Blogi
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)
Noe – sprawiedliwy przed Bogiem (Wrzesień 15, 2017 12:12 pm)
Boża wola (Wrzesień 7, 2017 1:18 pm)
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)

Mój Wszechmogący Bóg

20140130_GreatGod_1000

Tekst: Bartłomiej Kurylas

Uzdrowienie mojej córki spowodowało, że resztkę swojej religijności zastąpiłem relacją. Relacją, która owocuje i dzięki której z dnia na dzień rośnie moja wiara. Co nie oznacza, że skończyły się choroby, potknięcie, błędy. Skończyły się jednak strach i niewola.

Modlitwa wiary

Pierwszego kontaktu z Bogiem doświadczyłem w 2007 roku w wyniku dość mocnych przeżyć. Moja córeczka, z powodu błędu lekarza, po wielogodzinnym porodzie została wyciągnięta na świat przez vacuum i urodziła się w kolorze śliwki, bez oddechu. Widząc popłoch lekarzy i pielęgniarek,   przerażenie wypisane na ich twarzach oraz zmęczoną, porozcinaną żonę i  jak wielką walkę stoczyła, widząc nieoddychające dziecko, które było całe sine, a  przede wszystkim NIE WIDZĄC ŻADNEJ NADZIEI, krzyknąłem: oddaj mi to dziecko, a Cię znajdę! Dzisiaj wiem, że to była modlitwa, modlitwa pełna wiary, pozbawiona teologii i naleciałości, pozbawiona strachu. To była modlitwa mocnej wiary do wszechmogącego Boga. Wtedy wiedziałem jedynie, że te kilka słów zadziałało. Natychmiast córka zaczęła płakać i nabrała kolorów. Przerażenie personelu medycznego zmieniło się w zdumienie. Zmęczenie i ból mojej Żony przerodziły się w radość z powodu narodzin naszego pierwszego dziecka.

Kim być?

U mnie jednak pojawił się strach. Bałem się, że jeśli nie dotrzymam warunków umowy, Bóg zabierze Nadię. Takiego Boga uczyli mnie na lekcjach religii. Postanowiłem dotrzymać danego słowa.
Pierwszym krokiem było zakupienie Pisma Świętego. Przeczytałem od dechy do dechy w ciągu kilku dni. Ponieważ byłem zszokowany tym, co przeczytałem, postanowiłem przeczytać ponownie. Tym razem czytałem z modlitwą, prosiłem o zrozumienie. Doznałem szoku, z którego do dzisiaj nie potrafię wyjść. Co za Bóg był tam opisany! Jaka moc, jakie  wspaniałe życie z Bogiem! I co za na Jego temat kłamstwa wpajane mi do głowy przez tyle lat.

Poszedłem do księdza na rozmowę o moich problemach. Po rozmowie nadal nic nie wiedziałem, oprócz tego, że na pewno przestałem być katolikiem.

Tylko co z tym zrobić? Kim być ? Nie miałem żadnego pojęcia o innych kościołach. Jedyne o kim widziałem (z powodu ich wędrówek od domu do domu) to Świadkowie Jehowy. Oczywiście już na drugi dzień odnalazłem starszych lokalnego zboru. Ci mnie przyjęli. Byłem zafascynowany ich wiedzą. Kilkukrotnie przeczytałem wszystkie ich publikacje. Biskupi z tamtejszego kościoła już mi przepowiadali wspaniałą przyszłość. Miałem tylko zapomnieć o tym , co się stało z moim dzieckiem, bo dzisiaj Bóg tak nie działa, On jakby odpoczywa i przygląda się, co szatan wyprawia z nami. To był pierwszy sygnał, że coś było nie tak z nimi lub ze mną. Postanowiłem znów wczytać się w Pismo Święte. Wyczytałem wiele nieścisłości związanych z ich publikacjami. Postanowiłem się pomodlić. Przed modlitwą przyznałem się żonie, że będę się zgłaszał do chrztu u Świadków Jehowy, że będę musiał zakupić garnitury, teczkę i wędrować po ulicach ze Strażnicami. Powiedziała, że się tego spodziewała bo przecież widzi, co się dzieje, nie zabroni mi, ale mogę zapomnieć o jej pomocy.

