Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Niewidzialny Bóg

20141031_Blind_1000

Tekst: Monika Kucharska

 

Bardzo chcieliśmy, żeby poznali żywego Boga. To co dla większości z nas jest barierą, czyli to, że Bóg jest niewidzialny, dla nich było słowami niosącymi życie.

 

Poznając Jezusa wchodzimy na drogę życia – życia wiecznego. Wszystko się zmieniło, gdy poznaliśmy Jezusa. Znaleźliśmy się w niereligijnym kościele. W tamtym dniu Bóg zaczął mówić do naszego życia… i to trwa i rozwija się.

 

Poszukiwania Królestwa Bożego

Gdy Bóg zaczął mówić do mnie i mojego męża, abyśmy swoje działania skierowali do niewidomych było to dla nas zadziwiające. Jesteśmy architektami i nasza praca w większości jest oparta o to, co widzialne. Bóg zaczął objawiać nam, jak powinno wyglądać projektowanie, mówiąc: projektuj odczucia, nie budynki. To, co zaczął mówić wykraczało mocno poza ramy naszego dotychczasowego życia zawodowego. Jak to się stało? Modliliśmy się wspólnie, jak co dzień o „naszą rodzinę” i ” nasze sprawy” a Duch Święty zaczął odpowiadać na nasze modlitwy wersetami, „ Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane„. (Mat.6;33)

Dostaliśmy od Niego zadanie, by pójść do Domu Niewidomego Dziecka. Zaczęliśmy szukać możliwości do działania, jednocześnie modląc się o to. Próbowaliśmy odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Zadziwiająco szybko też pojawiły się owoce modlitw. Jednym z pierwszych była teczka z kompletem materiałów tyflograficznych. Była ona odpowiedzią na naszą modlitwę. Dostaliśmy ją w prezencie już następnego dnia po modlitwie. Wciąż próbowaliśmy jednak przygotować się do spotkania, gdy Duch Święty wyraźnie mówił, że mamy działać i iść.

 

Zaufanie i posłuszeństwo

Idąc do domu, cały czas zastanawialiśmy się, czy faktycznie będziemy mogli zrobić cokolwiek dla dzieci. Nigdy w naszym życiu nie poznaliśmy niewidomej osoby, nigdy nie byliśmy w domu dziecka. Nie byliśmy w stanie nawet wyobrazić sobie, co możemy zrobić, czy jakie mogą być ich potrzeby. Zupełnie nieznane obszary.

Podczas pierwszej wizyty poznaliśmy panią kierownik domu. Dzieci były w tym czasie w szkole. Dowiedzieliśmy się o dramatycznej sytuacji domu, który na skutek decyzji Wojewody miał zostać zamknięty. Osierocone, niewidome dzieci miały stracić dom.

” Lecz lud jest złupiony i obrabowany, wszyscy oni są spętani w dołach i zamknięci w więzieniach, stali się łupem, a nie ma, kto by ratował, wydani na splądrowanie, a nikt nie mówi: Oddaj!” (Iz. 42;22)

Gdy dowiedzieliśmy się, że decyzja o likwidacji domu podjęta jest w oparciu o plan zagospodarowania przestrzennego i ochronę konserwatorską, wiedzieliśmy już, że Bóg naprawdę nas tu wysłał.

 

 Objawiona strategia

Dom ten został założony 30 lat temu przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. Trafiliśmy do Pana Prezesa Towarzystwa z propozycją pomocy w sprawie. Dowiedzieliśmy się, że rozmowy z władzami wojewódzkimi trwają już od trzech lat. Potrafiliśmy stwierdzić, że podjęto decyzje w oparciu o fałszywe opinie, dlatego w pierwszym działaniu zwróciliśmy się do urzędów. Uzyskaliśmy zaświadczenie o zgodności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, uwzględniającym istnienie w tym miejscu dotychczasowej działalności domu niewidomego dziecka.

