Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Pełnia Boża w kościele

help1000

Tekst: Dorota Kamińska

Bóg, jak niegdyś tak i teraz, pragnie by kościół był również miejscem schronienia, gdzie ludzie znajdą pomoc. 

 

Bóg, który jest łaskawy i hojny, „pragnie przez kościół objawić swoją różnorodną mądrość” (Efez. 3:10). Chcemy ją zatem odkrywać, tym bardziej wtedy, gdy słychać coraz więcej świadectw o nawróceniach i cudownych uzdrowieniach ludzi. Sprawia to, że w naszych sercach rozpala się ogień gorliwości dla Boga oraz pragnienia wychodzenia na ulicę, odważnego głoszenia ewangelii i modlitwy o chorych.

 

Miejsce schronienia

Wspaniale jest widzieć jak kościół powstaje w mocy i w coraz większym stopniu przypomina ten apostolski, opisany w Księdze jego dziejów. Jednak chrześcijaństwo nie polega tylko na wejściu w nie, poprzez dokonanie takiego wyboru, podjęcie w wolności decyzji o staniu się wyznawcą Jezusa. Wymaga ponadto trwania (w uczniostwie i wierze), a docelowo – wytrwania. I okazuje się, że jak w chrześcijaństwie pierwotnym, tak i obecnie, samo przyjęcie zbawienia czy doznanie uzdrowienia wcale nie załatwia wszystkich problemów ludzi, których życie do chwili spotkania z Żywym Bogiem było wielkim zmaganiem się z przeciwnościami losu i patologią. Myślę o matkach wychowujących dzieci bez udziału ojców, sierotach, starszych osobach dotkniętych samotnością, żyjących zarazem z głodowych rent i emerytur oraz wszystkich tych, którzy z różnych przyczyn znaleźli się w trudnych sytuacjach życiowych. Ten kto doznał głębokich zranień i odrzucenia najczęściej nie jest w stanie z marszu odnaleźć się w kościele, samodzielnie i płynnie w nim funkcjonować oraz z automatu duchowo rozkwitać. Potrzebuje raczej wsparcia, asekuracyjnego bycia przy nim, zupełnie tak samo, jak dla prawidłowego wzrostu ze strony dorosłych wymagają tego dzieci. Bóg, jak niegdyś tak i teraz, pragnie by kościół był również miejscem schronienia, gdzie tacy ludzie znajdą pomoc. Dopiero co nawróceni, a tym bardziej „poobijani” oglądają się za ojcami i matkami duchowymi, którzy z miłością podadzą im łatwostrawny pokarm mleczny. Jadłospis urozmaica i wzbogaca się stopniowo. Zatem chętnych do rozpoczęcia nowego życia nie pozostawia się samym sobie, no, i nie klepie się ich po plecach na pożegnanie z okrzykiem: alleluja, kocham cię bracie / siostro, ale teraz już radź sobie sam!

 

„Sprawiedliwość jego trwa na wieki…”

Jak wiemy, cechą ewangelizowania apostoła Pawła było głoszenie z mocą, w znakach i cudach. To piękne oraz pożądane i dziś. Jednak równorzędnie zajmował się on działalnością dobroczynną. Organizując zbiórkę pieniędzy w jednych zgromadzeniach (zborach), przychodził z pomocą ubogim i potrzebującym w innych. Wyjaśniał Koryntianom: „nie chodzi o to, by inni mieli ulgę, a wy obciążenia, lecz chodzi o równość. Jak napisano: kto wiele zbierał, nie miał za wiele, kto mało nie miał za mało” (2 Kor. 8:13-15). Z powierzonego mu zadania wywiązywał się bardzo sumiennie, o czym można przekonać się, czytając liczne fragmenty jego listów. Zachęcając do tego typu aktywności dobroczynnej pisał: „a powiadam: kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie. Każdy, tak jak sobie postanowił w sercu, nie z żalem albo z przymusu; gdyż ochotnego dawcę Bóg miłuje. A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę, jak napisano: szczodrze rozdaje, udziela ubogim, sprawiedliwość jego trwa na wieki. A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej; a tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu. Bo sprawowanie tej służby nie tylko wypełnia braki u świętych, lecz wydaje też obfity plon w licznych dziękczynieniach, składanych Bogu. Doznawszy dobrodziejstwa tej służby, chwalić będą Boga za to, że podporządkowujecie się wyznawanej przez siebie ewangelii Chrystusowej i za szczerą wspólnotę z nimi i ze wszystkimi” (2 Kor. 9:6-13).

