Blogi
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)
Nieporuszeni (Czerwiec 16, 2017 6:10 pm)
Cykl odrodzenia (1 Krl 17) (Czerwiec 7, 2017 2:35 pm)
Prawdziwa miłość (Maj 30, 2017 2:14 pm)
Pozwól Bogu być Zbawicielem (Maj 23, 2017 1:11 pm)
Wyjść na wolność (Maj 17, 2017 1:03 pm)

Kobiety pierwszego kościoła

09_Kobiety_1000

Tekst: Janusz Szarzec

„Kobieta ma milczeć w zgromadzeniu”, „ma tylko nauczać młodsze kobiety”,  „nie może wynosić się nad męża” – te i podobne fragmenty Biblii są przytaczane przez przeciwników służby kobiet niemal jako „dyżurne”. Mają udowadniać, że przywództwo w Kościele należy wyłącznie do mężczyzn, a kobiety mogą co najwyżej w zaciszu swojego domu pytać mężów o wyjaśnienie duchowo istotnych kwestii. Jeżeli jednak zaczniemy studiować Pismo Święte pod kątem służby kobiet, nieograniczając się do kilku wersetów, wyraźnie zobaczymy, że w pierwszym Kościele panie odgrywały niepoślednią rolę. Dziś niestety ich umiejętności, pobożność i duchowe dary są w kościołach bagatelizowane, a one same spychane na margines. Co się takiego stało, że kobiety zostały wyeliminowane z publicznej posługi?

Utrwalone w świadomości
Siła tradycji pielęgnowanej przez stulecia może usankcjonować w zasadzie dowolną teorię i każdą ludzką praktykę. Potrafi w społecznej świadomości wykreować rzeczywistość – wydawałoby się – istniejącą od zawsze, tak że nikt nawet nie odczuwa potrzeby jej weryfikacji. Zwłaszcza jeśli jest to tradycja religijna – czyli zazwyczaj obok pierwotnie istniejących ksiąg świętych – drugie źródło objawienia obejmujące pisma religijne wczesnych teoretyków doktryny oraz rozbudowane na przestrzeni wieków przepisy religijne. Taka tradycja z góry uświęca powszechne przekonania i zwyczaje, wykluczając jakąkolwiek ich korektę.
Do najbardziej utrwalonych, ortodoksyjnych kościelnych tradycji należy idea wyłączności sprawowania urzędów i funkcji kapłańskich przez mężczyzn. Natomiast jedną z najmniej znanych kart historii wczesnego Kościoła chrześcijańskiego jest niezwykle aktywna rola, jaką w jego kształtowaniu odegrały kobiety.

Kto ma rację?
Dziś zdawkowa chociażby wzmianka dotycząca kapłaństwa kobiet rozpatrywana jest w kategoriach sensacji. W obecnym świecie to jedna z nielicznych dziedzin życia, gdzie mężczyzna i kobieta traktowani są nierówno, a ich płeć ma decydować o duchowej przydatności bądź dyskwalifikacji w służbie Bogu.
Tradycje eklezjalne odmawiające kobiecie prawa do sprawowania funkcji i posług kapłańskich odwołują się między innymi do starożytnych dokumentów regulujących porządek Kościoła na przestrzeni od II do V w. Te z kolei w swych tezach powołują się na autorytet Pisma Świętego i apostołów. Jednakże często ich postanowienia bardziej odzwierciedlają aktualne wówczas kryzysy w łonie Kościoła i stanowią próbę ich zażegnania, niż mają teologiczne uzasadnienie płynące z kart Biblii.
Aby jednak zyskać wiarygodną podstawę do dalszych rozważań w tej materii, należy rozpatrzyć stosunek samego Jezusa do kobiet i ich służby Bogu.

Wbrew schematom
Świat, w którym pojawił się Jezus Chrystus, dyskryminował kobiety pod wieloma względami. W synagogach były one ograniczone do roli obserwatorek, w świątyni jerozolimskiej nie wolno im było wykraczać poza tzw. dziedziniec kobiet. Mężczyzna unikał rozmów z kobietą nawet w obrębie własnego domostwa, nie mówiąc już o podobnych restrykcjach w życiu publicznym.

