Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Odbudowana z popiołów  

20140627_Memories_1000

Tekst: Dorota Kamińska

Jestem kobietą „po przejściach”. Był czas w moim życiu, gdy moje serce było bardzo zranione. Życie wydawało mi się bezsensowne, a pustka i samotność towarzyszyły mi każdego dnia. Pomimo tego, że znałam Boga i starałam się mu służyć całym sercem, nie było w nim pokoju. Żyłam w ciągłym bólu przeszłości oraz w lęku przed przyszłością. Byłam zdradzoną, porzuconą kobietą i samotną matką. To piętno odczuwałam na sobie każdego dnia. Czułam się inna, gorsza i nierozumiana przez innych ludzi, nawet w kościele.

Ta udręka doprowadziła mnie do decyzji, że nie chcę tak dłużej żyć. Doczekałam chwili, w której Bóg spotkał się ze mną i odbudował moje życie. Dał mi wspaniałego męża i rodzinę. Dziś razem z mężem pomagamy tym, którzy – tak jak ja niegdyś – idą ciemną doliną. Chcę Cię zapewnić, że u Boga są dla Ciebie rozwiązania w każdej sytuacji. Czasem droga nie jest łatwa, ale możesz być pewna, że On da ci wyjście. Niech moje doświadczenia i lekcja, której się nauczyłam będą dla Ciebie wskazówką i drogą na wolność.

Fundament jest jeden – Jezus Chrystus

To, od czego chcę zacząć, jest bardzo proste: Jezus przyszedł na świat, by Cię zbawić, a dopóki Twój obraz Boga jest niewłaściwy, trzyma Cię to z dala od Niego. W takim stanie nie możesz w pełni korzystać z daru Łaski i Zbawienia. Na tym świecie nie ma istoty bardziej wiarygodnej niż Bóg. Dlatego możesz Mu w pełni zaufać i położyć w nim całą swoją nadzieję. Pomyśl tylko, jaki normalny rodzic chciałby, aby jego dziecko było nieszczęśliwe, chore i biedne? Jeśli więc tak myślimy o rodzicach ludzkich, to dlaczego mamy żyć w przekonaniu, że Bóg – od którego pochodzi wszelkie ojcostwo i rodzicielstwo (zob. Ef. 3:14-15) – jest gorszym Ojcem i Rodzicem, niż my, ludzie?

Przypuszczam też, że zadajesz sobie pytanie, dlaczego w takim razie mnie to wszystko  – tu sobie wpisz swoją listę nieszczęść – spotkało. Jezus umierając na krzyżu zawołał: „Wykonało się!” (J 19:30). On zrobił to, co należało, by nas ratować. Wziął na siebie grzech i pokonał śmierć. Ale gdy odchodził z tego świata, dał nam swego Ducha i wszystko, co jest nam potrzebne do życia i pobożności (zob. Gal. 3:5; 2 P 1:3). Słowo Boże mówi też, że: „Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w nas” (Rz. 8:11) oraz „Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi (Łuk. 10:19).

Na podstawie tego Słowa wiemy, że wierzącym dana jest moc do tego, aby przegonili zło ze swojego życia. Najczęściej dzieje się tak, bo nie rozumiemy, kim jesteśmy i jaką mocą dysponujemy, będąc z Bogiem w jednym Duchu. Taki stan rzeczy jest konsekwencją nieodpowiedniego, niepełnego nauczania, zwiedzenia i naszych złych decyzji.

Bierność nic nie pomoże

Przez wiele lat wolałam do Boga, by zmienił moje życie. To „chcenie” samo w sobie nie jest złe, ale zarazem jest zupełnie niewystarczające. Musiałam zrozumieć, że to co wydarzyło się w mojej małżeńskiej i rodzicielskiej przeszłości, wynikało między innymi z tego, że pozwoliłam diabłu na to, by mnie okłamał i okradł. Co takiego zrobiłam? Właśnie nic nie zrobiłam, a powinnam! Nie rozumiałam, że w chwilach krytycznych, to ja sama, osobiście powinnam powstać w Duchu, przybliżyć się do Boga i przeciwstawić się diabłu w autorytecie Jezusa, by napór zła przełamać i odeprzeć (Jk. 4: 7).

Po wielu latach stanęłam w Bożej Prawdzie zapisanej w Biblii, przestałam się nad sobą użalać, jak to ja jestem nieszczęśliwa. Przeprosiłam Boga za to, że koncentrowałam się na sobie i swoim nieszczęściu oraz za swoje złe decyzje. Przestałam obwiniać innych, choć to oni wyrządzili mi krzywdę. Wybaczyłam im i zaczęłam ich błogosławić. To był początek zmian w moim życiu.

Jeśli Ty też oczekujesz, że Bóg odmieni Twoje życie, chcę Ci powiedzieć, że On również  oczekuje czegoś od Ciebie. A oczekuje tego, że Ty najpierw zaczniesz korzystać z dziedzictwa, które Bóg przekazał swoim Dzieciom.

Zachęcam Cię: przestań być bierna, zacznij walczyć w modlitwie o swoje życie, stań na fundamencie Bożego Słowa i uwierz, że jesteś Tą, o której Bóg mówi, że jesteś; masz to, co On mówi że masz.

Odrzuć diabelskie kłamstwa i myśli, że nic Ci się nie uda, że nie masz siły, jesteś słaba.

Moc Boża jest w Tobie, która jesteś zrodzona z Bożego Ducha! „Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas” (2 Kor. 4:7). Mimo, że możesz siebie postrzegać, jako „naczynie gliniane”, to jednak musisz uznać fakt, że w tym co gliniane, złożone zostało to, co Boże.  W Twojej ludzkiej słabości, moc Boża dojrzewa (2 Kor. 12:10).

