Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Paryski zamach – oblicza wojny

20150112_Atak_1000

Tekst: Adam Nawrocki

Znów kolejna tragedia wstrząsnęła Europą i rozpaliła do czerwoności światowe media. Blady strach opanował stolice państw zachodnich. Reakcją jest bezsilna wściekłość na okrucieństwo islamskiego terroru i jak zwykle dość płytkie refleksje płynące z wypowiedzi przedstawicieli mediów i polityki.

Upłynie jeszcze trochę czasu i farby drukarskiej zanim opadną emocje wywołane zamachem terrorystycznym na paryską redakcję tygodnika „Charlie Hebdo”. Komentarze medialne są, jak zwykle w takich tragicznych okolicznościach, pełne współczucia mieszanego z oburzeniem i sprzeciwem wobec przemocy. Międzynarodowe media zgodnie określają zamach na tych ludzi jako atak na wolność słowa i europejską demokrację. Jak na razie odpowiedzią na krew ofiar są znane wszystkim slogany i wzniosłe gesty. Czy można spodziewać się więcej ze strony europejskim decydentów? – wątpliwe.

W tym przypadku ilość ofiar – 10 dziennikarzy i dwóch policjantów jest nawet jak na francuskie i europejskie realia wstrząsająca. Zamachu dokonali prawdopodobnie terroryści powiązani z ISIS – irackim państwem islamskim. To co wyróżnia ten atak terrorystyczny od tych dokonywanych na przypadkowych osobach to jego celowość. Ofiarami padli bowiem dziennikarze satyrycznego periodyku, znanego z profanowania nie tylko islamu, lecz przejawów jakiejkolwiek religijności. „Charlie Hebdo” jest bowiem lewackim wydawnictwem, które już wcześniej wielokrotnie „naraziło się” muzułmanom, nie tylko fundamentalnym. Z właściwą sobie ironią i dość płytką retoryką, jak na tego typu wydawnictwa przystało, autorzy kpili ze wszystkich przejawów religijności z islamem na czele. W ostatnim czasie, co prawdopodobnie było bezpośrednią przyczyną zaplanowania tego zamachu, były opublikowane na łamach „Charlie Hebdo” żarty na temat przywódcy i kalifa ISIS – Abu Bakr al-Baghdadi.

Fundamentaliści Państwa Islamskiego od 2013 roku mordują ludność o jakiejkolwiek odmienności wyznaniowej na terenach Iraku i Syrii. Na ich celowniku oprócz chrześcijan znajdują się również pozostali wyznawcy islamu: Szyici, Alawici czy nawet umiarkowani Sunnici. Dopóki jednak do zbrodni dochodzi poza terenem Europy czy USA, reakcja mediów jest nieporównywalnie mniej zauważalna dla przeciętnego człowieka. Rodzi to poczucie pozornego bezpieczeństwa wśród mieszkańców starego kontynentu oraz ich specyficzną izolację. Zamachy na terenie Europy urealniają jednak śmiertelne zagrożenie, powodując szok i utratę poczucia bezpieczeństwa.

Współczesny terroryzm islamski ewoluuje w najniebezpieczniejszą z dotychczas znanych form – zdecentralizowanej i rozrzuconej po całym świecie plejady małych grup terrorystycznych, działających na własną rękę i w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Drugim, nowym zagrożeniem jest pochodzenie członków tych małych, niezależnych grup. Są to fanatycy zamieszkujący światowe aglomeracje miejskie. Pozornie zasymilowani, wykształceni i pracujący w krajach Zachodu trwają latami w uśpieniu. Działają na zasadach V Kolumny, nikomu nieznani, nierejestrowani wcześniej w policyjnych kartotekach. Kiedy w 2014 roku dżihadyści proklamowali Państwo Islamskie i ogłosili kalifat pod nazwą ISIS (Islamic State of Iraq and Sham), w szeregach tej paramilitarnej organizacji znajdowali się głównie sunniccy ekstremiści. Szybko jednak rozpoczęto rekrutację pośród pochodzących z Europy ekstremistów i fanatyków. Ich liczebność stale wzrasta i wciąż trwa nabór bojowników w krajach Europy Zachodniej, Australii i USA.

Pochylając się nad tragedią ofiar paryskiego zamachu, warto jednocześnie pamiętać, że prawdopodobnie większość z nich miała świadomość, przynajmniej teoretyczną, ponoszonego ryzyka. Zwłaszcza, że otrzymywali już wcześniej ostrzeżenia – w 2011 roku redakcja wydawnictwa została podpalona tuż po publikacji komentarza na temat wyborów w Tunezji, wygranych przez ugrupowanie islamskie.

Chrześcijanie masowo eksterminowani na Bliskim Wschodzie giną wyłącznie z powodu swojej wiary.

Możliwe, że na skutek paryskiego zamachu i psychozy nim wywołanej liczba osób uprawiającej tę formę walki z islamem ulegnie znacznej redukcji. Paryski zamach to kolejny sygnał wysłany przez ekstremistyczny świat islamu – publicyści mogą bezkarnie atakować przedstawicieli wszystkich wyznań za wyjątkiem islamu. Za obrażanie chrześcijan czy żydów nie grozi im bowiem nic, poza ewentualnym procesem sądowym. Prawdopodobnie wielu z nich, chcąc utrzymać swoje dotychczasowe posady obierze sobie za cel wyłącznie chrześcijan i wyznawców judaizmu.

Możliwe jednak, że choć garstka z nich zdobędzie się na głębszą refleksję. Atakując – choćby słowem, kpiną czy obelgą – chrześcijaństwo, stają po tej samej stronie barykady, co paryscy mordercy i zbrodniarze mordujący masowo ludność Iraku i Syrii.

Niezależnie od tego, istnieje bezpośredni związek pomiędzy laicyzacją i propagowaniem antychrześcijańskich haseł w europejskim społeczeństwie i jego postępującą islamizacją. Strategia islamskich fundamentalistów jest coraz bardziej czytelna. Nie jest nią wyłącznie terror i strach – to tylko jeden z głównych jej elementów. Dominacja liczebna muzułmanów w zachodnich społeczeństwach stała się już dawno faktem demograficznym i kulturowym. Kolejnym krokiem jest odśrodkowa laicyzacja narodów mających swoje korzenie w chrześcijaństwie. Puste miejsca po kościołach momentalnie wypełniają meczety.

Ostatnią, lecz z punktu widzenia osób wierzących najważniejszą kwestią jest świadomość, że trwająca wojna toczy się równolegle w sferze duchowej i psychicznej. Ateiści próbujący toczyć walkę wyłącznie znanymi sobie metodami nigdy nie będą w stanie pojąć motywacji i strategii fundamentalistów islamskich. Zgodnie zaś z teorią prowadzenia wojny – nie można jej wygrać nie znając przeciwnika. To jednak zrozumieć mogą jedynie nowonarodzeni chrześcijanie, których w Europie od lat próbuje się zneutralizować.

Comments are closed.