Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

Kalebowe historie – Dominika (cz. 2)

20141124_Kaleb_1000

Tekst: Dorota Kamińska

On zaczął przemieniać jej wnętrze, uzdrawiać ją i uwalniać od symptomów patologii.

Dom jest miejscem, gdzie każdy powinien czuć się bezpiecznie, kochany i akceptowany. Tak jednak nie było w życiu Dominiki. Jej ojciec zmarł, gdy miała 4 lata. Mama, od kiedy pamięta, piła. Nie chcąc zaś być sama, wiązała się z kolejnymi mężczyznami, z których żaden nie umiał być ojcem dla jej córki. W domu były awantury i przemoc. Nic dziwnego, że zaniedbywana dziewczynka czuła się niechciana i niepotrzebna. Nikt jej nigdy nie okazywał miłości, nie przytulał.

Dorastała z poczuciem odrzucenia. W wieku 13 lat trafiła do domu dziecka, skąd po kilku dniach uciekła. Wtedy, po raz pierwszy próbowała popełnić samobójstwo. Jakimś cudem, w ostatniej chwili ktoś ją odnalazł i zawiózł na pogotowie. Została odratowana, jednak wcale nie była z tego powodu szczęśliwa. Później, jeszcze dwa razy próbowała zrobić to samo.

Z domu dziecka kilkakrotnie przenoszono ją do różnych instytucji opiekuńczo – wychowawczych. Wszędzie personel miał z nią problemy. Była trudnym dzieckiem. Jak wspomina, wciąż szukała tylko miłości i zrozumienia. Nieustannie czekała na odwiedziny mamy, która często w swym alkoholowym amoku nie była nawet w stanie o niej pamiętać. Dla dziewczynki było to bardzo bolesne.

W którymś momencie zamiast matki zaczął przyjeżdżać do niej wujek. Z początku ucieszyło ją to, dając nadzieję, że jest na tym świecie ktoś, komu na niej zależy. Jednak szybko okazało się, że to wszystko nie było „bezinteresowne”. W czasie kolejnych odwiedzin wujek zabrał ją na spacer do lasu i tam wykorzystał seksualnie. Nie miała komu się poskarżyć. Bała się i wstydziła, obawiając, że nikt jej nie uwierzy. Człowiek ten był powszechnie poważany, a ona tylko tą „złą”. Każde kolejne odwiedziny kończyły się tym samym koszmarem, który trwał dwa lata.

Po ukończeniu szkoły podstawowej trafiła z powrotem do domu. Aby zapomnieć o wszystkim, zaczęła pić i zadawać się z nieodpowiednim towarzystwem. W wieku 20 lat zakochała się. Tak bardzo pragnęła bliskości i miłości, że w wielkim zaślepieniu w ogóle nie zważała na charakter mężczyzny, z którym się związała. Był to człowiek porywczy i nieobliczalny, zwłaszcza po alkoholu. Znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie, a kiedy zaszła w ciążę, to się jeszcze nasiliło. Przez całe 9 miesięcy ją poniżał, przeklinał i oskarżał o to, że dziecko nie zostało poczęte z nim. Przed rozwiązaniem stwierdziła, że nie chce, by jej synek miał takie samo życie, jak ona. Dlatego postanowiła odejść od mężczyzny i samodzielnie zająć się wychowaniem dziecka. Z początku odgrażał się, że ją zabije. Nie obyło się wówczas bez interwencji policji, ale ostatecznie zostawił Dominikę w spokoju. Z czasem zapomniał i o niej, i o dziecku.

Dziewczyna miała dosyć takiego życia i zaczęła szukać pomocy. Trafiła do środowiska Świadków Jehowy. Przestała pić i zadawać się z nieodpowiednim towarzystwem. Na pozór wszystko zaczęło dziać się dobrze, ale w sercu wciąż czuła niezaspokojenie i pustkę. Wszyscy tam byli dla niej mili, jednak do pewnego czasu. W momencie, gdy oficjalnie wstąpiła do „organizacji”, czar prysnął. Zaczęto wobec niej kierować konkretne wymagania, a gdy nie mogła im sprostać, czyniono jej z tego tytułu zarzuty. Nie potrafiła znieść tej presji i w końcu zrezygnowała. Została wykluczona i zerwano z nią wszelkie kontakty. Znów poczuła się odrzucona.

Wróciła do starego stylu życia. Na szczęście nie trwało to długo. Poznała osobę wierzącą, która kiedyś również była u Świadków. Zaprosiła ją ona do kościoła ewangelicznego, w którym usłyszała Dobrą Nowinę, poznała Żywego Boga i oddała Mu swoje życie. On zaczął przemieniać jej wnętrze, uzdrawiać ją i uwalniać od symptomów patologii. Dziś Dominika pragnie pomagać kobietom, które – jak ona niegdyś – czują się odrzucone, samotne i zapomniane.

Dobrze je rozumie. Sama zna ten ból istnienia bez miłości, w niedostatku, w beznadziei, mękę nieprzespanych, przepłakanych nocy, czy trud samotnego wychowywania dziecka. Wiele razy nie miała czym nakarmić siebie i synka oraz zaspokoić innych podstawowych, dziecięcych potrzeb. Przez większą część życia brakowało jej kogoś, kto by się o nią – po prostu – zatroszczył. Teraz ona pragnie dać innym to, czego jej samej brakowało. Chce obdarowywać w Boży sposób, przynosząc ludziom w sobie Jego miłość, nadzieję i troskę. Dziś dokonuje tego w gronie pracowników i wolontariuszy Fundacji KALEB, do czego też zachęcamy każdego, kto nosi w sercu podobne doświadczenia.

Comments are closed.