Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Oszczędzanie dla każdego cz. II – Budżet domowy

20130625_Oszczedzanie_1000

Tekst: Piotr Górnicki

Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykończenie? (Łk.14:28)

Prosta prawda i jakże przydatna w życiu. Każdy z nas codziennie podejmuje decyzje ekonomiczne. Mamy określone przychody (oczywiście zawsze za niskie), są też wydatki (oczywiście zawsze za wysokie). Nawet, jeśli jesteś w życiu odpowiedzialny tylko za siebie, to szkoda, żeby to wszystko zostało puszczone na żywioł.

Wydawaj mniej niż zarabiasz
W kwestii równowagi finansów osobistych nie wymyślono lepszej zasady. To jest podstawa, od której trzeba zacząć. Narzędziem pomagającym nam ogarnąć nasze przychody i wydatki jest budżet domowy.

Skoro widzimy, że budżety państw tworzonych przez sztaby specjalistów często się „nie domykają”, to nic dziwnego, że nasz budżet domowy też może mieć problemy. Powinniśmy nauczyć się, jak sobie z tym radzić.

Budżet domowy nie musi być jakimś skomplikowanym dokumentem. W zasadzie wystarczy zeszyt. Lepszym rozwiązaniem będzie komputerowy arkusz programu Excel lub wyspecjalizowany program do obsługi budżetu.

Proponuję na początek Excel. Jednak komputer to komputer – policzy wszystko za nas i będzie w tym bezlitośnie dokładny. Zakładam, że nasze przychody i wydatki najlepiej jest mierzyć w okresach miesięcznych. W danym miesiącu zarabiamy jakąś kwotę pieniędzy. Może mamy też inne źródła zarobku. Generalnie orientujemy się, że miesięcznie mamy do dyspozycji jakąś kwotę. W różnych okresach ta kwota może się zmieniać. Do tej kwoty w każdym miesiącu będziemy musieli zgodnie z zasadą „wydawaj mniej niż zarabiasz” dopasować nasze koszty. O ile przeważnie łatwo jest zapanować nad źródłami naszego dochodu, bo mamy raczej jedną pracę, to już z wydatkami bywa różnie. Musimy spisać wszystkie koszty stałe, które co miesiąc obciążają nasz budżet. Dajemy (dajemy, prawda?) do kościoła dziesięcinę, ofiary, płacimy czynsz, abonament telefoniczny itp. Niektóre koszty nie będą rozliczane w cyklach miesięcznych, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Na przykład raz do roku płacimy za ubezpieczenie samochodu, co kilka miesięcy płacimy za prąd, gaz. Powinniśmy sobie kwotę przewidywanego wydatku rozbić na odpowiednią ilość miesięcy i tworzyć rezerwy na tego typu wydatki. Nie będziemy wtedy zdziwieni, że „nagle” jest do zapłacenia spora suma. Wszystkie miesięczne koszty stałe (także te przeznaczone na rezerwy) wpisujemy do tabelki i porównujemy z przychodami. Powinno nam jeszcze coś zostać.

Aby skutecznie zapanować nad wydatkami, a jednocześnie nie zniechęcić się ogromem pracy, możemy stworzyć kilka kategorii np. żywność, ubranie, mieszkanie, komunikacja, długi, wypoczynek, zdrowie, kościół, inne rachunki, pozostałe koszty. Jeśli chcemy, każdą kategorię można rozbić na dokładniejsze składowe.
Dokładne spisywanie kosztów zajmie nam kilka minut dziennie, a przyniesie wiele korzyści.

Co daje nam spisywanie kosztów?
Już po miesiącu spisywania wydatków złapiesz się za głowę, bo uświadomisz sobie, że „na TO nie powinienem tyle wydawać”, „nie sądziłem, że TO miesięcznie tyle kosztuje”. Takich „TO” może być wiele, ale już w następnym miesiącu przy odrobinie konsekwencji będzie lepiej. Spisywanie wydatków pokazuje nam prawdziwy obraz naszych finansów. Jest to bardzo skuteczny sposób na ograniczenie wydawania i lepsze rozdysponowywanie pieniędzy w poszczególnych kategoriach kosztów. Będziemy też widzieć, co się dzieje z naszymi wydatkami w miarę upływu czasu, czyli zauważymy tendencję. Oczywiście powinno być coraz lepiej.

Aby zachować równowagę w naszych finansach, warto sięgnąć do teorii organizacji i zarządzania. Każdy proces zarządzania (także zarządzania pieniędzmi) jest procesem ciągłym i powinien składać się z czterech etapów:
1. Planowanie.
2. Organizowanie.
3. Motywowanie.
4. Kontrolowanie.

1. Planowanie.
Zdarzają się niezaplanowane wydatki, ale powinno być ich jak najmniej. Planować warto wszystkie wydatki – i te duże (zakup samochodu) i te małe (codzienne drobne zakupy). Do sklepu obowiązkowo idziemy z listą zakupów i… najedzeni. O planowaniu zakupów napiszę w osobnym artykule. Generalnie im więcej spraw jest pod naszą kontrolą, tym lepiej dla portfela.

2. Organizowanie.
Organizowanie jest ogółem działań przygotowujących nas do jak najlepszego wykonania planu. Jeśli już zaplanowaliśmy budżet domowy, to należy też zastanowić się nad realizacją. Musimy np. wiedzieć, czy lepiej jest robić zakupy codziennie w sklepiku osiedlowym, czy raz na tydzień pojechać do hipermarketu, czy może korzystać z zakupów internetowych.

3. Motywowanie
Motywacja powinna wynikać z nas samych. Musimy rozumieć, że najlepsze nawet plany nic nie pomogą, jeśli zostaną tylko planami. Powracając często do naszych zapisków budżetowych, z satysfakcją zobaczymy, że to działa, że wydajemy coraz świadomiej i więcej zostaje w naszych kieszeniach.

4. Kontrolowanie
Powinno dotyczyć wszystkich trzech poprzednich punktów. Jeśli zaobserwujemy, że coś w naszym planowaniu trzeba zmienić, to róbmy to. Z czasem może się np. okazać, że w naszym przypadku sprawdzi się inny podział wydatków niż ten zaprezentowany powyżej.

Inne artykuły z tego cyklu: Dawanie

Piotr Górnicki jest absolwentem Wydziału Zarządzania i Marketingu UW. Na co dzień doradza w sprawach optymalizacji budżetu domowego oraz oszczędzania w bankach. Zapraszamy na jego strony: www.konto-lokata.pl oraz www.oszczedzanie-pieniedzy.pl. Prywatnie pasjonat wykorzystania Internetu do ewangelizacji.


W niniejszym cyklu ukazały się następujące artykuły:

Comments are closed.