Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Nierozwiązane problemy – sen

1000sen

Zmagania z problemami zaczynają się od naszego serca i umysłu – i tego, co z tymi problemami zrobimy. Czy oddamy je Jezusowi, zdejmując ciężar ze swojego ducha, duszy i ciała; czy też pozwolimy, by nasze rozpamiętywanie ich zaczęło infekować otaczający nas świat, dając pożywkę demonom.

Jakiś czas temu miałam okazję rozmawiać z osobą która, jak się okazało, miała w tym czasie dziwne duchowe zmagania, a diabeł zaczął wywlekać z jej życia nierozwiązane problemy z przeszłości i wytykać braki w jej życiu obecnym.

Tuż po tych rozmowach miałam sen, po którym czułam się bardzo zmęczona. Czułam w nim, jak męczy się też mój duch, który wprost szamotał się pod wpływem przedstawionych przez mój mózg obrazów.

W tym śnie widziałam, jak świat który mnie otaczał, został infekowany przez pewien wirus, który rozprzestrzeniał się przez usta – drogą kropelkową. Widziałam, jak osoby nim zainfekowane przekształcają się po chwili w czarne istoty, wyglądem przypominające postać Obcego z filmów z Sigourney Weaver. Po chwili szedł już cały, zwarty oddział tych zainfekowanych istot. Siał spustoszenie, w okrutny sposób zabijając wszystkich dookoła. Jednocześnie, jak w filmach science fiction, znaleźli się tam ludzie wyjęci spod prawa, którym nic się nie działo i którzy byli w stanie przetrwać falę zniszczenia rozprzestrzenianą przez zainfekowanych. Jednak i oni sami byli okrutni i satysfakcję sprawiało im znęcanie się nad pozostałymi jeszcze przy życiu ludźmi i dewastowanie wszystkiego dookoła.

Po przebudzeniu poprosiłam Ducha Świętego o wykład mojego snu. Duch Święty pokazał mi, że tym wirusem są NIEROZWIĄZANE przez nas PROBLEMY, które gdy wychodzą z naszych usta, dają pożywkę demonom (czarnym istotom), a te powoli opanowują otaczający nas świat, przechodząc z osób „ziejących” tymi problemami na inne osoby. Jednocześnie są też wokół nas ludzie (niezbawieni, świadomie odrzucający Boga), którzy na zasadzie: „złego nic nie bierze” sami nie zostają poddani pod ten demoniczny wpływ, ale jednocześnie współpracują z demonami – są ich naturalnymi sprzymierzeńcami, nieświadomie wspomagającymi ich w działaniach.

Jak widać, zmagania z problemami zaczynają się od naszego serca i umysłu – i tego, co z tymi problemami zrobimy. Czy oddamy je Jezusowi, zdejmując ciężar ze swojego ducha, duszy i ciała, czy też pozwolimy, by nasze rozpamiętywanie ich i rozgłaszanie zaczęło infekować otaczający nas świat, dając pożywkę demonom.

W całej tej sytuacji jakże prawdziwe są słowa z Przypowieści Salomona 18,21: życie i śmierć są w mocy języka. Wybierz życie!

Tags

Comments are closed.