Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Nowoczesny pastor – czyli rzecz o przywództwie Aarona

MP_150Tekst: Marcin Podżorski

Obecnie w świecie chrześcijańskim mamy do czynienia z wieloma różnymi trendami. Trendów czy też mód, jest tak dużo i tak różnorodnych, że nie da się tego wszystkiego zliczyć. Trendy różnią się między sobą mnóstwem rzeczy. Choć każda moda próbuje mieć biblijne uzasadnienie, nie wszystkie są od Boga.

Jednym z trendów, który funkcjonuje obecnie, jest koncepcja „nowoczesnego” kościoła. Otwartego na świat, otwartego na ludzi, pełnego nowoczesnego myślenia, technologii. Brzmi świetnie. Tylko nie wszystko, co jest w tym nurcie, pochodzi od Boga.

Powiesz – co masz przeciwko nowoczesności? Nic. Bóg jest bardziej nowoczesny niż my wszyscy. Tak naprawdę my tylko odkrywamy możliwości technologiczne, które On zaprojektował. Więc świetnie, jeśli nowoczesne technologie funkcjonują w kościele. Dobrze, że mamy wygodne krzesła, a nie ławki, dobrze, jeśli mamy dobre nagłośnienie czy też sprzęt audio i wideo. Tylko ktoś nienormalny mógłby to kwestionować.
Martwi mnie natomiast to, że w ślad za tym idzie „modernizacja” poselstwa oraz duchowości. W zamyśle, język oraz poselstwo ma być dostosowywane do tych nowych, niereligijnych ludzi, których chcemy przyciągnąć naszym nowym wizerunkiem.

I znów – nie mam nic przeciwko modernizacji języka. Ale bardzo często nowy język jest konsekwencją „modernizacji” poselstwa. Przestajemy głosić rzeczy, które mogą uwierać ludzi. Naszym celem już nie jest  doprowadzenie ludzi do dojrzałości w Chrystusie, tylko ich utrzymanie w kościele.

W rezultacie schodzimy z Bożej perspektywy i przyjmujemy ludzką. Dajemy ludziom to, co chcą usłyszeć, żeby ich tylko przyciągnąć czy też utrzymać. I mówimy, to jest Bóg, bo miałem przykładowo 100 ludzi, teraz mam 200 ludzi. Wszystko pięknie, tylko że po pewnym czasie taki pastor odkryje (jeśli jest w ogóle w stanie to odkryć), że już nie prowadzi kościoła, tylko jest prowadzony… oczekiwaniami ludzi. Z usługującego stał się duchowym figurantem.

Ostatnio czytałem ciekawy fragment w Biblii, jak Aaron realizował się jako lider duchowy. Kiedy Mojżesz przyjmował od Boga tablice z przykazaniami, lud wpadł na pomysł zbudowania posągu bogom. Co zrobił lider duchowy Aaron, gdy usłyszał żądania ludzi? Zrobił to, co chcieli. Mało tego, kiedy Aaron zobaczył, że cielec się podoba ludowi, zbudował ołtarz przed cielcem. Aaron był bardzo postępowym pastorem.

A tak na poważnie, czy Aaron nie wiedział, co jest dobre, a co złe? Dlaczego zatem pozwolił na cielca?
Co zrobił Mojżesz gdy zobaczył cielca? Stopił posąg w ogniu, kazał go zetrzeć w proch i dał ludziom do wypicia. Mojżesz nie był postępowym pastorem. Nie umiał rozmawiać z ludźmi. Nie szukał kompromisu. Nie był człowiekiem dialogu. Nie rozumiał „ducha czasu”.

Tylko że Mojżesz rozmawiał z Bogiem, a Aaron był chłopcem na posyłki ludzi.
Jest dobrze być nowoczesnym pastorem. Tylko życzę Ci, byś pod pozorem nowoczesności nie stał się chłopcem tudzież dziewczyną na posyłki religii.

Comments are closed.