 

Konsekwencja w działaniu

Dzięki stałej modlitwie w tej sprawie Bóg objawiał nam to, co się dzieje w szerszym widzeniu i pokazywał, co się wydarzy, mówiąc ” Już długo milczałem, nie odzywałem się; powstrzymywałem się; lecz teraz jak rodząca będę krzyczeć, będę zawodzić i skomleć. Spustoszę góry i pagórki, i wysuszę wszystką ich zieleń, przemienię rzeki w suchą ziemię i bagna osuszę. I poprowadzę ślepych drogą, którejnie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!” (Iz. 42;14-16).

 

Właściwe kroki

Bóg cały czas pokazywał nam kolejne kroki. To były hasła, które mieliśmy realizować.

Pierwsze spotkanie z dziećmi.

To był czas truskawek, upiekliśmy też czekoladowe ciasto i poszliśmy odwiedzić „młodszaki”, bo tylko one są w domu w ciągu tygodnia, reszta wraca na weekendy. Poznaliśmy czwórkę dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Tylko jedno z nich mówi. Następne spotkanie było już w pełnym komplecie, poznaliśmy całą dziewiątkę. Bóg obdarował nas miłością, którą mogliśmy im dać.

 

Niewidzialny Bóg

Bardzo chcieliśmy, żeby poznali żywego Boga. To co dla większości z nas jest barierą, czyli to, że Bóg jest niewidzialny, dla nich było słowami niosącymi życie. Widać było olśnienie i radość na ich buziach. Dzieci te znają świetnie świat niewidzialny, one najlepiej wiedzą, że istnieje.

Są dowodem istnienia niewidzialnego, umieją się w nim świetnie poruszać, to rzeczywistość dnia codziennego, żadne odkrycie. Bóg jest duchem i jest niewidzialny.

Zaangażowanie się w ratowanie domu dla dzieci było dla nas ogromnym świadectwem miłości Bożej i faktu, że Bóg widzi nasze wszystkie czyny, nie ma przed Nim nic ukrytego, niczego co nie miałoby wyjść na wierzch. W świecie rzeczywistym nie istniała szansa, aby móc pomóc tym dzieciom, ale Bóg to zmienił.

 

Uwielbienie

Zaproponowaliśmy, że zorganizujemy u nich w domu koncert. Zaprosiliśmy przyjaciół Warszawscy Mariachi. https://pl-pl.facebook.com/WarszawscyMariachi

Dzieci cudownie uczestniczyły we wspólnym śpiewaniu. „Śpiewajcie Panu pieśń nową, pieśń ku Jego czci od krańców ziemi(…) Niech oddają Panu cześć i niech zwiastują Jego chwałę na wyspach! Pan wyrusza jak bohater, jak wojownik budzi zapał do walki, rzuca donośny zew bojowy, wydaje okrzyk, nad swoimi wrogami odnosi zwycięstwo” ( Iz. 42;10-13).

 

Budowanie

Nasze działania biegły dwutorowo. Poznawaliśmy dzieci, by móc być odpowiedzią na ich potrzeby i móc pomóc im. Widzieliśmy zmiany, jakie w nich się dokonują. Modliliśmy się z dziećmi w pełnej ufności i odwadze o spełnienie ich marzeń o bezpiecznym domu. ” Nadejdą dla ciebie czasy bezpieczne. Bogactwem zbawienia jest mądrość i poznanie, bojaźń przed Panem to jego skarb” (Iz.33,6) Jednocześnie prowadziliśmy działania na rzecz uratowania ich domu.

 

Zadania do wykonania:

1. Usłyszeliśmy hasło: petycja

Pierwszy raz mieliśmy napisać petycję. Umieściliśmy ją na jednym z portali poświęconym zbieraniu podpisów pod petycjami. http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=10620

Dla większości ludzi sprawa wyglądała na przesądzoną, przegraną. Mieliśmy też bardzo mało czasu. Musieliśmy niejednokrotnie studzić emocje ludzi żądnych „krwi”.

