Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Nauka wolności

Tekst: Michał Ewertowski

Chodzenie z Bogiem staje się przyjemnością. Choć są chwile, gdy dusza płacze, to Tata jest wierny i Jego słowo nie wraca puste.

On chce dla mnie wolności. Dla ciebie zresztą też. By być wolnym, trzeba na początku uświadomić sobie, że jest się zniewolonym. Powiesz: – Ja? Zniewolony? Nigdy!

Alleluja, pięknie. Ale gdy stracisz pracę i oszczędności ci się skończą, a wydatki się nie zmniejszą, wtedy będziesz mógł powiedzieć, czy jesteś całkowicie wolny od strachu – w tym wypadku finansowego. Czy aby na pewno polegasz w 1000 % na Nim i bierzesz Słowo do swojego życia? Nie boisz się, nie panikujesz, ale robisz krok za krokiem to, co On ci powiedział?

Powiedz Mu: Zbadaj moje serce, czy aby na pewno całkowicie chodzę w wolności i zaufaniu do Ciebie, jeśli nie, naucz mnie tego. Przygotuj się wtedy na proces szybkiej nauki wolności, zamiast mówić tylko o tym, że wierzysz. Wypróbuj, weź na poważnie i zbadaj swoje serce, do całkowitej głębi, czy nie jesteś uzależniony od człowieka, od relacji, czy nie polegasz na finansach.

Zbadaj swoje serce w tym czasie, czy będziesz dziękował Bogu, czy Twoje serce będzie wdzięczne? Czy w procesie, gdy garnek zostaje rozwalony i jak glina stajesz i mówisz: – Ta glina będzie Cię uwielbiać! Będę szedł za Tobą i będę Ci zawsze dziękował.
Rzucam ci wyzwanie! Wejdź sam w próbę, wyprzedź okoliczności, zbuduj fundament, który ostoi się na wieki, wywal cały bełkot medialny i zobacz, czy w tym czasie będziesz szedł i mówił, że Bóg jest dobry, że Jezus kocha drugiego człowieka. Czy będziesz się modlił o ludzi i oni będą uzdrawiani. Idź, porzuć brednie religijne i zacznij żyć!

I tak, będąc w trakcie niszczenia tzw. „świętych krów” w moim życiu, decyduję, że glina będzie Cię uwielbiać i robić to, co mówisz, Boże!

Wracając z SBL – Szkoły Bożych Liderów – widzę człowieka opartego o barierkę. Stoi zamyślony, smutny, obolały. Krótko z nim rozmawiam. To były generał z okresu PRL. Bolą  go plecy, nogi, nie może przejść więcej niż 5 metrów bez zadyszki, ma problemy z płucami i tarczycą. Rozmawiamy chwilę o miłości, którą jest Jezus. Mówi mi, że nie wierzy. Ja na to, że nie szkodzi… Może uwierzyć.
Modlimy się o zdrowie. Przychodzi ulga. Pan zaczyna swobodnie oddychać. Ból z jego pleców odchodzi. Przyjmuje Jezusa do swojego życia i dziękuje bardzo za uzdrowienie. Obiecuje czytać Nowy Testament.

Dwa dni później spotykam kolejnego człowieka. Ma coś takiego w oczach, że mnie przyciągnęły. Chwilę rozmawiamy. Mówię mu o Jezusie. Szczęśliwy stwierdza, że Jezus żyje!  Ma problem z nogą; została poparzona jakiś czas temu i nie może normalnie chodzić. Kładę ręce. Modlimy się. Krótko opowiada swoją historię, bierze telefon i znika.

Za rogiem spotykam kobietę – chodzi o kulach. Nie chcę wchodzić w pogawędki religijne. Pytam, czy mogę ją uzdrowić. Ona zaskoczona, ale radosna, odpowiada, że jasne, ale w jaki sposób? – Mocą Jezusa, który umarł na krzyżu i zmartwychwstał! Kładę ręce na panią. Kobietę przechodzi gorące ciepło. Ból z kręgosłupa i nóg znika. Zaskoczona, dziękuje mi bardzo i odchodzi.

Bóg jest dobry! Jezus jest miłością! Bez względu na wszystko! On daje życie i nie ma w Nim zakwasu śmierci. Nie ma w Nim zakwasu choroby, bo nienawidzi choroby. Duch nieśmiertelnego Boga mieszka w Tobie i daje życie. A tam gdzie życie przychodzi – śmierć się wynosi! Bo Duch życia mieszka w nas. Ten sam Duch, który Jezusa wskrzesił z martwych, mieszka w Tobie. Zrzuć z siebie powrozy śmierci, przyjmij życie i idź dawać to życie, gdziekolwiek jesteś!

mar1000
Tags

Comments are closed.