Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Od straganu na przystanek – 23 kwietnia 2014

P10524935_328301100662175_267639341_n

Michał:

Zaklinam cię tedy przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który będzie sądził żywych i umarłych, na objawienie i Królestwo Jego; głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom; Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją. (2 Tm 4:1-5)

 

Dziś umawiamy się przy metrze Wilanowska. Przejeżdżam obok Galerii Mokotów. Wysiadam. Nie wiem, dlaczego. Patrzę – jakaś kobieta zbiera pieniądze. Nie jest bezdomna. Podchodzę, zagaduję. Opowiada mi swoją historię. Rok temu miała udar, od tego czasu ma trudności z chodzeniem. Mówi, jakby widziała mnie, ale nie była tego świadoma. Powtarza się. Serce mi się kraje, jak widzę osoby, które chorują i nie mają nadziei na zdrowie. Mówię, że Jezus Chrystus przychodzi na ziemię z powodu wielkiej miłości. Byśmy my, prócz zbawienia, mieli na ziemi błogosławieństwo, zdrowie i wielką radość – a nie chorobę. Proponuję modlitwę. Kobieta się zgadza, choć trochę niepewnie. Modlę się i po chwili rozmowy odchodzę. Obiecuje mi, że zawoła do Boga, jak wróci do domu – tu na ulicy się wstydzi.

 

Jadę na umówione miejsce spotkania. Czekając na dziewczyny, patrzę w niebo, myślę o wielkości Boga i modlę się o mądrość i słowo wiedzy na temat ludzi, z którymi będziemy rozmawiać.

Widzę człowieka, idącego o lasce. Mam nienawiść do wszelkiego kalectwa, lasek i wózków. Aż mnie nerw bierze na te problemy. Podchodzę i dopytuję się: – Dlaczego pan kuleje? Chwilę rozmawiamy. Okazuje się, że od kilku lat ma problemy. Wydał trochę pieniędzy na zastrzyki, ale nic mu nie pomogło. Problemy z kolanami. Mówię jak jest. Proponuję zdrowie, kładę ręce na jego kolana i nagle czuję, jak coś pod nimi się przemieszcza, trzeszczy – niesamowite uczucie. Rozmawiam trochę z panem. Urodził się w 1934 roku. Piękny wiek. Bardzo szanuję takich ludzi – daję mój telefon z prośbą, by zadzwonił do mnie.

 

Przychodzą dziewczyny. Uśmiechy, szybka modlitwa. Agata zauważa na murku płaczącą dziewczynę. Podchodzimy. Proponujemy piosenkę. Kilka ciepłych słów, dziewczyna się jeszcze bardziej wzrusza. Bóg o Tobie nie zapomniał. Bóg Ciebie kocha. On nigdy Cię nie opuścił i zawszy przy Tobie był – takie stwierdzenia dochodzą do Jej uszu. Jeden uścisk i idziemy dalej. Chodzimy wokół metra. Zagadujemy do ludzi.

Trzech panów popija piwko. Śpiewamy im, a w międzyczasie podchodzą dzieci i słuchają nas wraz z szanownymi panami. Marysia z Agatą opowiadają potem o Bogu, a do mnie podchodzi Lidka z Angeliką. Lidka jest bardziej odważna. Gra trochę na mojej gitarze. Mówię jej, że codziennie może rozmawiać z Bogiem – rano i wieczorem – by spróbowała. Jest w wieku mojej siostry – 8 lat. Opowiadam też o tym, jak moja mała siostra się modli o uzdrowienia i że SĄ efekty. Słucha mnie, myśli, zastanawia się, po czym ucieka.

Kilka metrów dalej stoi mężczyzna – uważa siebie za mafiosa i tak wygląda. Choć po chwili rozmowy pokazuje, jakie ma miękkie serce. Uważa, że przepięknie śpiewamy. Zaprasza nas na karaoke w najbliższy piątek. Mówi nam, co myśli o kościele i że odróżnia Boga od kościoła. Rozmawiamy dłuższą chwilę, aż w końcu musi wracać do pracy. Kilka uścisków dłoni i pędzimy dalej. Spotykamy kierowcę autobusu. Dziękujemy mu za to, że on i inni tak dzielnie nas wożą po mieście. Mówi o swoich przeżyciach i trudnych sytuacjach z życia zawodowego. Nie zdążyliśmy mu zaśpiewać, ale zaraz się zrekompensowaliśmy – pewnej pani, która idzie w wielkim smutku. Śpiewamy, że wszystko dziś jest możliwe. Kobieta zaczyna płakać. Modlimy się o wielki pokój dla niej i rozwiązanie jej problemów. Dziękuje nam bardzo, ale ucieka, zakłopotana.

Podobnie mężczyzna, który robi porządki w metrze. Mówię mu, że Bóg ma moc odwrócić każdą sytuację. Zbudować na Jego zasadach relacje, które zostały rozbite wiele lat temu. On tego chce, ale my musimy do Niego zawołać. Mówię, że Bóg ma moc i chce błogosławieństwa dla niego i jego rodziny. Mężczyzna zaczyna płakać, pochyla się i udaje, że wiąże buty, a zaraz potem ucieka (wstydząc się przy kobiecie, z którą pracuje). Idziemy dalej i śpiewamy dla ludzi stojących na czerwonym świetle. Uśmiechają się do nas.

 

Wstaje kolejny dzień. Modlę się, by Bóg postawił mi na drodze ludzi, którym powiem o mocy Boga. Lubię modlić się o ludzi – to piękne, jak Bóg ich dotyka. Idę do pracy. Spotykam sąsiada. Starszy mężczyzna, o mega dobrym usposobieniu. Lubimy ze sobą rozmawiać. Zawsze się uśmiecha do mnie. Kochany człowiek. Dopytuję się, jak żyje. Mówi, że wszystko w porządku, tylko ta noga go boli. Uśmiecham się i mówię, że zaraz ból odejdzie – kładę rękę na nogę i w imieniu Jezusa ogłaszam uzdrowienie. Mówi mi, że musi sprawdzić – przejść się, za chwilę się odwraca i śmieje się, nie dowierzając: – Ha, nie boli, panie, nie boli! To jeszcze kręgosłup – nadstawił mi plecy – i też został uzdrowiony! Zaczął się śmiać i dziękować. To jest życie – to jest Bóg! Chwała Bogu!

Tags

Comments are closed.