Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Nowy Targ, 21-23 sierpnia

20150903_NowyTarg_1000

Tekst: Maria Brzezińska

Tak jak w Skoczowie, tak samo wyjazd do Nowego Targu jest pełen Bożej obecności. Po raz kolejny sprawdza się teoria, że kiedy usługujemy, tak naprawdę w pierwszym rzędzie służymy sobie. Uwalnianie życia sprawia, że w nas samych to życie zaczyna pulsować, kipieć. I dokładnie tak dzieje się w Nowym Targu. Chodzimy jak radosne szczeniaki, ciesząc się wszystkim. Zero kłótni, zero krzywych spojrzeń, jest nam wszystkim dobrze ze sobą. Na różnych wyjazdach zmieniają się ludzie, zmieniają się okoliczności, ale działanie w jedności zgodnie z tym, co Bóg planuje, zawsze przynosi pokój i radość.

To nie słodka blondynka

Dojeżdżamy po północy. Zanim dojedzie drugie auto i znajdziemy mieszkanie, w którym będziemy spać, jest pierwsza. Kiedy kładziemy się spać, jest już około drugiej w nocy, ale rano i tak budzimy się godzinę przed czasem, podekscytowani nowym dniem. Przyjeżdża po nas Bogdan, jedziemy na ulicę Krzywą, rozstawiamy sprzęt i zaczynamy – przed nami najdłuższa jak dotąd ewangelizacja. Ponad cztery godziny grania, śpiewania, głoszenia i rozmów z ludźmi. Pomimo prognoz na deszcz, świeci słońce. Jeszcze przed rozpoczęciem staje przed nami staruszka i pyta, co będziemy tu robić. Kilka minut później przyjmuje zbawienie. Kiedy modlimy się, śpiewamy, przychodzi Boża obecność i zaczyna się to, co chyba każdy lubi najbardziej, czyli flow w Duchu Świętym… Innymi słowy – jesteśmy w przepływie. Głosimy z mocą. Do przodu wychodzi Karolina – drobna blondynka w dziewczęcych sandałkach. Można pomyśleć, że powie coś słodkiego, np. Bóg jest dobry, Bóg cię kocha i się wycofa. Ale zamiast tego płyną słowa pełne mocy, wygłoszone dobitnie wersety dźwięczą w powietrzu. Mała pięść Karoliny co chwila wyskakuje do góry. Dwóch wielkich mężczyzn, stojących przed kantorem, przerywa rozmowę i słuchają aż do końca, jakby nie wierząc temu, co widzą.

Mają uszy, ale nie słyszą

Darek krąży dookoła i co chwila z kimś rozmawia. Kilka trudnych do przełknięcia reakcji nie zraża go, podchodzi do następnych. I kolejne rozmowy są dużo bardziej owocne. Na ewangelizację przyjechali też chrześcijanie z okolicznych miejscowości. Bogdan, prowadzący nowotarską grupę Kościoła Chwały, co chwila zagaduje nową osobę. Głosimy kolejno wszyscy. Jest namaszczenie, jest obecność Boża, ale w pewnym momencie coś się dzieje. Sprzedawczynie z budek nieopodal patrzą coraz bardziej krzywym wzrokiem. W pewnym momencie tuż przy jednej z nich modlimy się o starszą kobietę, która płacząc, dziękuje i mówi, że ból kręgosłupa i bioder całkowicie ustąpił. Po jej odejściu pytam dziewczynę, co ona na to, widziała przecież uzdrowienie. Ta ze złością odpowiada: – Zostawcie mnie, ja mam swoją wiarę! W budce kawałek dalej sprzedaje ateistka, a z jej ust płyną szydercze słowa. – Dość mam waszego wydzierania się i zawodzenia!

Wracam do reszty zespołu. Zaczyna się kolejna godzina ewangelizacji. Czuć, że wkrada się zmęczenie. Siadamy na ławce, jest chwila przerwy. Z pozoru jest wszystko ok, ale w duchu przychodzi przekonanie, jakby się zaciągnęła nad nami niewidzialna zasłona niechęci, wręcz wrogości. Biorę mikrofon i zaczynam mówić przeciwko temu, pojawia się słowo nawołujące do upamiętania, piętnujące uczynkowość i własną sprawiedliwość. Na koniec błogosławimy miasto, wychodzi pastor Janusz ze słowem pokoju na ustach, z dobrą nowiną. Podchodzę do dziewczyny, która wcześniej reagowała na mnie tak agresywnie, żeby się pożegnać. Z uśmiechem, z żartobliwymi, ale ciepłymi przeprosinami za „zepsucie im czasu”. Mówiąc to, nagle zauważam, że jedno oko ma dwukolorowe – zachwycam się tym głośno, co wzbudza u niej pierwszy uśmiech. Sekundę później poważnieje i próbuje przybrać na nowo obrażony wyraz twarzy, ale już mnie wysłuchuje. Udaje mi się przekazać krótkie słowo od Boga. W tym samym czasie Bogdan podchodzi do zagniewanej sprzedawczyni stoisko dalej – tej samej, która wcześniej szydziła z nas i nie chciała, pomimo kilku prób Bogdana, przyjąć żadnych materiałów od nas. Teraz przyjmuje płytę i również się uśmiecha. Bomba została rozbrojona 😉

Piękny weekend

Po południu jest spotkanie. Pastor Janusz wygłasza radosne poselstwo. Opowiada, jak może i powinno wyglądać życie z Bogiem w taki sposób, że przez salę co chwila przetaczają się salwy śmiechu. Zarazem ze słów płynie namaszczenie, a w oczach pojawiają się łzy, kiedy uświadamiamy sobie wielkość i dobroć Bożą. Wieczorem idziemy na najlepsze lody w Nowym Targu. Michał z Darkiem modlą się o pana, który sprzedaje błyskotki na straganie. Wracamy do domu, śpiewając i ciesząc się.

Rano znowu świeci słońce. Przed nabożeństwem jedziemy za miasto, do miejsca, w którym kręcono „Janosika”. Na niebieskim niebie jest kilka białych chmurek. Górska rzeka wije się pod wielkim skalnym urwiskiem. Modlimy się na brzegu, po czym do lodowatej wody (w nocy było zaledwie kilka stopni) wchodzi Kinga, by ostatecznie potwierdzić swoją przynależność do Bożego Królestwa. To najpiękniejszy chrzest, jaki w życiu widziałam.

Choć trudno po poprzednim dniu myśleć, że może być jeszcze lepiej, Bóg wciąż zaskakuje nas radością, jaką nam daje. Ponownie jest wspaniałe uwielbienie, a potem wychodzi Kinga, by opowiedzieć swoją historię. Jest tak poruszającym dowodem na to, jaki jest nasz prawdziwy Ojciec w niebie, że połowa sali wyciera łzy z oczu. – Aż trudno po takim świadectwie rozpocząć głoszenie – mówi pastor Janusz, wychodząc do przodu. Słowo znowu mocno dotyka ludzi. To był piękny weekend.

PS. Dziękujemy bardzo Bogdanowi i całej ekipie z Nowego Targu za gościnę, pyszne obiady i serce do nas! 🙂 W jednym tekście nie da się opowiedzieć o każdym, kto brał udział w ewangelizacji – ale każdy wniósł bardzo dużo: każdą rozdaną ulotką, śpiewaniem, nagłaśnianiem, każdym słowem wypowiedzianym czy to przez mikrofon czy bezpośrednio na ulicy.

Tags

Comments are closed.