Jezus zawsze oceniał mężczyzn i kobiety według tych samych standardów – dla Niego liczyła się tylko jakość charakteru, a nie pochodzenie, różnice rasowe czy też płeć. Zadziwił swych uczniów, publicznie rozmawiając przy źródle z Samarytanką (J.4:27), która wkrótce zaniosła dobrą nowinę o Zbawicielu całej wiosce. Nie unikał też kontaktu z kobietami uznanymi przez prawo za nieczyste bądź grzeszne (Mk.5:25-34; Łk.7:36-50). Oprócz apostołów często towarzyszyła Mu w służbie spora grupa wspierających Go kobiet (Łk.8:1-3), a do grona Jego najbliższych przyjaciół zaliczały się Marta i Maria (Łk.10:38-42) oraz Maria Magdalena (J.20:11-18).

To kobiety ostatnie odeszły od krzyża i pierwsze były świadkami zmartwychwstania  Pańskiego, by złożyć o tym świadectwo mężczyznom (Mk.15:40-41; 16:1-10). Gdy uczniowie nie dali temu wiary (zgodnie z obowiązującą wówczas regułą społeczną, iż świadectwo kobiety nie jest równoważne słowu mężczyzny), zostali za to surowo zganieni.

Za swego życia na ziemi Jezus piętnował także prawną nierówność kobiet i mężczyzn w obrębie małżeństwa. Rozwód (w tamtych czasach tylko prawo męża do odprawienia żony) uznawał za konsekwencję zatwardziałości ludzkich serc, ilustrując małżeństwo fragmentem z Księgi Rodzaju o stworzeniu człowieka jako mężczyzny i kobiety z pominięciem historii z „żebrem Adama” (Mk.10:2-9). Dla Jezusa małżeństwo pozostawało partnerstwem dwojga: kobiety i mężczyzny na równych prawach. Podobnie odniósł się też do zagadnienia cudzołóstwa (zdrady małżeńskiej). Zgodnie z ówczesnym prawem cudzołóstwa dopuszczały się żony wobec mężów, lecz nie odwrotnie. Pozamałżeńskie związki mężczyzny nie były traktowane tak surowo, chyba że naruszył on tym samym prawa innego męża. Jezus jako pierwszy deklaruje, iż cudzołóstwo może popełnić mąż przeciwko swojej żonie (Mt.5:27-30; 10:11-12). Nauczanie i życie Jezusa były radykalne jak na owe czasy i zakładały równość mężczyzny i kobiety jako stworzonych na Boży obraz i podobieństwo. Czy pokolenie pierwszych apostołów przyniosło w tej dziedzinie kontynuację?

Emancypantki
Szczególnie istotną postacią dla kształtowania się porządku nowotestamentowego Kościoła był apostoł Paweł – powołany do głoszenia Ewangelii zwłaszcza wśród pogan (nie-Żydów). Zrozumienie jego pism ma fundamentalne znaczenie również dla właściwej interpretacji roli kobiet we wczesnym kościele. Tym bardziej iż większość starożytnych dokumentów – zbiorów reguł kościelnych (podobnie zresztą jak współcześni tradycjonaliści) często powołuje się na pisma tego apostoła.

Praktyka życia i służby św. Pawła nie odbiegała od wzorca nakreślonego przez samego Jezusa i była równie radykalna. W grupie bliskich współpracowników Pawła znalazło się wiele kobiet, takich jak Febe, Pryscylla, Junia, Chloe i inne, które pełniły w kościołach duchową posługę i funkcje przywódcze jako diakoni, starsi – przełożeni zborów, a nawet bywały zaliczane w poczet apostołów, jak Junia (Rz.16:1-4,6-7,12,14,15). W jednym ze swoich pierwszych listów – do Galatów – apostoł oprócz świadectwa życia i historii swego powołania przedstawia teologiczne zręby głoszonej przez siebie Ewangelii. Paweł pisze o zbawieniu, wierze w Jezusa, synostwie Bożym i wolności chrześcijańskiej – o równości wszystkich w Bożych oczach. Najdobitniej wyraża to w stwierdzeniu: „Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi […]. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga.3:26,28).

Ewangelia Jezusa Chrystusa przenikała wszelkie kulturowe i społeczne granice, jednocząc wszystkich przed Bogiem. I tak chrześcijaństwo przenikało ze świata żydowskiego do świata greckiego (tj. nie-Żydów). W wielu miastach Ewangelia z synagog docierała do prywatnych domów i greckich akademii. W Chrystusie zburzony został mur nieprzyjaźni między jednymi a drugimi i z dwóch stworzony jeden nowy człowiek (Ef.2:14-15).

