Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Mali uczestnicy boskiej natury

Tekst: Aleksandra Nikodem

Po dwóch tygodniach od rozpoczęcia roku szkolnego wiem, że dla mamy, najlepszym sposobem wychowania dzieci do powołania jest wejście na drogę wiary. My, jako rodzice, musimy być wrażliwi na głos Ducha Świętego i nie bać się przechodzić z Bogiem przez codzienne wyzwania. Z tego zawsze będzie płynęła prawda w życiu dzieci – „Bo owocem światłości jest wszelka dobroć, sprawiedliwość, i prawda”. (Efez. 5-9)

Wyjście ze strefy komfortu

Od września tego roku nasza trójka dzieci poszła do nowej szkoły.  Przenieśliśmy się z małej, ciepłej placówki chrześcijańskiej do publicznej podstawówki na Ursynowie. I tak, pierwszego września nasze dzieci czekała duża zmiana – zamiast malutkich klas i szkoły bez dzwonków, trafiły do typowej, ursynowskiej klasy, masowej i rozbieganej. Bez wiary nie da się przeżyć ani jednego dnia w nowej szkole. Pierwsze dni nie dawały żadnej nadziei nawet na chwilową poprawę samopoczucia moich dzieci. Z ich ust co rano dochodził jęk – „mamo, tęsknię za moją szkołąąą”. Jękowi towarzyszyły łzy i krzyki (starsza córka), emigracja wewnętrzna i przegryzanie wargi (młodsza córka) i nadaktywność ruchowa (syn). Cierpliwie tłumaczyłam, że teraz to jest nasze miejsce i będziemy tam światłością. To zrozumiałe, że ich dusza i ciało pragnie czego innego, ale muszą podporządkować się duchowi, który chce pójść za Panem. A taki kierunek odebraliśmy od Boga. Tak więc co rano przed szkołą stawaliśmy w modlitwie, uwielbialiśmy Pana, aż pokój zstępował na nasz dom i dzieci mogły pójść do szkoły.

Po dwóch tygodniach moja córka już nawet trochę lubi swoją szkołę. „Mam miłą panią, wszyscy mnie lubią” – jej wrażliwe serduszko jest już spokojne. Wie, że jej dusza nadal troszkę cierpi z powodu rozstania z przyjaciółką i kuzynką , ale rozumie, że ma być tam, gdzie ją postawił Duch Święty.

Dzieci rozumieją prawdę wypowiedzianą z Ducha Bożego przez rodzica absolutnie przekonanego o tym, że Boży plan realizuje się w życiu ich dziecka.  Bóg wie, jak chce kształtować każde  swoje dziecko, w jakim środowisku je stawia i jakimi narzędziami się posługuje, aby budować ich charakter. Jak perła, która powstaje z odrobiny piasku, potrzeba nieco ucisku, aby powstało coś kosztownego i pięknego.

Jeśli nie wiara to co?

Chodzenie w wierze o własne dzieci to początek drogi wychowawczej. Gdy moja córka była prześladowana przez kilku kolegów z poprzedniej klasy, Duch Święty do mnie powiedział: będzie obrończynią słabszych. Bez wejrzenia w rzeczywistość duchową i mocnego stanięcia w wierze, że Bóg ma wspaniałą obietnicę dla naszego dziecka, nie mamy żadnej szansy na właściwe rozpoznanie, czy dana sytuacja stanowi zagrożenie, czy jest kamieniem na drodze do budowania charakteru dziecka.  Dziś, po ponad roku od tego wydarzenia, moja córka powiedziała: mamo, w klasie jest jeden chłopiec, z którego inni się wyśmiewają, wzięliśmy go z kolegą pod nasze skrzydła, żeby go nikt nie ruszył. Modlitwy wydały owoc.

Bóg ma dla każdego swojego dziecka plan i powołanie. Chroni je przed złem i wywyższa ponad rówieśników. Kładzie na nich swoją rękę, udziela autorytetu w miejscu, w którym są i daje rodzicom mądrość do ich wychowania. Jakiś czas temu zapytałam Boga o powołanie moich dzieci. Odpowiedź przyszła w sytuacji zaskakującej dla mnie. Gdy w naszej rodzinie pojawił się temat kupna wymarzonego przez dzieci psa, byłam stanowczo temu przeciwna. Zupełnie nie spodziewając się konsekwencji, zaproponowałam najbardziej zainteresowanej córce, aby się modliła o to. Robiła to systematycznie przez dwa lata. Aż w końcu Bóg do mnie powiedział: „Chcę, aby Ona była pasterzem i w ten sposób pragnę ukształtować jej serce i charakter. Czy pozwolisz mi na to?”. Pomimo dodatkowego „kłopotu w domu”, chcę zgodzić się z Bogiem co do narzędzia, które On wybrał, aby ukształtować moje dziecko. To przede wszystkim jego dziecko. Ja mam do niego prawo jako rodzic. Ale On zna je lepiej niż ja i od Niego muszę czerpać mądrość  i inspirację na każdy dzień wychowania moich dzieci.

