizując Boże plany, spotkasz na swej drodze ludzi pewnych tego, że się mylisz, że rozmijasz się z własnym powołaniem, popełniasz błąd.

Musisz znać odpowiedź na te zarzuty z „pierwszej ręki” – od Boga. Izajasz, wypełniając Boże Słowo, również został znieważony przez ludzi. „Mojej twarzy nie zasłaniałem przed obelgami i pluciem” – wyznaje w Księdze Izajasza 50:6, a mimo to stwierdza: „Lecz Wszechmogący pomaga mi, dlatego nie zostałem zhańbiony, dlatego uczyniłem moją twarz twardą jak krzemień; wiedziałem bowiem, że nie będę zawstydzony” (50:7).

Pewny siebie człowiek nie boi się ludzi i nie szuka rewanżu, ponieważ jest pewien Bożej odpłaty: „Bliski jest Ten, który mi przyzna słuszność, więc kto ośmieli się spierać ze mną?” (50:8).

Jezus był osobą najbardziej pewną siebie spośród wszystkich postaci opisanych w Biblii. Pewnie wypędzał przekupniów ze świątyni, wskrzeszał umarłych, karcił faryzeuszy i wstawiał się za cudzołożnicami. Potrafił skonfrontować zastany system religijny, manifestować Boże Królestwo w mocy i w końcu z własnej woli ponieść śmierć, odmieniając tym samym raz na zawsze losy świata. Był pewny siebie, bo znał Ojca jak nikt inny.

Świat nienawidzi Bożego rodzaju pewności, ponieważ jest ona w stanie zmienić zastaną rzeczywistość.

To dlatego tak modny jest obecnie relatywizm, względność norm moralnych, obyczajowych, duchowych. Możesz wierzyć w cokolwiek zechcesz, bylebyś nie narzucał tego innym. Za pewnością kroczy jednak odwaga do manifestowania swoich poglądów, wytrwałego realizowania celów, podejmowania śmiałych decyzji, wytyczania nowych szlaków i pociągania za sobą ludzi. Nie uzależniaj się więc od opinii ludzi czy ich akceptacji. Nie pozwól, by ktokolwiek manipulował Tobą poprzez fałszywe poczucie winy czy nadmierną adorację. Bóg potrzebuje ludzi potrafiących myśleć samodzielnie, przepełnionych Jego pewnością. Nie pozwól się więc zamknąć w klatce religijnej nieśmiałości, uzależnienia od ludzkiej aprobaty, wygodnego stylu życia czy konformizmu.

Jesteś powołany do życia w pełni, do życia na wolności… do życia w pewności. Zacznij o nią walczyć.


Od redakcji:

Artykuł pochodzi z archiwalnego numeru Magazynu Cel, nr 2/2004

Comments are closed.