Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Cz.2 – lekcje z przebudzenia w Smithton

Poniżej publikujemy fragment książki pt. „Gdy nadchodzi Królestwo” Steve’a Graya wydanej przez Fundację Nadzieja dla Przyszłości. 

Ta książka skierowana jest do osób głodnych Bożego Królestwa i jest nie tylko studium przypadku przebudzenia, które w kościele pastora Graya rozpoczęło się w 1996 roku, ale również jest lekturą na wskroś praktyczną, konfrontującą, zachęcającą i dotykającą każdego, kto pragnie przebudzenia – dla siebie, swojego kościoła czy kraju. 

Pragnienie przede wszystkim

Każde nowe poruszenie Boże w naszym życiu ma swój konkretny początek, ale większość ludzi w dzisiejszych czasach, czy to w przebudzeniu, czy poza nim, nie wie, gdzie on się znajduje. Myślą, że ulewa zaczyna się tak jak strumień lub rzeka. To nieprawda. Jest to szczególnie niejasne, gdy moc Boża przychodzi do jednego kościoła, a do innego już nie. Ludzie z tego ostatniego będą próbować naśladować zachowanie ludzi z tego pierwszego, i mogą dojść do miejsca oczekiwania na przyjście Boga – rodzaj uświęconego fatalizmu.

Jestem przekonany, że rzeka nie wylewa się z nieba spontanicznie. Wiele osób mówi o zbliżającym się wylaniu wielkiej rzeki, jednak mylą się, chcąc zacząć od rzeki czy strumienia, ponieważ nie taką kolejność ustanowił Jezus. Według Niego wylanie rzeki zaczyna się od pragnienia. (…).

Największym problemem związanym z wylaniem rzeki przebudzenia nie jest brak wody, ale pragnienia. Kiedy tylko otrzymamy to objawienie, zdamy sobie sprawę, że Bóg jest wszędzie, gdzie są spragnieni Go ludzie. Jednak On nie jest rozrzutny; On nie wyleje rzeki na ludzi, których przebudzenie nie obchodzi. Nie ma powodu do obwiniania Ojca za niedanie nam wody, jeśli nie jesteśmy spragnieni.

Nie mam na myśli religijnie spragnionych, udawanych spragnionych, półspragnionych czy spragnionych ciekawością. Nie możemy pragnąć drinka i spodziewać się, że Bóg go zaserwuje. On nie jest barmanem od spełniania naszych wyszukanych zachcianek. On zajmuje się czystymi rzeczami – przaśnym chlebem i czystą wodą. Jednak wielu praktykujących chrześcijan pije z różnych źródeł, nie tylko Bożego. Piją ze źródła telewizji, dawnych krzywd, filozofii świata, chciwości czy źródła samych siebie – a potem próbują pić ze źródła Bożego. Zamykają oczy, śpiewają głośno, podnoszą ręce na uwielbieniu i zastanawiają się, dlaczego do ich kościołów nie przychodzi przebudzenie. Dlaczego? Ponieważ ci praktykujący wierzący różnymi sposobami ugasili swoje pragnienie.

Bóg nie powstrzyma cię od napełniania naczynia w różnych źródłach, ale to, co wybierasz do picia, powstrzyma Jego działanie w twoim życiu.

Większość ludzi chociaż trochę chce Jezusa, ale przebudzenie przyjdzie do tych, którzy chcą tylko Jego. Bóg chce przekonania w sercach ludzi: „Nie potrzebuję świata. Nie potrzebuję niczego, tylko Ciebie, Jezu. Czas, którego nie spędziłem z Tobą, był zmarnowany. Zrobię wszystko, co trzeba, żebyś wrócił do mojego życia”(…).

Rzeka jest prawdziwa

Rzeka Ducha Świętego może niektórych urazić, ponieważ najpierw wpływa do wierzących, po czym wypływa z nich, zalewając wszystko dookoła. Niektórzy ludzie nie chcą patrzeć, jak inni płyną, niczym rzeka. Biblia mówi o tym wyraźnie: „Z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (Jan 7:38) (…).

Jeśli chcesz, żeby Boża rzeka płynęła w tobie ze wzmocnioną siłą, musisz wcześniej bardziej jej pragnąć. Jak wywołać pragnienie Boga? Jednym ze sposobów jest po prostu myślenie o tym, kim jest i co zrobił – nie tylko w twoim życiu, ale w życiu ludzi na przestrzeni wieków. Czytanie Biblii pobudza twojego Ducha, ku poznaniu Boga, słuchanie oraz czytanie świadectw ludzi pełnych pasji dla Pana też stwarza nowe pragnienie. Jeśli wydaje ci się, że w ogóle nie pragniesz, co zdarza się często, módl się, żeby Bóg dał ci pragnienie, a On to zrobi. (…).

Niektórzy nigdy nie skosztowali Bożej rzeki. Inni spróbowali, ale wkrótce przestali być spragnieni. Inni chcą, żeby rzeka w nich płynęła, bez względu na ich poziom pragnienia. Jeśli nie ma rzeki, nie ma picia, a jeśli nie ma picia, prawdopodobnie nie ma pragnienia. Jezus mówi, żebyśmy zrozumieli właściwą kolejność. Wszystko zaczyna się od pragnienia. Wtedy wpływa w nas rzeka, żeby wypłynąć do innych spragnionych ludzi z całego świata. (…)

Klucz do przebudzenia

„Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a Jego chwała ukaże się nad tobą. I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku, który jaśnieje nad tobą” (Księga Izajasza 60:1-3)

Izajasz zaczął powyższy rozdział od słów: „Powstań i zajaśnij”. Choć przepowiadał powrót rozproszonych Izraelitów do swojego kraju, to przedstawił także prorocki obraz przyszłego światowego przebudzenia. Zwróćmy uwagę na pierwsze słowo; my także musimy powstać.