W poszanowaniu prawa
Mimo to jednak Paweł nie zamierzał obrażać Żydów nieprowokowany, np. podczas swego pobytu w świątyni Jerozolimskiej przestrzegał praw świątynnych.
Dobrą ilustracją podejścia Pawła do norm społeczno-obyczajowych jest kwestia niewolnictwa. Pierwszy Kościół składał się zarówno z ludzi wolnych, jak i niewolników. Chrześcijaństwo stawało się niezwykle popularne wśród tych ostatnich. Jako członkowie Kościoła jedni i drudzy byli sobie równi – zdarzało się nawet, że niewolnicy stawali się przywódcami w kościołach lokalnych (Kalikst został biskupem Rzymu w pierwszej połowie III w.). A jednak apostoł Paweł, będąc realistą, nie zamierzał od razu obalać instytucji niewolnictwa. Onezyma – zbiegłego niewolnika – odsyła do jego pana. Nakazuje, by słudzy dobrze służyli swym panom. Paweł uznaje społecznie funkcjonujące instytucje i oczekuje od chrześcijan poszanowania dla nich. Ale w obrębie społeczności Kościoła obowiązywały inne prawa – jedności i równości.

Zdana na męża
Zatem podobnie w wypadku kobiet i mężczyzn, choć w Kościele traktowani na równi, to ze względu na normy kulturowe obecne w społeczeństwie starożytnym, kobiety winny były dostosować się do nich zarówno w domach, jak i w miejscach publicznych. W obrębie kultury greckiej i żydowskiej kobiety w przeważającej liczbie nie potrafiły czytać i pisać, a co za tym idzie, były całkowicie zależne w kwestii edukacji od swoich mężów. Ich wiedza pochodziła „z drugiej ręki”, a młode chrześcijaństwo właśnie zaczęło być infiltrowane przez niebezpieczne herezje. W II Liście do Tymoteusza Paweł wspomina o fałszywych nauczycielach, którzy zakradają się do domów kobiet szczególnie otwartych na zwiedzenie (IITm.3:6-7).

Na domiar złego obce kulty oferowały również kobietom aktywną rolę w ich sprawowaniu. Zwłaszcza gnostycyzm (Paweł ostrzegał przed nim już Tymoteusza – ITm.6:20-21) z obecnym w jego teologii żeńskim elementem czczonym jako najwyższy byt (przybierający różne imiona: Matki, Doskonałego Umysłu, Myśli Ojca, Obrazu Niewidzialnego Ducha) zaczął przyciągać coraz więcej wyznawczyń.
Zatem pojawił się problem atrakcyjności kultów pogańskich otwartych na posługę kobiet. Zagrożenie zwiększał fakt „politeistycznej przeszłości” świeżo nawróconych chrześcijanek. Z drugiej strony mamy do czynienia ze szczególną gorliwością i aktywnością kobiet w kościele chrześcijańskim (uzasadnioną swobodą działania, jaką tam się cieszyły). Przy jednoczesnym braku wykształcenia kobiet w starożytności – wszystko to nieuchronnie musiało prowadzić do nadużyć, które apostoł Paweł opisuje zwłaszcza w I Liście do Koryntian oraz w I Liście do Tymoteusza. Napomnienia te, opacznie bądź tendencyjnie interpretowane, w wielu kościołach stały się podstawą do wyeliminowania kobiet z jakiejkolwiek duchowej posługi. We fragmencie z I Listu do Koryntian 14:34-35 apostoł nakazuje kobietom milczenie w zgromadzeniach Kościoła. Jednak nie może chodzić tutaj o zakaz zabierania głosu podczas nabożeństwa, wszak wcześniej sam daje świadectwo, iż kobiety zarówno modliły się, jak i wygłaszały publicznie proroctwa (IKor.11:5). Zakaz ten raczej dotyczy niekontrolowanych zakłócających porządek nabożeństw dyskusji wywoływanych przez obecne tam nieuczone kobiety, dopytujące się swoich mężów odnośnie głoszonych w danej chwili nauk. To, że chodzi o zwykłe utrzymanie porządku w zgromadzeniach, staje się jasne w kontekście kolejnych wersetów (IKor.14:36,40).

