Blogi
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)
Noe – sprawiedliwy przed Bogiem (Wrzesień 15, 2017 12:12 pm)
Boża wola (Wrzesień 7, 2017 1:18 pm)
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)

Kompleksy

20140814_Komplex_1000

Tekst: Aneta Szuba

Cicha, prawie niezauważalna, niszczycielska broń, która powoduje więcej szkody niż pycha czy egoizm. Wśród wierzących (pokuszę się o stwierdzenie) temat tabu. Praktycznie każdy je ma, ale upycha gdzieś głęboko przed innymi udając, że ma się całkiem dobrze. A kiedy coś tam wyjdzie na jaw nazywa się je słabościami. Jednak różnica między słabością a kompleksem jest taka, że te pierwsze są chwilowe, jednorazowe, a kompleksy są jak zakorzeniona bakteria, z którą ktoś kiedyś nam powiedział, że musimy żyć, jednak żeby mieć dobre relacje i być akceptowanym, nie powinniśmy tego ujawniać.

Są wyznaczniki, konkretne wskaźniki, które określają jak bardzo chcemy/pragniemy Boga w swoim życiu. Jednym z nich jest zgoda na „oczyszczenie świątyni”: „Badaj mnie Boże, i poznaj serce moje, doświadcz mnie Panie i poznaj myśli moje i zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, ale prowadź mnie drogą odwieczną” Ps.139,23-24. I każdy, kto poddaje się temu zadaniu, prędzej czy później zmierzy się z zagadnieniem kompleksów.

Kompleksy są niczym innym jak diabelskim narzędziem, by zatrzymać, zdeformować, ograbić, wypaczyć, zniszczyć ludzkie życie. Zamykają w przezroczystej, acz szczelnej celi, by nie dopuścić Bożego życia i Bożych zmian do człowieka. Skutecznie zagłuszają prawdę Bożego Słowa o tym, kim jesteśmy, prowadzą nas na ścieżki nieposłuszeństwa i zwiedzenia. Kreują bardzo konkretnie rzeczywistość, wykorzystując „nosiciela”, a ze skutecznością agresywnych bakterii czy zarazków przechodzą na następne pokolenia. Otwieramy się na nie, gdy choćby porównujemy się, nasze życie z innymi.

Kiedy byłam nastolatką towarzyszyło mi „święte” przekonanie, że nie ma brzydszej i grubszej istoty na ziemi. Nawet jak komuś o tym opowiadałam, a on oczywiście zaprzeczał, to i tak nie wierzyłam. To było tak głębokie i dla mnie prawdziwe, że diabelskie kłamstwo stało się moją najprawdziwszą prawdą. A to że wydawało mi się, że nikt mnie nie rozumie w „moim dramacie” sprawiało, że uciekałam od ludzi w książki, filmy, swój wewnętrzny świat. Dopiero gdy się nawróciłam, rozpoczął się proces uzdrawiania. Był on wprost proporcjonalny do mojej determinacji i pragnienia podobania się Bogu w każdym calu, na każdej płaszczyźnie, w każdej dziedzinie życia. Musiałam uznać, że to co mówią o mnie kochający mnie ludzie i oczywiście Boże Słowo jest bardziej prawdziwe, niż to co widzę i czuję. A to nie jest wcale proste. Jednak bez takich restrykcyjnych decyzji nie przyjdzie wolność i zdolność do prowadzenia innych (w tym przede wszystkim własnych dzieci) do wolności – (ps. mając już ponad dwadzieścia lat, zobaczyłam swoje zdjęcie z tego „gorzkiego” okresu, ku mojemu zdumieniu na zdjęciu zobaczyłam prześliczną dziewczynę, nie wiem jak długo płakałam, czułam się ograbiona z wielu pięknych lat życia).

Z tematem kompleksów mierzymy się na każdym etapie rozwoju/życia. Jedynie małe dzieci nie wiedzą co to za „dziadostwo”, natomiast, niestety, rodzice (poprzez porównania z innymi, naginanie dziecka do sztucznie wypuszczanych przez otoczenie oczekiwań, rozładowywanie na dziecku własnych stresów, blokad czy barier, itp.); starsze rodzeństwo (np. gdy pomaga w odrabianiu lekcji i niecierpliwi się, że młodszy brat czy siostra nie może kwestii opanować, używa określeń typu: „aleś ty głupi”, „ja to od razu zrozumiałem” itp.), , koleżanki czy koledzy (używając przede wszystkim porównań: markowe rzeczy, super zabawki, a „mój tatuś to ma drogie auto”, itp.) szybciutko wprowadzą w tę demoniczną rzeczywistość.

W miarę dorastania kompleksy ewoluują, ale źródło i przyczyna wciąż taka sama: uwierzyliśmy diabłu w jego kłamstwo na nasz temat.

Wyjście: zacząć o tym mówić, ale tylko po to, by wziąć wolność i w niej żyć. Konfrontować kwestię, ze Słowem Bożym i głośno je wyznawać. Pilnować swoich ust, poddawać się korekcie i nie porównywać się z/do innych.

My, dorośli, połóżmy świadomy nacisk na selekcjonowanie rzeczy, które definiują nasze dzieci. Dlaczego mają żyć w świadomości, że nie są doskonali, idealnie (oczywiście nie chodzi tu o wzorce ducha tego świata) skoro Słowo mówi: „Wysławiam Cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś, cudowne są dzieła twoje” Ps.139,14.

Przeczytałam Słowo Boże kilka razy i nie jest tam napisane, że kobiety mają być wysokie, szczupłe, o długich blond włosach. Wszystkich mężczyzn ma być stać na super bryki i duże apartamenty, a dzieci mają dostawać stypendia za dobrą naukę. Boża kobieta „stroi się” między innymi w łagodne usposobienie, Boży mężczyzna w dojrzałość, a dzieci w posłuszeństwo. Zatrzymajmy ten niszczycielski ciąg i we własnym życiu i życiu naszych pociech.

Tags
,

Comments are closed.