Patrz więc na Boga, a nie na siebie, na to, co Boże (nadnaturalne), a nie ludzkie (naturalne).

Masz to, w co wierzysz, że masz

Może uważasz się za osobę wierząca, ale zastanów się, w co tak naprawdę wierzysz, i czy to jest zgodne z tym, co mówi Boże Słowo.

Wszystkich nas obowiązują duchowe prawa, które mówią, że jesteś tym, kim wierzysz, że jesteś i masz to, w co wierzysz, że masz. Jeśli wierzysz, że Twoje życie nie zmieni się, że miejsce porażki, w którym doznajesz bólu i cierpienia „jest” Bożą wolą dla Ciebie, to sam Bogu zamykasz  drogę do zaingerowania w Twoją sytuację i okoliczności.

Kiedyś przyjęłam do swojego życia  kłamstwo, że tragedia, przez którą przechodzę jest Bożym narzędziem do uświęcenia i ulepszenia mnie. Tak, to prawda Bóg kształtował mój charakter w tym czasie i wiele mnie w moim nieszczęściu nauczył. Ale działo się tak nie dlatego, że On to uprzednio dla mnie zaplanował, lecz dlatego, że nawet gdy ja tak wiele zepsułam, to On we wszystkim współdziałał ze mną ku dobremu, bo Go pokochałam (Rz 8:28).

Pamiętam, jak Bóg powiedział kiedyś do mnie przez proroka, że On ma już dosyć mojego płaczu oraz tego, że wszyscy mnie ranią i okradają. Ja zaś wtedy pomyślałam: „O Boże! To dlaczego na to pozwalasz!?”. Bóg doprowadził mnie do miejsca zrozumienia, że to ja sama na tak wiele złego w swoim życiu pozwalałam sobie i innym. Wokół nas toczy się wojna. Nie żyjemy w czasie pokoju. Diabeł robi wszystko, by – o ile to możliwe – zwieść nawet wybranych (Mt. 24:24). Jeśli więc nie walczysz, nie bierzesz czynnego udziału w zmaganiach ze śmiertelnym przecież wrogiem, to już przegrałeś, mimo że w Bogu  powołany jesteś do zwycięstwa i takim też, zwycięskim możesz być (2 Kor. 2:14).

Diabeł robi wszystko, by zniszczyć twoje małżeństwo, dzieci, służbę. W moim przypadku mu się to udało, bo nie wiedziałam tego, co dziś wiem o swojej Bożej tożsamości i dziedzictwie. Prawdę mówiąc, nie znałam Boga takiego, jakim On rzeczywiście Jest, choć oddałam mu życie, mając 17 lat. Trafiłam wówczas do kościoła, w którym nikt mnie tego wszystkiego, co należało nie uczył. Często słyszałam nawet, że to co mnie tragicznego spotyka, jest Bożą wolą i muszę to w pokorze znosić. Kiedy mój pierwszy mąż mnie poniżał i źle traktował, słyszałam, że muszę być mu posłuszna i poddana. Ta droga doprowadziła mnie do depresji i beznadziei.

Podnieś wzrok, walcz!

Chcę Ci dziś uroczyście oświadczyć, że Bóg nie zaplanował dla Ciebie życia w pohańbieniu i poniżeniu Twojej kobiecości. Bożą wolą jest to, by Twój mąż Cię kochał i byś żyła w godności Królewskiej Córki Bożej! Jeśli zaś, z jakiś względów twój mąż nie wywiązuje się ze swych zobowiązań, pozwól Bogu zbadać Twoje serce. Pokutuj z tego, co złego zrobiłaś. Szukaj Boga, przybliż się do niego i pozwól, by przede wszystkim to On odbudował Twoją tożsamość. Wyjdź szybko z miejsca użalania się nad sobą. Wybacz mężowi, co jest do wybaczenia.

Zapamiętaj, proszę, że Bóg pragnie Cię widzieć chodzącą w nadanej Ci przez Niego godności córki. On nie godzi się na Twoją krzywdę. Jeśli jakaś religia mówi Ci, że Bogu podoba się patologia, w której ugrzęzłaś, to nie wierz jej kłamstwom i uprzejmie pożegnaj się z nią raz, na zawsze: „Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: bo grzechy jej narosły – aż do nieba” (Obj 18:4). Zacznij czytać Słowo Boże i słuchać ewangelicznych kazań opartych na prawdzie Słowa.

Gdy idzie się „ciemną doliną”, warto pamiętać o Bogu, który jest blisko każdego cierpiącego człowieka, mimo iż Go często w doznaniach przykrości i bólu nie widać i nie czuć. Nawet jeśli wszyscy Cię odrzucili, On cię kocha i akceptuje. Nie rezygnuj, wołaj do Niego, a On Ci odpowie. Nie obwiniaj Boga za swoje nieszczęścia. On jest dobrym ojcem i musisz w to uwierzyć, aby Twoje życie się zmieniło. Słowo Boże mówi że jeśli przystępujesz do Boga, musisz przy tym uwierzyć, że On jest dobry i nagradza tych którzy go szukają. Tą nagrodą nie są nieszczęścia i choroby. Nie pozwól, by diabeł dłużej niszczył twoje życie i ograbiał Cię ze szczęścia, które przeznaczył dla Ciebie Twój Ojciec. Nie rezygnuj, tylko zacznij walczyć!

Comments are closed.