Kształtowanie charakteru

Biblia mówi, aby uzupełniać wiarę cnotą (II Piotra 1-5). Do chodzenia w wierze o dzieci dochodzi kształtowanie ich charakteru. Bóg zaplanował dla mojego dziecka boską naturę podobną do swojej. Codziennie ogłaszam to nad nimi. Choć jeszcze nie zauważyłam wielu zmian, ale oczyma wiary widzę, że moje dzieci pokonają i zwyciężą każdą niedoskonałość. Jak pisze Izajasz: „Oto ja i dzieci, które mi dał Pan, jesteśmy znakami i przepowiedniami w Izraelu od Pana Zastępów, który mieszka na górze Syjon” Izaj. 8,18. Tej obietnicy się trzymam. Nasza rodzina będzie znakiem i przepowiednią od Pana Zastępów – Bożego działania, mocy i prawdy.

Do każdego dziecka Bóg używa innych narzędzi kształtowania. Moja młodsza córka bardzo cierpiała z powodu zmiany szkoły. Aż tu po niecałym tygodniu w szkole została wybrana przewodniczącą klasy. Bóg wiedział, że ona tego potrzebuje, aby zbudować w niej poczucie pewności siebie i zapewnić potrzebę akceptacji rówieśników. Jednocześnie odpowiedział na modlitwę, że Jego dziecko będzie głową a nie ogonem. Postawił ją w miejscu autorytetu, z poziomu którego może modlić się o swoją klasę i domagać się zmian na lepsze. Widzę, jak wzmacnia jej kruchość i hartuje w zatłoczonej świetlicy. Takie są warunki w szkołach publicznych – powie ciało. Ale w duchu Pan do mnie mówi – twoja córka będzie mocna i odporna. Wierzę Jemu, a nie swojemu ciału. On wiedział, że moja córka potrzebowała odrobiny ucisku, aby ją zahartować. Mogę się buntować i narzekać na warunki w polskiej szkole, ale oczyma wiary wolę widzieć,  jak Bóg kształtuje charakter mojego dziecka  i uzupełnia jego braki Swoją miłością.

Pion Słowa Bożego czy to co mówi świat?

„Mamo, ta bajka o zielonym galaretowatym duszku jest fałszywa” –  ostatnio powiedziało moje dziecko,  gdy mijaliśmy plakat zapowiadający kolejny hit kinowy dla dzieci i młodzieży. Wie, że duchy nie są przyjacielskie i miłe. Takie bajki znieczulają dzieci na prawdę Słowa Bożego, że diabeł przyszedł, aby zarzynać, kraść i niszczyć, a nie pod postacią zielonego duszka, który chce pomóc ludziom. Taki fałsz przekazywany jest przez ducha tego świata. W szkole publicznej panuje duch tego świata. Ociera się o nasze dzieci, choć one nie są z tego świata. Rozróżnienie duchowe musi zstąpić na Słowo Boże. Stąd cnotę należy uzupełnić poznaniem żywego Boga obecnego w Słowie. Już od wakacji  Bóg mówi do mnie, aby czytać dzieciom Jego Słowo – i to nie w wersji opowiadań biblijnych dla dzieci, ale prawdziwego Słowa Bożego. Widzę, z jaką uwagą słuchają i zadają pytania, a Pan dodaje mi objawienia w trakcie tłumaczenia im Słowa. Słowo Boże konfrontuje ich zachowania i uczy je Prawdy. Mogę się do niego odwołać, gdy popełniają błędy. Jest absolutnie niezbędnym wyposażeniem każdego dnia przed pójściem do szkoły. One codziennie spotykają się z trudnymi sytuacjami ze strony koleżanek i kolegów, z którymi muszą sobie poradzić i znaleźć „pion” w życiu.

Tak więc do mojego planu na ten rok szkolny wpisuję trzy zadania: chodzenie w wierze o moje dzieci, kształtowanie ich charakteru i dodawanie kolejnych kamieni w poznaniu Boga. Czeka nas dużo pracy, ale też satysfakcji.

Tags
,

Comments are closed.