Twarz niewierności
Z kolei fragment z 11 rozdziału I Listu do Koryntian odnosi się do powszechnie przyjętego w starożytności zwyczaju nakrywania głowy i zasłaniania twarzy przez kobiety, co w miejscach publicznych było oznaką przyzwoitości i skromności (IKor.11:3-15). Obnażanie twarzy i prezentowanie swej urody było zachowaniem hańbiącym i charakterystycznym dla kobiet trudniących się nierządem. Jednocześnie ten fragment wyraźnie dotyczy relacji męża i żony, jak to wynika chociażby z wprowadzenia w 3 wersecie 11 rozdziału. Zatem każda kobieta, która publicznie obnosiła się z odkrytą głową, pogwałcała dobre obyczaje i przynosiła hańbę mężowi. Podobnie w przypadku gdy krótko się strzygły albo goliły głowę. Takie były ówczesne standardy społeczne, o których poszanowanie prosił Paweł. Podsumowując wywód na temat przestrzegania obyczajów, apostoł wraca do niewzruszonej tezy: „zresztą w Panu kobieta jest równie ważna dla mężczyzny jak mężczyzna dla kobiety” (IKor.11:11).

Przeciw dominacji
Chyba najbardziej kontrowersyjnym tekstem Nowego Testamentu dotyczącym kobiet jest I List do Tymoteusza 2:12-15. Tym razem Paweł nie wyjaśnia swego stanowiska w oparciu o kulturowy pragmatyzm, lecz o przekaz Pisma dotyczący stworzenia i upadku pierwszych ludzi, wskazując na Ewę jako pierwszą, która uległa zwiedzeniu. Jednakże w innym miejscu Paweł całkowicie obarcza winą za upadek Adama (Rz.5).
Apostoł nie szuka usilnie dowodu z Pisma na potwierdzenie swych tez. Zamiast tego pragnie je w ten sposób dobrze zilustrować. Zgodnie z hebrajską tradycją Ewa nie otrzymała zakazu zjedzenia owocu bezpośrednio od Boga (wtedy jeszcze nie istniała, Rdz.2), lecz później – pośrednio od jej męża Adama. Jako odbiorca słowa niejako z drugiej ręki, łatwiej uległa zwiedzeniu, a potem uwiodła w grzech swego męża.

Apostoł Paweł pisze do Tymoteusza w Efezie – mieście znanym z sakralnej prostytucji i działalności gnostycznych sekt. Tamtejsze chrześcijanki, jak niegdyś pierwsza kobieta, poznają Pisma Święte za pośrednictwem swych mężów. Ich wiedza i dostęp do jej źródła są ograniczone, przez to łatwiej mogą być zwiedzione przez niebezpieczne herezje, by potem jak Ewa pociągnąć za sobą mężów. W sformułowaniu „nie pozwalam wynosić się nad męża” użyto greckiego słowa authentein dosłownie oznaczającego „uzurpowanie sobie władzy, zdominowanie kogoś przemocą” (także w sferze seksualnej). Jeśli dodamy, iż w tym przypadku, podobnie jak wcześniej, wypowiedź apostoła dotyczy w pierwszej kolejności relacji mąż – żona, zyskamy jasność co do intencji Pawła i co do skali problemów, które musiały nękać kościół efeski.

Bohaterki wiary
Bez względu na spory natury teologicznej i kontrowersje narosłe wokół kapłaństwa i posługi kobiet, sama historia wczesnego chrześcijaństwa dostarcza niezliczonych przykładów postaci chrześcijańskich kobiet – władców, prorokiń, męczennic. Najbardziej znany historyk początków chrześcijaństwa, Euzebiusz, w swej Historii kościelnej wspomina pobożne królowe (Helenę z Adiabene; etiopską Kandaki; Mameę, matkę cesarza rzymskiego), za wzór posługi prorockiej daje córki ewangelisty Nowego Testamentu – Filipa, nie odmawiając im udziału w sukcesji apostolskiej; wśród męczenników wiary chrześcijańskiej wymienia wiele bohaterskich kobiet i przywódczyń Kościoła (Blandynę – „pełną mocy” chrześcijankę torturowaną i wydaną na śmierć za panowania cesarza Marka Aureliusza; Potamienę i jej matkę Marcellę zamordowane za cesarza Septymiusza Sewera oraz Kwintę, Apollonię i inne).

