Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Kierunek: prawda

prawda1000

Tekst: Aneta Szuba

Wielka odpowiedzialność spoczywa na wierzących: nie dać się manipulować temu, co widzą nasze oczy, czuje serce, podpowiada rozum, ale słuchać Ducha i Słowa.

Często coś widzimy, słyszymy, czujemy i zdaje nam się, że właśnie tak jest. Właściwie na każdym etapie wiekowym człowiek żywi święte przekonanie o słuszności swoich poglądów, przekonań, decyzji czy słów. O ile dzieciom częściej pomyłki, wpadki, w tym zakresie uchodzą na sucho, to dorosłym wierzącym, szczególnie tym którzy zapieczętowani są Duchem Świętym i znają Słowo Boże, już nie wypada. Głęboka świadomość w tym zakresie jest o tyle ważna, o ile serio traktujemy moc świadectwa własnego życia przed naszymi dziećmi, bliskimi, znajomymi czy całkiem obcymi ludźmi.

Znam mężczyznę, który żył w siedmiu rodzinach zastępczych. Do pierwszej trafił w wieku 2,5 roku. Jego opiekunem był wówczas wojskowy  psychiatra, który używał go jako królika doświadczalnego. Pierwszy wyrok odsiedział cały 12 lat. Dzisiaj ma 41 lat, od roku (około) jest świadomie wierzący, regularnie przychodzi do kościoła, jednak zdarzają mu się i upadki i wpadki (proces uzdrawiania trwa). Jego problem polega na tym, że wygląda jak zdrowy, normalny człowiek i dlatego zazwyczaj otoczenie wymaga od niego postaw i zachowań jak od dorosłego, dojrzałego, zdrowego mężczyzny. Gdyby jednak niemożności, ubytki, braki spowodowane jego przeszłością odbiły się na jego fizycznym wyglądzie, myślę że wyglądałby na osobę bardzo niepełnosprawną i wówczas zamiast łaski, osądu i napomnień częściej spotykałby się, ze szczerym wsparciem.

Znam nastolatki, które są nad wiek dojrzałe i do tego bardzo ładne, świetnie ubrane. Na pierwszy rzut oka robią wrażenie zarozumiałych, pyskatych, zbuntowanych dziewuch. I często spontanicznie tak reagują, bo „na dzień dobryspotykają się z tysiącem uprzedzeń zgorzkniałych i zakompleksionych osób. Kiedy jednak zaczyna się je traktować adekwatnie do wieku, z miłością i szacunkiem, prawie zawsze mają łzy w oczach i okazują się miłymi, pełnymi ciepła osóbkami.

Znam chłopców, którzy za chwilę osiągną męską dojrzałość, ale ciągle mają wrażliwość dziecka. Nie potrafią być asertywni, przebojowi, stawać się twardsi czego ich ojcowie nie potrafią zrozumieć. Nie akceptują faktu, że ich synowie różnią się od nich w tym samym wieku i metody wychowawcze, których sami doświadczyli, w przypadku ich dzieci się nie sprawdzają. A jednak ta ich wrażliwość sprawia, że widzą więcej, są bardziej wyczuleni na niesprawiedliwość i krzywdę. Częściej swoją postawą leczą” niż ranią i pomimo różnic chłopcy ci wyrosną na wspaniałych mężów i ojców, biorących pełną odpowiedzialność za swoje życie, bo Bóg się nie pomylił stwarzając ich właśnie takimi.

Znam rodziców, którzy są tak zapracowani, zabiegani, zajęci, a wszystko to z myślą o rodzinie i dla rodziny, że to co jest jej istotą: głęboka, osobista, intymna, pełna ciepła i miłości relacja mąż żona oraz przede wszystkim potrzebująca duuużo czasu i uwagi relacja rodzice dzieci, gdzieś po drodze dawno poszło w niepamięć. Pieniądze dzisiaj są, a jutro? A potem znowu są. Tak samo jest z pracą. Natomiast nasze dzieci nie będą ciągle miały 2, 5, 11 lat i nie da się źniej” nadrobić straconego, nie zainwestowanego w nie czasu.

Znam liderów, którzy są tak zajęci aktywnościami kościelnymi i pracą dla Królestwa, że ciągle brak im czasu, który mogliby poświęcić „prostym” wierzącym. Ci natomiast zwyczajnie potrzebują tego typu kontaktu/relacji. Jezus umarł za człowieka i jeżeli w pracy dla Niego dochodzi do paradoksów, że właściwie nie ma czasu, który można poświęcić temu bratu, czy tej siostrze, to coś poważnie jest nie tak.

Wielka odpowiedzialność spoczywa na wierzących: nie dać się manipulować temu, co widzą nasze oczy, czuje serce, podpowiada rozum, ale słuchać Ducha i Słowa. Stawką jest często czyjeś życie i to co w nie zasiewamy: błogosławieństwo czy przekleństwo, życie czy śmierć. Chodzi tu też o nasze własne życie. Jezus powiedział: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych (niesłusznie osądziliście, zlekceważyliście, nie mieliście czasu, gdy tego potrzebował, skrytykowaliście, potraktowaliście z góry, nie dotrzymaliście słowa, poniżyliście, byliście opryskliwi, niemili, nieprzyjemni) MNIE uczyniliście”Mat.25,40.

Czasem dotrzeć do prawdy, dostrzec ją, dociec jej – nie jest wcale takie proste. Jednak musimy zacząć od siebie, by móc jej i o niej mówić naszym dzieciom. Bo przecież niezależnie od okoliczności dopiero jej poznanie przynosi wolność.

Tags

Comments are closed.