Czytaj „Jana”

Pamiętam tę modlitwę do dzisiaj. Modliłem się do Jehowy o mądrość i pomoc. Modliłem się, prosząc żeby zrobił wyjątek i ON, OSOBIŚCIE mi powiedział co mam zrobić. Poszedłem spać.
Nagle obudził mnie jakby wiatr, szum. Ewidentnie słyszałem głos. Przez głowę przeszła mi myśl, że zwariowałem, ale głos stał się jeszcze donośniejszy. Ojcu , pomimo tego że niepewnie Go tak nazywałem, zależało na mnie. Powiedział:  czytaj Jana.
Powiedziałem mu wyraźnie na głos, że Jana jest wiele, że już czytałem wszystko i że nie mam czasu. Ojciec powtórzył: czytaj Jana.

Nazajutrz zadzwonił do mnie przełożony, że musi mnie na chwilę przesunąć w pracy z mojego stanowiska na stanowisko niższe. Znalazło się mnóstwo czasu na czytanie Pisma Świętego. W odpowiedzi wymsknęło mi się: dzięki, Panie. Przełożony pomyślał, że to do niego i przez długi czas miałem u niego plusy.

Znów się modliłem. Przed czytaniem „Jana” przeczytałem wszystkie „Jany” w Piśmie. Zrozumiałem jedno : J E Z U S.

Znalazłem Go

Oczywiście wiedziałem już, że nie będę Świadkiem Jehowy. Znowu zostałem z pytaniem: gdzie mam chodzić do kościoła? Przecież jest napisane, że mam nie opuszczać wspólnych zgromadzeń, więc zgromadzenia muszą być.
Postanowiłem znów wykorzystać Słowo Boże. Spisałem w co ja wierzę i szukałem kościoła, który wierzy podobnie.
Tak natrafiłem na Kościół Zielonoświątkowy – pokochałem tych ludzi i ich otwartość na Boga. Szybko zrobiłem kolejny krok:  chrzest wodny i prawie natychmiast po tym chrzest w Duchu Świętym. Wtedy praktycznie poczułem, że dotrzymałem obietnicy złożonej w 2007. Znalazłem Go!

I nie odnalazłem Go dzięki którejkolwiek z opisanych denominacji, chociaż w każdej z nich natrafiałem na ludzi, którzy pomogli mi w zrozumieniu tego, co się dzieje. Każdą z nich posłużył się Bóg, bym Go odnalazł i żebym mógł odnaleźć siebie.

Moje spełnienie w Bogu, moje zbawienie to nie organizacje, jakkolwiek by nie były w założeniach bliższe bądź dalsze od zborów opisanych w dziejach apostolskich czy listach. Mój Bóg, który zamieszkał we mnie to WIARA, UPAMIĘTANIE, NOWO NARODZENIE, CHRZEST WODNY, CHRZEST W DUCHU ŚWIĘTYM i NIEKOŃCZĄCY SIĘ GŁÓD BOGA. Tego nie daje żaden zbór na całym świecie, to daje tylko uczciwa relacja między mną a Stwórcą.

Jak apostoł

W roku 2012 stwierdzono u mojej córeczki białaczkę.

Uderzyło to we mnie z niesamowitą siłą. Zaczął się najtrudniejszy moment w moim życiu, Bóg rozpoczął we mnie batalię z religijnością. Niesamowita liczba chrześcijan twierdziła, że trzeba pytać Boga o Jego wolę związaną z chorobą, na którą może umrzeć moje dziecko. Część nawet chciała żebym u siebie poszukał grzechu, który ją spowodował. Niesamowite! Ten sam Ojciec, ten sam Syn i ten sam Duch Święty, który jest opisany w Piśmie Świętym, który działał nieprzerwanie od kilku lat, miałby CHCIEĆ choroby mojej córki lub karać mnie w taki sposób. Niesamowite kłamstwo upodleńca. Mało tego, ci sami ludzi mówili mi, że wierzą, że jakaś maskotka została stworzona przez szatanicho i uzdrawia. Przestrzegali, żebym nie poszedł w tę stronę. Co za niesamowite rzeczy! Stworzenie uzdrawia, a Stwórca może nie chcieć uzdrowień.
To są bzdury, to strach przed otwarciem niebios, to brak wiary, lub mała wiara!