Najstarsi chrześcijańscy pisarze rysują obraz tętniącego życiem i skutecznego w działaniu Kościoła, który jednoczy wierzących bez względu na rasę, status społeczny czy płeć. Był to Kościół pełen przejawów Ducha Świętego: proroctw, uzdrowień, egzorcyzmów itp. Kobiety brały pełny udział w jego kształtowaniu, w zasadzie na wszystkich poziomach jego struktury, włączając w to funkcje przywódcze.
Ewangelizowały, chrzciły, nauczały, interpretowały Pismo Święte, odwiedzały domy chrześcijan i niechrześcijan, prowadziły grupy uczniów wewnątrz Kościoła, kościoły domowe oraz przemawiały na publicznych zgromadzeniach. Również posługiwały przy Eucharystii. Na przestrzeni I i II w. w pismach chrześcijańskich podejmujących zagadnienie przywództwa w Kościele (Klemens, Ignacy, Didache) nie ma najmniejszej sugestii co do kontrowersji, jakie miałyby wzbudzać posługujące kobiety. W Kościele kobiety stanowiły większość – wynika z relacji biskupa Kartaginy, Cypriana – tak, iż trudno było znaleźć dla nich chrześcijańskich mężów (Cyprian z Kartaginy Testimonia).

Zwłaszcza chrześcijanki pochodzące z wyższych sfer angażowały się w studia nad Pismem Świętym, uczyły się hebrajskiego i greki. W IV w. Hieronim, wybitna postać w historii Kościoła, otaczał się wieloma tak dobrze wykształconymi kobietami, że nie widział nic złego w kierowaniu do nich starszych Kościoła w celu rozwiązywania problemów interpretacji Pisma. Gorliwość chrześcijanek przejawiała się także na niwie społecznej. Niejaka Fabiola założyła pierwszy chrześcijański szpital w Europie, wiele innych służyło swymi majętnościami biednym i potrzebującym.

Presbytera
Klemens Aleksandryjski w II w. wymienia kobiety podróżujące z apostołami i na równi z nimi posługujące innym kobietom. W czasach panowania cesarza Trajana rzymski gubernator Pliniusz Młodszy relacjonuje, jak przesłuchiwał dwie kobiety – niewolnice będące diakonami kościoła w Bitynii (Listy Pliniusza X96). Obecność diakonów-kobiet w Kościele potwierdza zarówno Klemens Aleksandryjski, jak i Orygenes, a dokument kościelny Didascalia Apostolorum z połowy III w. żąda dla nich szacunku jako dla osób pełnych Ducha Świętego.

W Nowym Testamencie i w pismach wczesnochrześcijańskich (np. Pasterz Hermasa) pojawia się żeńska forma słowa prezbiter albo starszy Kościoła (obie oznaczały funkcje zwierzchnie). Jeden z Ojców Kościoła, Bazyli, używa greckiego określenia presbytera w stosunku do kobiety, która przewodzi religijnej społeczności. W późniejszych dokumentach kościelnych, z IV i V w., zabrania się ordynowania kobiet na urząd prezbitera i biskupa mogących udzielać Eucharystii, co tylko potwierdza tego rodzaju wcześniejszą praktykę.

Równia pochyła
Jednym z największych świadectw obecności kobiet w życiu religijnym Kościoła są freski w rzymskich katakumbach ilustrujące życie i praktykę chrześcijańskich gmin. Widać na nich kobiety często w centralnych miejscach zgromadzeń modlące się z podniesionymi rękami w biskupim geście błogosławieństwa, usługujące Eucharystią – łamiące chleb i podające kielich z winem [ostatnio informacja na ich temat zelektryzowała Internet – oczywiście „nieprawomyślne” rysunki przedstawiające kobiety zostały natychmiast „wytłumaczone”; patrz.  http://wiadomosci.onet.pl/swiat/sensacyjne-freski-w-katakumbach-pryscylli-w-rzymie/hw9yj – przyp. red.]. Co zatem wydarzyło się w międzyczasie, powodując tak radykalną zmianę w podejściu Kościoła do służby kobiet i wyeliminowanie ich z publicznej posługi? Na ten temat możemy dowiedzieć się nieco z oficjalnych dokumentów uznanych przez Kościół, a regulujących jego życie i praktykę chrześcijańską także w zakresie przywództwa.

Pierwszy tego rodzaju dokument, Didache (połowa II w.), pochodzący prawdopodobnie z terenów Syrii, dotyczył przede wszystkim zagadnienia podróżujących kaznodziejów, z których niektórzy zaczęli nadużywać chrześcijańskiej gościnności. Lecz Didache nie porusza zagadnienia posługujących kobiet. Wyraża jedynie zaniepokojenie, iż wydają się one być nieskromne i niepowściągliwe.

