Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Moje kroki do Szkoły Bożych Liderów

kierunek1000

Tekst: Żaklin Janik

Zawsze pragnęłam więcej Boga w moim życiu. Jednocześnie zawsze miałam wymówkę, żeby nie zaangażować się w takim wymiarze, w jakim mnie Bóg widzi. To tak, jakbym chciała dozować Bogu, ile faktycznie może wziąć z mojego życia, próbując Mu wmówić, że zdaję sobie sprawę z tego, co On chce, ale to jest rozwiązanie nie na teraz, lecz na przyszłość. W swoim wnętrzu czułam, że Bóg chce więcej tylko dlatego, że On sam chce mi więcej dać i że nie otrzymam tego inaczej, niż tylko na Jego warunkach.

Pewnego dnia modląc się o to, że chcę Go więcej, w odpowiedzi usłyszałam, że Bożą wolą jest, żebym poszła do Szkoły Bożych Liderów, że to jest miejsce, które On wyznaczył, żeby się ze mną spotkać. Moja odpowiedź była następująca: Jest to absolutnie niemożliwe!

W głowie pojawił mi się algorytm możliwych opcji, z których każda była na nie. Dlatego zaczęłam tłumaczyć Bogu, że nawet gdybym bardzo chciała, to i tak nie ma takiej opcji. W związku z tym, że pracuję poza moim miejscem zamieszkania, wizja spędzenia kolejnych miesięcy z dala od męża była czymś, co dodatkowo rozrywało moje serce. Ponadto wiedziałam, że finansowo nie jestem w stanie sobie na to pozwolić w związku z obciążeniami, które co miesiąc musimy ponosić. Wyjazd do Warszawy na 4 miesiące spowoduje, że będę pracowała mniej, nie wspominając już o dodatkowych kosztach utrzymania się w stolicy. Wyartykułowałam Bogu moje powody, a On w ogóle nie był zainteresowany tym, aby ich wysłuchać, a co więcej – milczał. Pomimo tego, że wszystko w mojej głowie mówiło mi „nie”, wiedziałam, że jeżeli nie zastosuje się do tego, co On mówi, to nie spotkam się z Jego głębią i z tym, co On chce mi dać. Byłam rozdarta, nie wiedząc, czy pójść za głosem serca, które krzyczało TAK, czy rozumu, który mówił NIE.

W końcu odpowiedziałam Bogu, że jeżeli On chce, żebym znalazła się w Szkole, to potrzebuję Jego ponadnaturalnej interwencji (i to praktycznie w każdym aspekcie mojego życia!).

Wraz z mężem pojechaliśmy na kilka dni do Warszawy. I wszystko się zaczęło. Tak więc byłam przez kilka pierwszych dni Szkoły w Warszawie, nie mając wciąż stałego miejsca pobytu na kolejne 4 miesiące, ale z każdym kolejnym dniem wiedziałam, że muszę tam zostać, bo Bóg tam jest. W związku z wcześniej zaplanowaną podróżą wyjechałam na tydzień z Warszawy. Po kilku dniach dostaliśmy wiadomość, że ktoś zostawił dla nas klucze od swojego mieszkania, żebyśmy mogli po moim powrocie zatrzymać się na kolejny tydzień w stolicy. Wiedziałam, że to jest Boża odpowiedź. Taka rzecz nie zdarza się codziennie. Ktoś, kogo niezbyt znamy, zostawia nam całe swoje mieszkanie do użytku i to jeszcze w takim mieście jak Warszawa! Ale dla Boga nie ma znaczenia, jakie to miasto, dla Niego ma znaczenie to, że jesteśmy Jego dziećmi i jeżeli On coś postanowił, to nic mi nie przeszkodzi. W moim sercu pojawiła się wiara, że skoro Bóg zatroszczył się o mnie przez tydzień, to dla Niego kilka dodatkowych tygodni czy miesięcy też nie zrobi różnicy. Rzeczywiście tak się stało. Bóg dał mi wspaniałe miejsce, w którym mogłam się zatrzymać, gdzie wszystko było dla mnie przygotowane. W miejscu tym nie tylko mogłam się modlić, uwielbiać Boga bez ograniczeń, ale również mieć relacje ze wspaniałymi ludźmi wierzącymi i wykonywać część mojej pracy zawodowej. Dostałam o wiele więcej, niż mogłam marzyć. Również w kwestii finansów co miesiąc Bóg mnie zaskakiwał. Przez cały okres szkoły, wszystkie potrzeby w tej dziedzinie zostały zabezpieczone. Chwała Jemu za to, że wszystko to, co obiecał – wykonał. Bóg spełnił moje marzenie, bo tak naprawdę zawsze chciałam jechać do Szkoły Biblijnej, tym bardziej do TAKIEJ !

Szkoła Bożych Liderów to był dla mnie niesamowity czas, w którym mogłam praktycznie doświadczać dobrych (albo wręcz najlepszych) darów od swojego Ojca, bo sama nie mogłam nic uczynić. On po prostu jest TAK DOBRY i TYLKO DOBRY. Dzięki temu, że zdecydowałam się zrobić krok wiary, On mógł działać, a ja mogłam doświadczyć Jego mocy i cudów na co dzień!

Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień. Jeśli tedy Wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą. (Mt. 7: 9-11)

Comments are closed.