Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Moja Ziemia Obiecana – świadectwo studenta SBL

Tekst: Magdalena Skurzyńska

Do Szkoły Bożych Liderów (SBL) trafiłam w momencie, gdy rozpaczliwie wołałam do Boga: co dalej mam zrobić ze swoim życiem? Moje nawrócenie wydarzyło się rok wcześniej i to odrębna historia, ale w tym konkretnym momencie wyraźnie usłyszałam: Szkoła Bożych Liderów.

Nie wiedziałam co to za miejsce, pierwszy raz w życiu słyszałam o takiej szkole, ale zajrzałam do internetu i znalazłam ją w Kościele Chwały. Nie byłam do tego pomysłu przekonana, ale Bóg ciągle powtarzał mi na każdej modlitwie: Szkoła Bożych Liderów. Po przyjeździe do Warszawy i różnych perypetiach okazało się, że mogę zamieszkać w Naszym Domu – Emanuel (placówce prowadzonej w ramach Programu KALEB). Trafiając do Domu nie wiedziałam, co mnie czeka. Jednak Bóg niesamowicie wszystko zaplanował. Zapisałam się do szkoły, w międzyczasie przyjechali za mną do Warszawy mama i mój chłopak, którzy również zaczęli proces odbudowy swojego życia.

W pierwszym dniu Szkoły miałam zapisane na karteczce oczekiwania – one bardzo szybko się spełniły!

Za niecałe dwa miesiące, razem z innymi studentami kończymy „naszą” – II edycję. Bardzo chciałabym, aby mój charakter i emocjonalność się ustabilizowały. Do tej pory miałam z tym problem, co powodowało mój egzystencjalny dyskomfort. Wiem jednak, że utrwalenie gruntownych zmian w sposobie bycia wymagaj czasu. Nie da się 24 lat życia uleczyć w dwa miesiące, ale jestem wdzięczna Bogu za to, co już zrobił!

Podejmując decyzję o pójściu do Szkoły Bożych Liderów, nie zdawałam sobie w ogóle sprawy z tego, z czym to się będzie wiązało. Już w niedługim czasie po rozpoczęciu nauki, wyszło na jaw wiele cech mojego charakteru, które wymagały przemiany i uleczenia. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek w życiu będę mogła zaufać komuś tak bardzo, jak Dorotce Kamińskiej, która jest koordynatorem programu KALEB i sprawuje pieczę nad Domem.

Kiedyś otrzymałam proroctwo: „teraz jeszcze tego nie widzisz, ale przyjdzie czas, gdy wejdziesz do Ziemi Obiecanej”. Dokładnie te same słowa usłyszałam od pastorów w pierwszych dniach szkoły!  Dla mnie decyzja o pójściu do SBL oznaczała jedynie czasowe opuszczenie Rudy Śląskiej i zmianę adresu zamieszkania. Teraz wiem na pewno, że miejsce, w którym ulokował mnie Bóg jest moim azylem. Nigdy przedtem nie czułam, abym miała takie miejsce. Tymczasem dziś, ta szkoła i ten kościół, to mój dom. Widzę, że pastorzy poddani są prowadzeniu Ducha Świętego (widać to na każdym kroku ich posługi). Tym bardziej czuję się w nim bezpiecznie, jak nigdy dotąd.

W przeszłości dręczyły mnie różne lęki, w efekcie czego np. bałam się poddać autorytetom. Teraz niemal z dnia na dzień nie miałam problemu z wejściem pod autorytet Doroty, czy pastorów. Po raz pierwszy w życiu doświadczam wielu nowych rzeczy. Jeszcze rok temu nie rozróżniałam dobra i zła. Nie umiałam prawidłowo reagować na zachowania innych. Byłam „jednostką” całkowicie wykluczoną ze społeczeństwa.

Zajęcia w SBL z pastor Agnieszką Onyszczuk pokazały mi, czym jest autorytet wierzącego. Wcześniej coś na ten temat słyszałam, ale nie potrafiłam tego w praktyce zastosować. Inny wykładowca, Mary Seidler naświetliła mi, jak bardzo ważny jest charakter wierzącego. Bardzo też cenię sobie zajęcia z pastorem Marcinem Podżorskim. Zdarzało się wielokrotnie, że zadawałam Bogu pytania, dostawałam odpowiedź od Ducha Świętego, a już następnego dnia, pastor co do linijki potwierdzał to samo na wykładach. To jest dla mnie niesamowite, jak można chodzić i działać w Duchu!