Kolejne dokumenty zawierające reguły kościelne z III-V w. sugerują, jakoby tego rodzaju publiczna aktywność kobiet była nieodpowiednia, oceniając ją według standardów grecko-rzymskiego społeczeństwa. Zarzuca się w nich kobietom brak powagi i godności przy sprawowaniu Eucharystii, niezasadność ich duchowej posługi wobec mężczyzn, z sugestią, by ograniczyły ją tylko do innych kobiet. W późniejszym okresie pojawiają się dalsze obostrzenia: chrześcijańskim „wdowom” (wspieranym finansowo przez gminy kościelne) nakazuje się, by pozostawały w domach i tylko się modliły. Pozostałym kobietom oferowana jest posługa „dobrych uczynków” – też ograniczona tylko do ich domostwa. Wydaje się oczywiste, iż powód wykluczenia kobiet z publicznej posługi i urzędów kościelnych leżał w sferze społecznej, nie teologicznej. Ich aktywność na forum hellenistycznego społeczeństwa była w jawnym konflikcie z jego normami (Pitagorejska rozprawa na temat czystości moralnej upatruje za największą cnotę kobiecą właśnie czystość, czyli: utrzymanie świętości małżeńskiego łoża, utrzymanie czystości fizycznego ciała oraz liczne ograniczenia związane z pojawianiem się w miejscach publicznych). Te hellenistyczne (nie – chrześcijańskie) standardy zostały zastosowane wobec chrześcijanek nie tylko w ich domach (co jest raczej zrozumiałe), lecz także w stosunku do ich publicznej duchowej posługi (co wydaje się niewybaczalnym błędem).

Rodzina kontra społeczeństwo
Skoro jednak hellenistyczne normy prowadzenia się kobiet obowiązywały już w I i II w., dlaczego posługujące chrześcijanki wcześniej nie weszły w konflikt z tym prawem? Otóż Kościół jako instytucja, począwszy od III w., doświadczył fundamentalnych zmian, które zaważyły na jego charakterze i tożsamości. Wczesne chrześcijaństwo stworzyło nowy porządek społeczny, gdzie więzy rodzinne zostały rozszerzone na wszystkich „domowników wiary”. Nazywanie się braćmi i siostrami potwierdzało familijną naturę nowej społeczności. Zdecydowana większość zgromadzeń „kościelnych” odbywała się po domach, gdzie kobieta również zgodnie z normami „pogańskiego” społeczeństwa odgrywała niepoślednią rolę. Zatem przywódcze funkcje sprawowane przez chrześcijanki i ich duchowa posługa mieściły się w granicach akceptowalnych dla świata zewnętrznego.

Lecz wraz ze wzrostem liczebnym chrześcijaństwo zaczęło przenikać do sfery publicznej. Zgromadzenia zaczęły się odbywać także poza prywatnymi domami. Rytuały zostały rozbudowane i celebrowane. Urzędy kościelne stały się instytucją przekazywaną drogą ordynacji bez związku z rzeczywistym duchowym obdarowaniem osoby. Z końcem III w. zaczęto używać specjalnych kapłańskich strojów. A kobiety, które wcześniej w obrębie ich domostw mogły bez trudu sprawować funkcje przywódcze, teraz zderzały się w swej posłudze z nową twardą rzeczywistością. Choć próbowały to nadal czynić – zaczęły wzbudzać poważne kontrowersje. Skazane na nierówną walkę, musiały pozostać w swoich domach, gdy Kościół stał się instytucją publiczną.

W Chrystusie nie ma różnicy
Wbrew nauczaniu Jezusa i praktyce wczesnego Kościoła uczyniono różnicę między jego członkami ze względu na płeć. Duchową posługę kobiet ograniczono do ich domów i tylko w obrębie tej samej płci. Tym samym normy społeczne obowiązujące w starożytnym hellenistycznym społeczeństwie przeniknęły do Kościoła i stały się w nim uświęconą zasadą. Apostolska reguła, iż „w Chrystusie nie ma różnicy” przestała obowiązywać. Nomen omen mniej więcej w tym samym czasie, gdy zaczęto eliminować kobiety z publicznej posługi w Kościele, zaczęła zanikać powszechność używania darów duchowych, powstrzymano udział tzw. laików w duchowej posłudze – przestała funkcjonować idea powszechnego kapłaństwa ludzi świeckich.
Oby nadszedł czas weryfikacji i powrotu do otwartej duchowości pierwszego Kościoła, odnowy darów duchowych (wymienionych chociażby przez apostoła Pawła w I Liście do Koryntian 12) oraz ponownego udostępnienia kapłaństwa także kobietom. Wtedy, być może, poskutkuje to duchowym przebudzeniem całego chrześcijańskiego Kościoła.

Comments are closed.