Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Kto za kim będzie chodził

MP_150Tekst: Marcin Podżorski

Religijni ludzie nie lubią słowa „podział”. Ale czy nam się to podoba, czy nie, Jezus swą osobą wprowadza podział. Sam Jezus mówił o sobie, że przyniósł na ziemię miecz, a nie pokój. W innym miejscu o Jezusie mówiono, że przez niego powstanie, ale też upadnie wielu. Paweł pisał w listach, że Jezus jest dla jednych wonią śmierci ku śmierci, dla drugich wonią życia ku życiu.

Nie bójmy się zatem słowa „podział”, bo jest on jak najbardziej biblijny i ma swoje zastosowanie w życiu duchowym. Po prostu Jezus swoją osobą wnosi podział, czy nam się to podoba, czy nie, tak będzie zawsze. Dla nas jedynym priorytetem powinno być to, żebyśmy w każdej sytuacji byli po właściwej stronie, tzn. z Jezusem.

Najbardziej podstawowy i na czasie podział, który dziś da się zaobserwować w chrześcijaństwie, jest bardzo prosty: czy idziesz za Chrystusem, bez względu na koszt, czy raczej Chrystus będzie musiał chodzić za tobą. Albo inaczej, czy jesteś chrześcijaninem na Jego zasadach, czy może „chrześcijaninem” na swoich zasadach.

Jako pastor mogę powiedzieć, że nauczyłem się przez lata bardzo szybko rozpoznawać, kto należy do jakieś grupy. Wystarczy pięć minut rozmowy. To jest bardzo proste. Ludzie, którzy podjęli wysiłek podążania za Chrystusem bez względu na koszt, zaczynają doświadczać nadnaturalnego pokoju Bożego, radości Bożej, pewności. Oni nie muszą wszystkiego wiedzieć, nie muszą znać całej teologii, ponieważ zaufali Chrystusowi i podążają za nim. Może ich sytuacja życiowa dalej wymagać Bożej ingerencji, ale widać w nich podstawowy owoc podążania za Jezusem: pokój i ufność. Ludzie ci nie oskarżają Jezusa o wszystkie swoje niepowodzenia, ale raczej traktują Go jako największy skarb. Są wdzięczni Bogu za to, że ich zbawił, że mogą Mu służyć i że w ogóle żyją.

Cechą charakterystyczną drugiej grupy jest roszczeniowość i egoizm: „No, ale co ja z tego będę miał, jeśli pójdę za Tobą?”, „Nie mogę iść za Tobą, bo żona tego nie zaakceptuje”, „Nie mogę być fanatykiem” itp. Jeżeli punktem odniesienia jesteśmy my, to nigdy nie pójdziemy za Jezusem. Całe nasze życie będzie kręceniem się wokół siebie. Konsekwencją braku podążania za Jezusem będzie brak pokoju, brak pewności wewnętrznej, po prostu frustracja. I tego niestety nie przeskoczymy. Nie ma znaczenia, w jakiej denominacji jesteś, w jak dobrym lub jak złym kościele jesteś. Każdy będzie musiał sobie odpowiedzieć na najbardziej osobiste pytanie, czy jako chrześcijanin naprawdę jestem gotowy pójść za Chrystusem. Jak wiele jestem w stanie poświęcić dla Niego.

Jeżeli nie odrobimy tej lekcji, zasilimy szeregi armii sfrustrowanych wierzących, którzy będą świadomie lub podświadomie winić Jezusa za wszystkie swoje życiowe problemy.

Comments are closed.