Słuchałem tych wszystkich teologicznych zwierzeń, ale w głębi serca wiedziałem, że to niemożliwe. Przecież czytam wspaniałe rzeczy o Bogu i czytam, że On się nie zmienił – więc musi i dzisiaj tak działać!
Postanowiłem się modlić jak apostoł – z WIARĄ, DONOŚNYM GŁOSEM i z ZAUFANIEM. Postanowiłem, że chociaż słowa padną z moich ust, to wypowie je Jezus, który zamieszkał we mnie, On może to zrobić, a ja mogę W JEGO IMIENIU. Tak zrobiłem!

On zwyciężył

Widziałem jak na oddziale, gdzie przebywałem z córeczką, umierały młodsze i starsze dzieci. Widziałem cierpienie rodziców, straszne rzeczy związane z chemioterapią, widziałem również jak Ci wszyscy ludzie pomimo chodzenia do kościoła NIE WIERZĄ. Oni często co prawda wierzą W Jezusa, ale nie wierzą JEMU! Przecież On zwyciężył, przecież pokonał przekleństwo, rozwalił diabelstwo, uwolnił nas od kary Adama, bo wykonał CAŁY ZAKON! On, mój Pan i Bóg, zrobił to za mnie i dla mnie. Skoro tak, mam prawo do wszystkiego od Ojca, bo to mój Abba Tatuś. W imieniu Jezusa, dzięki temu co wykonał, poprosiłem o zdrowie mojej córki.

Dzień później dostałem słowo od Boga, że mam się przestać martwić i radować bo dziecko jest zdrowe. Powiedziałem o tym żonie, rodzicom, powiedziałem znajomym i wyszedłem na idiotę. Mówili, że mnie rozumieją, bo wiedzą przez co przechodzę.

Tylko, że tydzień później musieli zrewidować swoje myślenie: wyniki Nadii były w normie!
Lekarze stwierdzili, że to musiała być pomyłka, być może był jakiś nieznany im wirus bądź bakteria, która spowodowała złe wyniki, ale dzisiaj już jej nie ma, więc nie są w stanie zdiagnozować co się stało.
Niesamowite – ludzie wolą wierzyć w kosmiczne bakterie niż w Boga! Strasznie przykre to jest, że ateiści maja tak silną wiarę, a z naszej się śmieją!

Moją córkę uzdrowił Bóg! Bo stałem się Jego dzieckiem i w Jego imieniu wszystko jest możliwe. Apeluję do ludzi niewierzących, by zaczęli szukać Boga – znajdą Go na pewno. Do ludzi wierzących apeluję, by zaczęli wierzyć Bogu, w Jego obietnice, by nie zamykali się przed cudami i otwarciem niebios! Bo doczołgacie się do niebios żyjąc w ustawicznym strachu, a przecież można biec i korzystać z błogosławieństw. Przestańcie starać się nie grzeszyć, a zacznijcie żyć w Bogu, On spowoduje że przestaniecie grzeszyć, nie Wy to spowodujecie!
Kiedy będziesz biegł do Boga, nie będziesz miał czasu grzeszyć! Grzech stanie się nudny i bezsensowny, będziesz miał ciekawsze rzeczy do zrobienia niż grzeszenie.
Oczywiście upadniesz – i co z tego?!  Jezus ustawicznie stoi za Tobą przed Ojcem. Wstaniesz i polecisz dalej – a On powie do Ojca: to mój człowiek, ręczę za niego ŻYCIEM!
Uzdrowienie mojej córki spowodowało, że resztkę swojej religijności zastąpiłem relacją. Relacją, która owocuje i dzięki której z dnia na dzień rośnie moja wiara. Co nie oznacza, że skończyły się choroby, potknięcie, błędy. Skończyły się jednak strach i niewola. Dzisiaj wiem, że jeśli się dziecko rozchoruje, ponieważ żyjemy w skażonym świecie, to jest ratunek – imię JEZUS!
Dzisiaj wiem, że trzeba bardzo uważać, bo pułapką jest religijność, a wolnością – relacja ze Stwórcą.

Wiem, że Bóg rozpoczyna nowy rozdział w moim życiu i już nie mogę się doczekać kolejnych cudów.
Jeśli masz ochotę ze mną porozmawiać, pisz na maila: KB.ODNOWA@ONET.PL, ale jeszcze lepiej sięgnij po Słowo Boże z modlitwą o objawienie, „pisz maila” w modlitwie do Jezusa – On Ci najlepiej odpowie.

Comments are closed.