Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Patent z nieba

20140214_Klocki_1000

W pewnym momencie mocno odczułem, że jest coś więcej w Bogu niż tylko rutynowe zajęcia kościelne. Zapragnąłem żyć z Bogiem tak jak Henoch, Noe czy Abraham.       

Gustaw Kenig zdradza nam w rozmowie,  w czym tkwi sekret udanego biznesu.

Cel: Jak zaczęła się Twoja przygoda z Bogiem?

Gustaw Kenig: Długo by opowiadać. Świadectwo pierwszego spotkania z Bogiem, nawrócenia i życia z Nim chyba zostawię na inną okazję, ponieważ starczyłoby tego być może nawet na napisanie książki.

Cel: W takim razie skupmy naszą uwagę na tytułowym patencie z nieba.

G.K.: Wszystko zaczęło się około roku 2003 lub 2004. Od kilkudziesięciu już lat byłem zaangażowany w służbę katechetyczną dzieci, grupy domowe i wiele innych aktywności w swoim zborze. W pewnym momencie mocno odczułem, że jest coś więcej w Bogu niż tylko rutynowe zajęcia kościelne. Zapragnąłem żyć z Bogiem tak jak Henoch, Noe czy Abraham.
Modliłem się szczerze o taką zażyłość z Bogiem, jaką mieli wspomniani bohaterowie wiary.
Nie byłem w stanie nawet przewidzieć skutków takiej modlitwy.

Cel: Czy była jakaś reakcja z Nieba?

G.K.: O, tak! Bóg dał mi widzenie na jawie. Przed moimi oczami ukazały się trzy wyrazy w nieznanym mi języku napisane na ścianie. Zapamiętałem je i zapisałem ale, jak to często bywa, po jakimś czasie ta sytuacja przestała mieć dla mnie znaczenie.

Cel: Zwyczajnie zapomniałeś?

G.K.: Tak. Na szczęście miałem wszystko zapisane. W odpowiednim momencie wróciłem pamięcią do tego wydarzenia.

Cel: W jakich okolicznościach?

G.K.: Niestety smutnych dla mnie. W tamtym czasie zginęła w wypadku moja żona. Został uruchomiony cały ciąg zdarzeń, ale to jest temat na inną pogawędkę. Bijąc się z różnymi przeżyciami i myślami, przypomniałem sobie o widzeniu. Odszukałem w notatniku zapisane słowa i zwróciłem się do znajomego specjalisty od hebrajskiego…

Cel: Skąd wiedziałeś, że to hebrajskie słowa?

G.K.: Nie wiedziałem, ale tylko to mi przyszło do głowy. Znajomy nawet zaprzągł do pracy pewnego rabina i wyszło z tego ciekawe sformułowanie. Wyrazy, które widziałem oznaczały Bożą szkołę, która uczy jak chodzić z Bogiem i z czym się rozprawić, aby to było realne.
Najważniejsze w tej nauce było przebaczenie oraz kontrolowanie swojego języka.
Duch Święty zapytał się mnie, czy na prawdę chcę w to wejść. Byłem mocno zdeterminowany nie wiedząc wszakże, co to może oznaczać.

Cel: Jak taka szkoła wyglądała w praktyce?

G.K.: Zacząłem studiować życie Henocha, Noego i Abrahama.

Cel: Tylko tych trzech?

G.K.: Nie, nie. Praktycznie przykład każdego z wymienionych w Biblii Bożych mężów, daje coś do zrozumienia. Rozpracowywałem historie ich życia, biorąc z ich przykładu maksymalnie tyle, ile się dało wziąć dla siebie.

Cel: Podaj, proszę, jakiś przykład.