Powstańcie, aby zobaczyć chwałę!

Przypomnijmy sobie, co Jezus powiedział kobiecie, która była pochylona tak, że zupełnie nie mogła się wyprostować: „Kobieto, uwolniona jesteś od choroby swojej” (Łuk. 13:12). Wtedy chora po raz pierwszy od osiemnastu lat rozprostowała plecy. Grzeszność tego świata obciąża nas niczym kamień młyński, uginamy się pod jej ciężarem, aż chodzimy zgięci wpół. Choćbyśmy od czasu do czasu skakali, klaskali, podnosili ręce i wykazywali zewnętrzne oznaki życia w Chrystusie, to wewnątrz uginamy się pod ogromnym ciężarem. Kiedy objawia się Królestwo Boże, możemy wreszcie oderwać oczy od ziemi i stanąć prosto! Do naszych serc przychodzi nadzieja, odzyskujemy także właściwą perspektywę patrzenia na świat. Widzimy możliwości, jakie niesie ze sobą Królestwo Boże, zbliżamy się do Jezusa, a w innych ludziach dostrzegamy Boże cechy.

Co znaczy powstać? To przybrać postawę zaplanowaną dla nas przez Boga, dzięki której oderwiemy się od zniewolenia, beznadziei i hipokryzji. Nowa perspektywa pozwala z ufnością spojrzeć w zupełnie inną, nową przyszłość. Rodzącemu się Królestwu Bożemu towarzyszy własna grawitacja, podrywająca naszego duchowego człowieka do góry, przeciwdziałająca siłom grzechu, zmieniająca nasze podejście do życia. Jej oddziaływanie można zauważyć na trzech obszarach.

Pierwszym z tych obszarów jest lokalny kościół. Gdy Boża moc odrywa nasz wzrok od ziemi, zauważamy, że powinien być czymś innym, niż nam się do tej pory wydawało. Uczyniliśmy z niego zbieraninę ludzi z własnymi celami i planami, którzy szukają zaspokojenia swoich potrzeb. Gdzie podziała się wspólnota wierzących współzależnych od siebie, ufających sobie i obdarzających się miłością? Musimy zrozumieć, jak bardzo kościół jest nam potrzebny, powinniśmy odkryć w nim nasze miejsce i uznać Boże pierwszeństwo. Niedzielne nabożeństwo nie może być wielkim show, którego celem jest dostarczenie nam rozrywki, sprawienie, że poczujemy się lepiej. Nabożeństwo nie ma nic wspólnego z sesjami terapeutycznymi ani seminariami na temat spełnionego życia. Kościół nie jest małą korporacją z pastorem jako dyrektorem zarządzającym i rzeszami pracowników. Kiedy powstajemy, pojawia się Jezus, pasterz swojej trzody – to Jemu należy się cała chwała. Nikt inny nie powinien być wywyższony, żaden pastor, żadna służba. Nabożeństwo skupia się na Jezusie, jego celem jest oddawanie Mu chwały. Pozwólmy Mu mówić do nas, leczyć nas, przekonywać nas, uzdrawiać. Kościół, który powstał, staje się prawdziwy. Nie toleruje sztuczności ani bezużytecznych rytuałów.

Drugim zmienionym obszarem jest nasz stosunek do własnego domu. Czując na sobie dotyk Jezusa, widzimy nowe możliwości dla naszej rodziny. Transformacji kościoła towarzyszy przemiana domowników: członkowie naszych rodzin upodabniają się do Jezusa, uniezależniając się od nacisku kulturowego. Po pewnym czasie dostrzegamy, że głównym celem rodziny wcale nie jest przynoszenie rozrywki jej członkom czy pomoc w wypełnianiu konkretnych, egocentrycznych planów. Nie, rodzina jest podstawową jednostką Ciała Chrystusowego. Bóg ma plan dla każdej rodziny i każdego kościoła.

Trzecim obszarem działania niebiańskiej grawitacji jest nasze życie osobiste. Jakiś czas temu w Smithton zjawił się pewien rowerzysta, który przyjechał aż z St. Luis – to jakieś dwie godziny jazdy samochodem. Z braku lepszego miejsca usiadł daleko na końcu, potem okazało się, że spał na dziedzińcu kościoła. Uznał, że ten wysiłek jest wart uczestniczenia w przebudzeniu (…).

To Bóg decyduje o manifestacji swojej chwały, lecz możemy uczynić wiele rzeczy, zarówno jako kościoły, jak i indywidualni chrześcijanie, aby powstać i otworzyć się na chwałę Bożą, jaką Pan pragnie wpuścić do naszego życia.

tłum. Maja Denisiuk i Kinga Gozdalik

Za tydzień kolejny fragment, w a nim praktyczne kroki do przebudzenia.

Książka dostępna jest w sklepie internetowym.

Pierwsza część artykułu: http://www.portalcel.pl/lekcje-z-przebudzenia-w-smithton/

Trzecia część artykułu: http://www.portalcel.pl/lekcje-z-przebudzenia-w-smithton-cz-3/

Tags

Comments are closed.