 

Miłosierdzie nad sądem

Nie tylko jednak Paweł nosił w sercu troskę o ubogich. Jakub apostoł nawoływał: „posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują? Wy zaś wzgardziliście ubogim. Czyż nie bogacze ciemiężą was i nie oni ciągną was do sądów? Czy to nie oni zniesławiają zacne dobre imię, które zostało nad wami wezwane? Jeśli jednak wypełniacie zgodnie z Pismem królewskie przykazanie: będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie. Lecz jeśli czynicie różnicę między osobami, popełniacie grzech i jesteście uznani przez Prawo za przestępców. Ktokolwiek bowiem zachowa całe Prawo, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego. Nad tym, który nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia –miłosierdzie góruje nad sądem. Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić? Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, a ktoś z was powiedziałby im: idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, cóż to pomoże? Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie.” (Jakuba 2:14-17).

 

Szersze rozumienie

Wypada dla ostatecznego potwierdzenia tej linii myślenia zwrócić uwagę na nauczanie samego Jezusa. Zawsze dopisywało mu liczne towarzystwo Żydów, „bo widzieli cuda, które czynił na chorych” (Ew. Jana 6:2). Mimo tego że nie wszyscy, to i tak tłumy ludzkie niezmiernie zdumiewały się tym, czego dokonywał i chwaliły Go, mówiąc: „dobrze wszystko uczynił, bo sprawia, że głusi słyszą i niemi mówią” (Ew. Marka 7:37). Później jeszcze Piotr apostoł przed rodziną Korneliusza świadczył, jak to Ojciec namaścił Syna „Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim” (Dzieje Ap. 10:38). Jednak godne podkreślenia jest, że Jezus wcale nie zawężał definicji „czynienia dobrze”, ograniczając się w działaniu wyłącznie do nadnaturalnych, mesjańskich znaków i cudów. Rozumiał to znacznie szerzej. Opisując sąd ostateczny mówi przecież: „a gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały… Wtedy powie Król tym po swojej prawicy: pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie. Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić?… A Król, odpowiadając, powie im: zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście” (Ew. Mat. 25:31-37).

 

Pełen pakiet

Pomimo tego, iż tak ważną i niepodważalną częścią ewangelicznej misji jest głoszenie Słowa czy uzdrawianie chorych, to Jezus pragnął by Jego kościół usługiwał w sposób komplementarny. Powinien zatem oferować pełen pakiet świadczeń, dokładnie taki jaki przekazał mu do dyspozycji i rozporządzania Ten, Który Jest Jego Głową. A On nie tylko wspomina o okazywaniu miłości w sposób praktyczny (rzeczywisty), ale też ustanawia to w Swoim Ciele jako rzecz priorytetową. Czyni wierzących odpowiedzialnymi i zobowiązuje ich do miłowania nawet tych, którzy – często w oczach wielu – na to nie zasługują. Zastrzega przy tym: „nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Ew. Mat. 7:21-23).

 

 Priorytet miłości

A jakie jest Boże Prawo (absolutne przeciwieństwo bezprawia)? Jezus na pytanie, które przykazanie jest największe, odpowiada: „będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i prorocy” (Ew. Mat. 21: 38-40). Ów priorytet miłości potwierdza, dodając: „przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami. Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej. Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości Jego… Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem” (Ew. Jana 15:8-12).

Jak wiemy, Bóg Jest Miłością, stąd też oczekuje od nas, byśmy kochali ludzi. „Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą” (1 Jan 3:18). Można tego dokonać i spełnić się w tym, głosząc ewangelię, uzdrawiając, wypędzając demony, ale i nie mniej, poprzez wspieranie ubogich, strapionych, odrzuconych, osamotnionych i bezsilnych. „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie Prawo Chrystusowe” (Gal. 6:2).