 

2. Usłyszeliśmy hasło : dostępność

Rozesłaliśmy informację o petycji do mediów, zaczęliśmy od lokalnych.http://www.tvp.pl/warszawa/informacyjne/telewizyjny-kurier-warszawski/wideo/25062014/15767480

Szybko przyszło też wsparcie ludzi z lokalnej społeczności. Byliśmy wzruszeni zaangażowaniem różnych osób. Niektóre tworzyły ulotkę przez całą noc, inne wydrukowały ogromne bilbordy z opisem akcji, jeszcze inne zbierały podpisy stojąc cały dzień na ulicy. W ciągu jednego dnia zebraliśmy tysiąc podpisów stojąc na ulicy, niedaleko domu dziecka. Wzruszające były również sceny, gdy podchodzili ludzie, którzy jechali złożyć podpis nawet z Grójca.

 

Ponadnaturalna przychylność

Doświadczaliśmy Bożej Mocy niemal na każdym kroku. Modliliśmy się o pogodę w dniu zbierania podpisów tj. 29.06.2014. Padać zaczęło dopiero gdy złożyliśmy stanowisko do zbierania podpisów. Drugi tysiąc podpisów pojawił się drogą elektroniczną w Internecie.W tym wszystkim czas, którego było niewiele pokazał, że to dzieło należy do Boga. Petycja powstała 20.06.2014 a wygaszenie działalności domu miałonastąpić 30.06.2014 roku

 

3. Usłyszeliśmy hasło: strona internetowa Domu Niewidomego Dziecka

To była poniekąd kontynuacja dostępności, ale wyraźnie mieliśmy utworzyć stronę domu na Facebook’u https://www.facebook.com/domniewidomegodziecka/

Było to nowe doświadczenie. Bóg zna architektów, oni uwielbiają nowe. Każdy projekt to nowe wyzwanie. Wiedział, że zrobimy to z przyjemnością 🙂

 

Owoc

Władze dostrzegły, że najważniejsze jest dobro dzieci. Wcześniej proponowały rozdzielić je i utworzyć dwie rodziny zastępcze. Petycja przyniosła owoc w postaci zmiany decyzji władz wojewódzkich, dotyczących losu dzieci, jednak bardzo szybko okazało się, że to nie jest koniec naszych zmagań. Pomimo ogromnego zaangażowania szerokiego grona ludzi, które wciąż się powiększało, największej kancelarii prawnej w Warszawie, która zgłosiła chęć prowadzenia sprawy w trybie pro publico bono o przysądzenie nieruchomości dla dzieci, zły duch nie odpuszczał.

Władze poinformowały, że sprawa zabrnęła za daleko szkodząc Towarzystwu.

„Drogi opustoszały, zabrakło wędrowca na drogach; przymierze zerwane, świadkowie zlekceważeni, człowiek się nie liczy.” (Iz.33,8).

Kiedy wyglądało na to, że sprawa Domu to zamach ze strony władz, media chciały znaleźć winnego.

 

Proroczy sen

Bóg dał proroczy sen, w którym skontaktowała się z nami rodzina zmarłego właściciela domu, o który toczy się walka. Sen był o tym, że dostaniemy dokumenty świadczące o ostatniej woli Kazimierza Sztajera. Było to dla nas niewiarygodne, kiedy to po kilku dniach sen się zrealizował.

Rodzina Kazimierza Sztajera, właściciela domu przy ul. Obrońców 24 przekazała nam dokumenty świadczące, że wolą właściciela było, aby dom służył niewidomym dzieciom.

