Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Moc naszego ducha

20140611_AOn_1000

Tekst: Agnieszka Onyszczuk

 

Śmierć i jej skutki zostały pokonane na krzyżu. Gdybyśmy naprawdę w to wierzyli, życie wielu z nas wyglądałoby zupełnie inaczej.

 

Modląc się, zaczęłam rozważać fragment pisma, mówiący o spotkaniu Jezusa i Samarytanki. Przez swoje duchowe oczy zaczęłam dostrzegać, że historia opisana  przez apostoła  Jana w ewangelii w czwartym rozdziale nie jest tylko głoszeniem ewangelii niezbawionej osobie. Z problemem Samarytanki może się utożsamić 99% chrześcijan. Z pozoru zwykła wymiana zdań między Jezusem a  kobietą  zamienia się w głębokie duchowe przesłanie. Jezus nie tylko wyprostowuje jej teologię, ale przede wszystkim jej życie.

Zaskoczeniem był fakt, że Jezus rozmawiał z Samarytanką, choć sam, wysyłając uczniów na głoszenie ewangelii, zastrzegł by nie wchodzili do miast samarytan. Coś jednak było wyjątkowego w tej sytuacji i w tej konkretnej osobie, że Jezus złamał tradycje i zaczął rozmawiać  z kobietą. Kiedy rozmyślałam nad tym fragmentem słowa, zauważyłam, że w tej historii zawarta jest dla niej i dla nas  bardzo ważna informacja: Jezus mówi Samarytance, jak wyjść z impasu, w którym znalazło się jej życie

Po tej rozmowie widać, że kobieta interesuje się sprawami duchowymi. Zadaje wiele pytań, docieka rozumie. W miarę dobrze radzi sobie z kwestiami teologicznymi,  w przeciwieństwie do  własnego życia, a  szczególnie jednej  dziedziny. Życie osobiste Samarytanki, delikatnie rzecz ujmując, dalekie było od  doskonałości. Żyła w nieformalnym związku,  wcześniej miała 5 mężów. Jej duchowy rozwój był hamowany  przez grzech.  Chciała służyć Bogu, ale ciągle upadała.   W jej sercu rozgrywała  się  walka miedzy tym, co duchowe a tym, co  cielesne. Widać wyraźnie, że  ta sytuacja bardzo jej ciąży.  Ale  Jezus  nie zatrzymał się przy studni ze względu na  grzech. Zatrzymał się, bo widział zagrożone duchowe pragnienie i powołanie. Nie podsumował jej  za całokształt – pokazał drogę wyjścia z problemu.

„Gdybyś  znała dar Boży i tego, który mówi do Ciebie, sama prosiłabyś go, żeby dał ci wody żywej”… – to klucz do rozwiązania  problemu kobiety i  naszego, chrześcijan.  Jezus mówi i rzece życia Ducha Świętego, wypływającej z naszego ducha. Nasz duch jest jedyną częścią  nas, która jest zrodzona z Boga. Nasza  dusza i ciało są wykupione, ale nie odkupione. Dlatego nasz duch nie może grzeszyć nawet jeżeli dusza i ciało mogą. Tak więc kto jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem, stare  przeminęło, oto wszystko stało się nowe. A wszystko to jest z Boga(2 Kor 5,17).  Boży dar w postaci zbawienia jest podstawą do rozprawienia się z cielesnością. Grzech został pokonany przez Jezusa a cielesne przyzwyczajenia zakodowane w naszym umyśle pokona moc Boga wypływająca z naszego ducha przez Słowo i Ducha Świętego.

Wzywam was tedy bracia przez miłosierdzie Boże, abyście składali swoje ciała jako żywa ofiarę, święta, miłą Bogu, bo taka powinna być  duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu  swego, abyście umieli rozróżnić co jest wolą Bożą, co jest miłe i doskonałe. (RZ 12 1-2)

W ten sposób  następuje zmiana cielesnego życia na duchowe. Przez przemianę umysłu słowem Boga i mocą Ducha Świętego zaczynamy kontrolować swoje ciało i duszę. Rozważanie słowa pomoże nam odkryć, kim jesteśmy i co posiadamy w Chrystusie oraz jak to uwolnić na zewnątrz. Duch jest całkowicie narodzony z Boga, uwielbione ciało zostało wykupione przez śmierć, zmartwychwstanie  Jezusa, natomiast dusza jest w fazie zmiany. Zbawienie duszy następuje wtedy, kiedy  emocjonalnie zniechęcony, pokonany , ciągle upadający chrześcijanin zaczyna wierzyć nie temu co odczuwa fizycznie i psychicznie, ale Słowu Bożemu. Jest tylko kwestią czasu, kiedy nasączona słowem  dusza, zacznie zgadzać się z tym, co  duchowe i zaczniemy  nareszcie  doświadczać: pokoju, radości , zwycięstwa.

Największe kuriozum chrześcijaństwa polega na tym, że jednocześnie możemy umierać na raka , mieć problemy z depresją, pożądliwością, mieć miliony problemów w naszym ciele, a w duchu mamy tę samą moc, która wzbudziła Jezusa z martwych! Ten sam Bóg, Duch Święty mieszka w nas!  Zmartwychwstanie Chrystusa było największą manifestacją Bożej mocy, o której mówi słowo Boże. Dlaczego zatem mamy takie trudności z poradzeniem sobie z   grzechem?