 

FUNDACJA KALEB

Przytoczone fragmenty Bożego Słowa od dawna wzbudzały w moim sercu chęć dostrzegania i rozumienia potrzeb innych ludzi. Mimo wielu wysiłków, bardzo często przerastały one moje własne możliwości udzielania skutecznej pomocy. Skłoniło mnie to do modlitwy o powołanie służby, zdolnej do podjęcia działania w zakresie kompleksowym. W odpowiedzi na te modlitwy Bóg postawił na mojej drodze ludzi o podobnych pragnieniach. Wspólnie z nimi założyliśmy Fundację Kaleb. Głównym jej celem jest głoszenie ewangelii oraz udzielanie duchowej i materialnej pomocy, którą kierujemy przede wszystkim do samotnych matek, sierot i wdów.

 

Kiedy świadkowie namaszczenia Jezusa olejkiem przez kobietę wątpliwej dla nich proweniencji szemrali przeciwko niej (rzekomo ujmując się za biednymi), On skwitował to radykalnie: „…zostawcie ją; czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie pośród siebie i gdy zechcecie, możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie. Ona, co mogła, to uczyniła…”(Ew. Marka 14:6-8). Bóg Życia, Miłości, Prawdy i Mocy nieustannie inwestuje w nas, i dlatego my również chcemy inwestować w ludzi, przenosząc na nich uprzednio otrzymane błogosławieństwo. Jednak – po pierwsze – zamierzamy dokonywać tego przede wszystkim „ze względu na Niego”, a nie z powodu ludzkiej szlachetności, albo czyjegoś ubóstwa. Ponadto, nie mamy zamiaru pomagać komukolwiek, nie posiadając odpowiedniego duchowego zaplecza w Bogu.

 

Zatem, z ufnością zdajemy się na Bożej prowadzenie i objawienie Jego woli. Świadomie powierzyliśmy Mu nasz udział w sprawie i życiu naszych podopiecznych. Zamierzamy posłusznie przyjmować Jego wskazania, odważnie stosować Jego procedury i metodologię (nie własne). Czekamy na Boże pobudzenia, inspiracje, sygnały, komunikaty oraz przejawy stwarzanych przez Niego okoliczności (uwarunkowań). Jak jeden jest prezes w firmie, generał (naczelny) w armii, a prezydent w państwie, tak też jednego mamy Boga – Ojca „sierot i wdów” (Psalm 68:6).

 

Kaleb był człowiekiem o mentalności zwycięzcy i – jako zwiadowca w oddziale specjalnym – umiał właściwie zdiagnozować sytuację na powierzonym mu odcinku frontu. Jego doświadczenie i wzór są dla nas bardzo cenne. W realizacji celów Fundacji Kaleb chcemy być Bożymi snajperami, precyzyjnie namierzającymi i likwidującymi wszystko, co nie pochodzi od Boga, a krzywdzi, unieszczęśliwia i uśmierca ludzi. Z determinacją wchodzimy w rolę eliminatorów sił wrogich Bożemu Planowi Zbawienia. W całkowitej desperacji przyjęliśmy powołanie likwidatorów wszelkich szkód, smutku, chorób, przekleństwa, niemocy i biedy, stojących na drodze do przyjęcia Bożego błogosławieństwa. Pragniemy być w tym podobni do Jezusa, który podnosił, odbudowywał i obdarowywał życiem. To stanowi też naszą pasję. I marzy nam się, aby u kresu tego biegu usłyszeć od Niego (tak samo, jak właścicielka alabastrowego słoika i drogocennego oleju): „co mogli – to uczynili”…

 

Zachęcamy do współpracy i wsparcia naszej działalności. Szczegółowe informacje oraz kontakt z przedstawicielami Fundacji znajduje się na stronie internetowej: www.fundacja-kaleb.pl oraz na facebooku.

Comments are closed.