G.K.: Księga Rodzaju 6,9: Noe był mężem sprawiedliwym, nieskazitelnym wśród swojego pokolenia. Noe chodził z Bogiem.
Nie ma chodzenia z Bogiem bez nieskazitelności i sprawiedliwości. Oczywiście jest to możliwe dla nas tylko dzięki Jezusowi.
Noe słyszał Boga i nie miał problemu z rozróżnieniem, czy to mówi Bóg, czy nie Bóg. W przeciwnym razie nie zbudowałby arki mając doświadczenie tylko w hodowli winogron. Nigdy nie zadawał pytań typu: po co? dlaczego? a czemu tak a nie inaczej?. Zrozumiałem, że nie mogę być jak Zachariasz (ojciec Jana Chrzciciela), zadający głupie z Bożej perspektywy pytania, aby nie usłyszeć przykrej odpowiedzi.
To, co mówi Bóg jest najlepsze dla nas, choćby wydawało się to niemożliwe do zrealizowania. Nie ma innej rzeczy lepszej dla człowieka niż to, co daje i mówi sam Pan. Posłuszeństwo skutkuje ponadnaturalnymi wydarzeniami!
Odkryłem Amerykę na nowo! Każde dziecko Boże może, więcej: powinno tak chodzić z Bogiem! Wtedy nie będzie rzeczy niemożliwych dla wierzącego.
Słowo wychodzące od Ducha Bożego kreuje rzeczywistość. To żadne odkrycie. Bóg chce, aby człowiek wierzący dokonywał takich rzeczy jak Noe! Ta myśl mnie uskrzydliła!

Cel: Wtedy się zaczęło…?

G.K.: Tak. Bóg zaczął do mnie mówić poprzez osobiste proroctwa wygłaszane przez proroków. W jednym z nich usłyszałem, że dla mnie jeszcze nie nadszedł czas na emeryturę i Bóg użyje mnie w fizycznym wymiarze wymagającym pewnego wysiłku.

Cel: Czyli bujany fotel, ciepłe kapcie i pilot telewizyjny poszły w odstawkę?

G.K.: Zdecydowanie tak! Leniuchowanie nie jest dobre.
Bóg mówił więcej i więcej. Sugerował pomysły na biznes i wiele razy potwierdzał Słowem i proroctwem swoją przychylność wobec mnie. Należy mocno trzymać się tego, co Bóg daje, a nie własnych pomysłów.
Wiedziałem, że będę przez Niego użyty, ale jeszcze nie wiedziałem jak…

Cel: Podejrzewam, że pojawił się jakiś punkt zaczepny?

G.K.: Tak. W pewnym momencie zaczęło mnie mocno irytować, że dzieci i wnuki grają w jakieś durne gierki na komputerach. Zacząłem się zastanawiać, jak ich odciągnąć od wirtualnej rzeczywistości. Pytałem: Boże, czy jest jakaś alternatywa dla tych śmieci?
Duch Święty zachęcił mnie do udoskonalenia domina i tak naprawdę wyszedł z tego całkiem nowy pomysł, gdzie tymi samymi (wymyślonymi przeze mnie) klockami można grać w kilkanaście różnych gier.
Wiem, że to nie był mój własny pomysł. Dostałem go z nieba.
Jedna z gier spodobała się pewnemu dużemu producentowi gier i zabawek z drewna i jest obecnie dostępna pod nazwą Kwadromania.
Mam jeszcze w zanadrzu pomysły na całą masę nowych gier. Jestem na etapie ustalania prawnych aspektów wdrażania autorskich projektów do masowej produkcji. Wierzę, że ręka Pana jest nade mną w tej sprawie.

Cel: Co poza grami? Przecież Pan dał, Pan wziął. Co zrobisz jak zabraknie tych gadżetów? Czy są one w centrum Twojego życia?

G.K.: Absolutnie nie! Bez nich też muszę chodzić z Bogiem. Zresztą każde ziarno musi obumrzeć na jakiś czas, aby wydało owoc, więc i w tym przypadku musiałem przejść próbę czasu i sprawdzania, co się dla mnie liczy najbardziej. Królestwo Boże jest najważniejsze. Przyprowadzanie ludzi do pojednania z Bogiem, nauczanie nowonarodzonych o podstawach wiary i życia z Bogiem, uwielbianie Go w duchu i prawdzie… mógłbym wymieniać i wymieniać, co mogę, powinienem i chcę robić dla Pana.
Wszystko, co robię, niech jest czynione na Bożą chwałę! Amen.

Z Gustawem Kenigiem rozmawiał Wojciech Wieja

Comments are closed.