Myślę, że najczęściej jest to związane  z niewiedzą, niewiarą albo religią. W dwóch pierwszych przypadkach sprawą  kluczową jest głoszenie słowa, z religią jest już trochę trudniej – zwłaszcza w naszym kraju. Jesteśmy mistrzami w umartwianiu, fałszywej pokucie i pozorach pobożności, które nie dają nic jeżeli chodzi o opanowanie zmysłów. Wpadamy w pułapkę, bo taki sposób radzenia sobie z grzechem zwiększa  tylko jego częstotliwość a tym samym naszą frustrację. Listo do Kolosan2,6 mówi: „Jak przyjęliście Pana Jezusa Chrystusa tak w nim chodźcie.” Większość  chrześcijan wie, że Bóg może zrobić wszystko, ale doświadcza bardzo niewiele. Wiemy, że mamy dostęp do Pana, że Bóg może uwolnić swoją moc w odpowiedzi na modlitwę, ale  to czy coś się stanie czy nie, uzależniamy   od  własnego zachowania np. czy jesteśmy  święci, czy studiujemy słowo, czy  żyjemy  porządnie. Taki sposób myślenia uniemożliwi przepływ Bożej mocy , ponieważ nasza uwaga skupia się na tym co my robimy, a nie na tym co już zrobił Chrystus! W ciele nigdy nie będę dobra, ale w międzyczasie  mogę iść naprzód i cieszyć się życiem, bo mój duch jest taki sam jak duch Jezusa Chrystusa. Dlatego nie wiąże Bożej przychylności czy akceptacji Bożej  z moim postepowaniem, ale z ofiarą  Zbawiciela. I w tym pokładam swoje poczucie bezpieczeństwa – w relacji z Bogiem.  Bez względu na to jak mi dziś idzie,  mogę śmiało  do Niego przyjść w moim nowonarodzonym duchu. Chcę żyć świętym życiem, nie dlatego by  zasłużyć na Bożą przychylność, tylko żeby nie dawać diabłu przystępu i zwycięstwa. To jest prawdziwy cel świętości. Choć Boża miłość w stosunku do mnie się nie zmienia, to jednak moje uczynki mają wpływ na moją miłość do Boga i ludzi.

Świadomość że mogę mieć relację z Bogiem w oparciu o doskonałość i świętość mojego ducha, uwolniły mnie od grzechu a nie do grzechu. Otrzymałam wieczne odkupienie, ale to mnie nie zachęca do życia w grzechu, ale przeciwnie – daje mi stabilność w moim życiu i w relacji z Bogiem i siłę do pokonania przeciwności. I pokój.

Stwierdzenie Jezusa  „Duchem sprawy ciała umartwiajcie a żyć będziecie” stoi w opozycji do religijnego odcinania członków!  Duchowy sposób myślenia to życie a cielesny – śmierć. Nie oznacza to jedynie  ostateczną  fizyczną śmierć,  ale chodzi o jej skutki, takie jak: smutek, bieda, choroba, złość, nienawiść  czy pożądliwość. Śmierć i jej skutki zostały pokonane na krzyżu. Gdybyśmy naprawdę w to wierzyli, życie wielu z nas wyglądałoby zupełnie inaczej.

Wszystko, czegokolwiek będziemy potrzebować z  życiu by królować, dostaliśmy z łaski  a uwalniamy przez wiarę! To co zabije nasz grzech  znajduje się w całości w naszym duchu. Uwalnianie czegoś co już masz, jest  nieporównanie łatwiejsze niż staranie się, aby Bóg zrobił tak, jakby tego jeszcze nie było. Podstawowym błędem jaki robimy jest wołanie do Boga, by On coś zrobił z naszym grzechem. Problem polega na tym, że On już złamał moc grzechu na krzyżu, jedyne co trzeba zrobić to odnawiać umysł słowem Boga, by ta prawda zaczęła się manifestować..  Nasz duch jest już  doskonały i  kompletny, taki jaki będzie przez całą wieczność. Nie dostaniemy nowego ducha w niebie. Dlatego do momentu przyjścia Jezusa i  otrzymania uwielbionego ciała i duszy życie chrześcijanina tu na ziemi polega na  odnawianiu umysłu i uwalnianiu z ducha niebiańskiego depozytu. Odpowiedź na każdy atak i problem jest w naszym duchu. I to właśnie Jezus mówił Samarytance. Znać dar i tego, który  nas zbawił w zupełności wystarczy  do zwycięskiego życia.

Duchowy świat stworzył świat fizyczny. My nie jesteśmy z tego świata. Źródło siły stworzenia jest większe niż cokolwiek na tym świecie. Ktoś mądrze powiedział, że ciemność jest tylko brakiem światła. Nie wywalimy jej łopatą. Nie poradzimy sobie z grzechem za pomocą silnej woli. Duch człowieka jest lampą pańską.( Przypowieści 20,27)  Jako istoty duchowe mamy oręż, który mam moc burzenia warowni i pokonania każdego wysłannika piekła. Uwolnij  światło ze swojego wnętrza, a ciemność odejdzie bezpowrotnie.

Comments are closed.