Ważnym elementem programu SBL jest praktyczna ewangelizacja. Od momentu nawrócenia, byłam częścią grupy ewangelizacyjnej w mojej poprzedniej wspólnocie na Śląsku. W zasadzie mogę powiedzieć, że głoszenie ludziom Jezusa jest dla mnie czymś naturalnym. W trakcie ewangelizacji na Placu Zamkowym zobaczyłam przechodzącą kobietę o kulach. Nagle usłyszałam w duchu: „podejdź do niej”. Po krótkiej walce z myślami, zeszłam ze sceny – gdyż śpiewałam w uwielbieniu – i pobiegłam do niej. Przedstawiłam się i towarzyszyłam jej, przez cały czas dzieląc się Ewangelią. Ku mojej radości, ta kobieta nie dość, że nawróciła się, oddając swoje życie Jezusowi, a pod koniec naszej rozmowy szła, trzymając kulę pod ręką! Została cudownie uzdrowiona!

Miałam też trudne doświadczenie w trakcie jednej z rozmów ewangelizacyjnych – spotkałam się z okultystą. Ujawnienie jego tożsamości zupełnie mnie sparaliżowało. W pewnym momencie zaczęłam wołałam do Boga: „Tato, niech tu czym prędzej przyjdzie Adaś Kamiński”. I oto słowo ciałem się stało! Ledwie wypowiedziałam swoją prośbę, a zobaczyłam Adasia biegnącego w moją stronę. Przejął on rozmowę z tym chłopakiem, a ja przekonałam się, ilu jeszcze rzeczy powinnam się nauczyć i do jak wielu muszę dojrzeć. Dzięki temu zrozumiałam, jak ważny jest kościół oraz obecność i wsparcie innych wierzących. Kilka dni później, znów miałam okazję głosić Jezusa – również okultyście. Jednak tym razem, już bardziej doświadczona i poinstruowana, wiedziałam, jak postąpić. I rzeczywiście, tym razem nie czułam się zagubiona, głosiłam śmiało, w rezultacie kolejna osoba powierzyła siebie i swoje życie Panu Jezusowi.

Bardzo wiele czerpię z relacji utrzymywanych w grupie studentów SBL. To jest dla mnie fantastyczne! Wśród nich są osoby, które stały się dla mnie bardzo bliskie. Mam w nich wiele wsparcia.  Często nawet nie muszę niczego mówić, aby zorientowali się, że potrzebuje pomocy. I piękne jest to, że wówczas modlą się o mnie, pomagając mi w ten sposób przechodzić na kolejne poziomy wiary i doświadczam wielu przełomów. Dzięki nim uczę się nawiązywać relacje z rówieśnikami. Przedtem nie umiałam porozumiewać się z ludźmi w moim wieku, a moje kontakty ograniczały się do osób starszych ode mnie o kilkanaście lat.

Wśród wielu pozytywnych aspektów Szkoły Bożych Liderów muszę wymienić i ten, że mocno poszerza horyzonty duchowe. Kiedyś wątpiłam w dary Ducha, które Ojciec we mnie złożył. Teraz powoli zaczynam sobie zdawać sprawę z tego, że mnie również w nie wyposażył. Wierzę, że ja również mogę być używana przez Niego z mocą. Nieważne ile jeszcze muszę się nauczyć – najważniejsze, że to wiem i wierzę!

Mój apel do wszystkich, którzy zastanawiają się, czy ta szkoła jest dla nich:

Bóg jest w stanie odbudować Twoje życie – wyciągnąć Cię z miejsca, w którym jesteś!

Nie bój się wierzyć w wizje i marzenia! – Te słowa usłyszałam od pastor Agnieszki i mogę śmiało powtórzyć każdemu! Pamiętajcie: „A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany.” (Rz.5:5).

Od redakcji: Poprosiliśmy Dorotę Kamińską o komentarz  na temat zmian w życiu Magdy, które zaszły od momentu przyjazdu do Warszawy:

Widzę w niej bardzo intensywne działanie Ducha Świętego. Czasem dziewczyna „nie wyrabia się na zakrętach”. Bywa, że ludzie latami są w kościele i stoją wciąż w tym samym miejscu. U Magdy zaś obserwuję, że głód Boga powoduje niezwykłe przyspieszenie w rozwoju duchowym, a tym samym wzrost. Chce pracować nad sobą (choć to chwilami bardzo ją boli), jest poddana działaniu Ducha Świętego i posłuszna. Jest więc dobrze, a będzie jeszcze lepiej… 🙂


Kolejna edycja Szkoły Bożych Liderów rusza już 29.II

Zapraszamy!

Informacje oraz karta zgłoszenia

Comments are closed.