Zanim członkowie rodziny Sztajerów, chcąc pomóc, skontaktowali się z nami, byli na spotkaniu z TOnO, przekazując informacje w nadziei, że najważniejszym celem działań jest doprowadzenie do niewyprowadzania dzieci z ich domu. „Świadkowie zlekceważeni” (Iz.33;8d)

Niestety dowiedzieli się, że takie działanie może przynieść szkodę Towarzystwu Opieki nad Ociemniałymi. ” Człowiek się nie liczy” .(Iz.33,8) Jezus powiedział: cokolwiek zrobiliście najmniejszemu z moich braci, mnie zrobiliście.

 

Czarne chmury – strategia wytracania

Decyzje o losie dzieci i odpowiedzialność spoczywają na władzy w TOnO. To co Bóg powołał do życia, diabeł zawsze próbuje wytracić. Założycielka Towarzystwa, Róża Czacka, zaczynając pracę na rzecz niewidomych powiedziała: to dzieło jest z Boga i dla Boga. W tamtym czasie był to prężnie działający ośrodek, w którym były stosowane najnowsze standardy sprowadzone z Francji. Minęło 100 lat. Dziś ludzie w Zarządzie TOnO mówią: gdyby Bóg chciał, mógłby stworzyć drugi kosmos,

ale my tu mamy życie realne. Realne, czyli jakie? Byliśmy na kilku rozmowach z różnymi dyrektorami z Towarzystwa, trafiliśmy nawet na zebranie Zarządu. Kolejne decyzje płynące z Towarzystwa wzajemnie się wykluczały. Przytoczę kilka: utworzą dom absolwenta, w którym absolwenci będą przebywać czasami, natomiast obecni mieszkańcy zamieszkają w różnych internatach, utworzą specjalistyczny dom, który wymagałby zburzenia obecnego lub bardzo kosztownej przebudowy itd.

W pewnym momencie pozostało nam tylko modlić się o to, co Bóg nam dał do serca. Minęły

wakacje i zarząd TOnO postanowił ostatecznie o wyprowadzeniu dzieci z dniem 03.09.2014 do Rabki.

 

4. Usłyszeliśmy hasło: przysądzenia sądowe dzieci

Poszukiwania ludzi prawego serca trwały. Napisaliśmy jeszcze do Rzecznika Praw Dziecka o zbadanie legalności wywiezienia dzieci. Mieliśmy pokój Boży, chociaż wokół szalała burza. Duch wołał: zwycięstwo, a ciało i dusza widziały pakujące się dzieci do internatów Rabce i Laskach.

 

5.Usłyszeliśmy hasło: artykuł

Następnym hasłem był artykuł, który miał się ukazać. Wydawało się to sprawą niewykonalną, bowiem z chwilą, gdy media dowiedziały się, że za decyzją o likwidacji domu stoi TOnO, nikt nie miał odwagi ukazać prawdy.

Słowo dla Boga jest niezwykle ważne. To, czego my często nie dostrzegamy w swoim słowotoku, Bóg dostrzega. Podczas jednej z rozmów o sytuacji dzieci z DND z blogerem popularnego portalu naTemat.pl, padła z jego strony deklaracja chęci zaangażowania się w sprawę. W tym czasie jednak wydawało mu się to niemożliwe. Bóg nie pozostawił tego niezauważonym. Dwa dni później bloger bowiem napisał artykuł, który bezpośrednio wpłynął na zmianę decyzji TOnO. Pojawił się dzień przed planowaną wyprowadzką.

http://wojciechlazarowicz.natemat.pl/115477,niewidome-dzieci-jutro-straca-dom

 

Wierność Wszechmocnego Pana

W tym dniu poszliśmy wieczorem pożegnać dzieci. Zastaliśmy spakowane pudła, łącznie ze spakowanymi łóżeczkami i tańczące z radości dzieci z opiekunkami. Dowiedzieliśmy się, że dzieci nie wyjeżdżają, mówiły o cudzie! Alleluja!
Trwa walka

Działania z dziećmi są kontynuowane. Dzieci modliły się o remont łazienek i kuchni. ” Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy, bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą”(Ł.11;9-10). Obecnie powstaje projekt remontu domu, w którym ma zostać założony rodzinny dom niewidomego dziecka.
Polityka wytracania i opieszałości w działaniu

Jednak władze w Towarzystwie robią wszystko, aby nie doszło do założenia rodzinnego domu dziecka, opóźniając jakiekolwiek działania. Dotąd nie złożyły wniosku o utworzenie takiego domu. Towarzystwo chce sprawować opiekę nad dziećmi, ponieważ w sądzie toczy się postępowanie w sprawie przysądzenia nieruchomości, w której mieszkają dzieci. W trakcie kolejnych ustaleń z władzami państwowymi wykryto bardzo poważne zaniedbania w kwestii opieki nad dziećmi.

Dwoje z dziewiątki dzieci nie zostało wprowadzonych do systemu opieki zastępczej w wyniku niedopełnienia formalności przez władze Towarzystwa. Dwójce tych dzieci grozi pozbawienie prawa do jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa. Przedłużanie terminu założenia rodzinnego domu dziecka jest tym samym realnym wytracaniem szans dla tychdzieci. Pozostał tydzień na zrealizowanie ustalonych zobowiązań przez władze TOnO.
Odpowiedzialność

W jednej z audycji radiowych poświęconych tematowi dzieci padło stwierdzenie: „czarne chmury nad TOnO” – czy było to proroctwo? „Wydłużają się dni, a żadne widzenie nie sprawdza się? Dlatego mów do nich: Tak mówi Wszechmocny Pan: Skończę z tą przypowieścią (…) Araczej przemów do nich tak: Bliskie są dni, kiedy spełni się każde widzenie. (…) Gdyż Ja, Pan, wypowiem Słowo; a co Ja wypowiem, to się stanie i już się nie odwlecze (….) Zaiste, jeszcze za waszych dni, domu przekory, wypowiem Słowo i wykonam je – mówi Wszechmocny Pan. (Ez.12;22-25)

 

Obietnica

Dlatego w działaniach ludzkich nie pokładamy dziś żadnej nadziei, bo Bóg daje nam zwycięstwo. Obietnicę, którą składa wszechmocny Bóg, mówiąc:

Kto postępuje sprawiedliwie i mówi szczerze, kto gardzi wymuszonym zyskiem, kto cofa swoje dłonie, aby nie brać łapówki (Iz.33;15)Ten będzie mieszkał na wysokościach; jego ostoją twierdze na skałach, ten ma pod dostatkiem chleba i nie wysychają jego wody. (Iz.33;16) Nie ujrzysz już ludu zuchwałego, ludu o niejasnej mowie, bełkoczącego niezrozumiałym językiem. Twoje oczy zobaczą Jeruzalem, siedzibę bezpieczną, namiot, którego się nie przenosi, którego kołków nigdy się nie wyciąga i którego żaden sznur nie jest zerwany. (Iz.33;19).

W tych słowach jest obietnica, że Boże dzieci będą wzrastać w atmosferze Bożego Królestwabezpiecznej siedzibie, której się nie przenosi. Ten dom jest ich domem, którego się nie przenosi, którego kołków (fundamentów) nigdy się nie wyciąga. Ten dom nie może być zburzony i w miejsce jego być zbudowany specjalistyczny dom dziecka, bowiem jego fundament, kołki namiotu nie mogą być naruszone. ”Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem: On nas wybawi. Toteż ślepi rozdzielają obfitą zdobycz. I żaden mieszkaniec nie powie: Jestem chory.” (Iz.33;22).

 

Pełnia miłości

Dom to nie mury, ale ludzie tworzący go, dlatego żadne więzy bliskości dziewięciorga dzieci nie mogą być zerwane. Kto założy i poprowadzi rodzinny dom niewidomego dziecka, dziś nadal nie wiemy. Pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość.

„Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak że bym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże. Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy. Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi.

Miłość nigdy nie ustaje. (…) pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość.” (Kor.13;1-13).

 

 

Comments are closed.