Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Kalebowe historie – Nina (cz. 1)

nina1000

Tekst: Dorota Kamińska

Niniejszym świadectwem życia i wiary pierwszej z grona podopiecznych Programu KALEB (dawniej Fundacji Kaleb), rozpoczynamy cykl artykułów zatytułowany: KALEBOWE HISTORIE. W części pierwszej przedstawiamy historię Niny.

Jej córka próbowała ułożyć sobie życie z kolejnym mężczyzną, a syn wylądował w poprawczaku. Poraniona i przybita smutkiem kobieta, resztkami sił zaczęła szukać pomocy. Wtedy na jej drodze stanął wierzący człowiek.

Nina od dziecka wychowywała się bez ojca. Jej matka nie radziła sobie z życiem w osamotnieniu, co sprawiało, że często była ona rozdrażniona, a nawet agresywna wobec córki. Źle ją traktowała, dotkliwie karciła bez powodu, biła. Nina nigdy nie doświadczyła z jej strony choćby odrobiny miłości, czuła się całkowicie odrzucona. Wszystko to wywołało w niej bardzo niskie poczucie własnej wartości oraz stany depresyjne. Miewała nawet myśli samobójcze, które doprowadziły ją do próby odebrania sobie życia – poskutkowała ona trwałym kalectwem.

„Wielka miłość”

Z ogromnym deficytem miłości, Nina bardzo młodo wyszła za mąż za mężczyznę o 20 lat starszego od siebie. Związek ten szybko okazał się fatalny w skutkach. Mężczyzna nadużywał alkoholu. Dochodziło do użycia przez niego przemocy fizycznej i psychicznej oraz zdrady. W tym czasie na świat przyszła ich córka – Celina. Nina w ostateczności od niego uciekła.

Po kilku latach na jej drodze stanął kolejny mężczyzna. „Wielka miłość” szybko zamieniła się w następny koszmar. Kobieta ponownie została sponiewierana, zdradzona, narażona na alkohol, agresję i przemoc. Kiedy wszystko się rozpadło, tym razem musiała zacząć układać sobie życie z dwójką dzieci, bowiem w między czasie na świat przyszedł syn, Adam. Praca, obowiązki domowe i rodzicielstwo stanowiły przytłaczające ją wyzwanie, któremu nie była w stanie sprostać. Wciąż coś zaniedbywała. W którymś momencie cała ta szarpanina z życiem mocno odbiła się na dzieciach. Córka zaczęła uciekać z domu i zadawać się z nieodpowiednim towarzystwem. Adam najpierw wagarował, potem wciągnęły go papierosy i alkohol, a skończyło się na kradzieżach, rozbojach i prawnych tego konsekwencjach.

Kobieta znikąd nie miała mądrej rady, współczucia, czy wsparcia. Dzieciom brakowało ojca i matki, która była coraz to bardzie sfrustrowana, zmęczona i udręczona. W tym czasie jednak została poproszona o zaopiekowanie się starszym znajomym, niewidomym mężczyzną. Łączyło się to z przeprowadzką i zamieszkaniem u niego wraz z dziećmi. Zawiązała się pomiędzy nimi przyjaźń, a potem miłość. Ten cudowny człowiek dał jej z siebie wiele ciepła i czułości. Zagwarantował poczucie bezpieczeństwa. Nina z rozrzewnieniem wspomina go do tej pory. Niestety, jak na złość, to szczęście nie trwało długo. Po roku mężczyzna poważnie zachorował, w wyniku czego nieoczekiwanie zmarł.

Pogmatwana rzeczywistość

Nina znów ogarnięta samotnością, pogrążyła się w rozpaczy. Córka próbowała ułożyć sobie życie z kolejnym mężczyzną, a syn wylądował w poprawczaku. Poraniona i przybita smutkiem kobieta, resztkami sił zaczęła szukać pomocy. Wtedy na jej drodze stanął wierzący człowiek. Dzięki niemu mogła poznać Żywego Boga i powierzyć Mu swoje życie. Jednak ze względu na niską rentę, wciąż zmagała się z problemami finansowymi. Jej nadszarpnięte obciążeniami ciało, emocje i umysł potrzebowały odpoczynku, pielęgnacji i uzdrowienia. Odcięciu od destrukcyjnych wpływów mogła służyć konkretna ingerencja z zewnątrz. To jednak przerastało możliwości ludzi z kościoła, do którego należała. W oderwaniu od jej pogmatwanej rzeczywistości, raczej naiwnie oczekiwali szybkiej przemiany dotychczasowego życia i wzrostu duchowego. Jednak samodzielne wyrwanie się ze szponów przeszłości stanowiło dla Niny poprzeczkę nie do osiągnięcia. Ta rozbieżność wzajemnych oczekiwań wpędzała ją w poczucie winy i zawstydzenia.

W czasie, gdy Nina trafiła do wspólnoty, jej syn przebywał w więzieniu. Najgorszy okres w jej życiu zaczął się, gdy Adam wyszedł na wolność. Okazało się, że wcale nie planuje iść do pracy, uważa natomiast, że to obowiązkiem matki jest go utrzymać. Zaczął sprowadzać kolegów i koleżanki na pijackie posiadówki. Jednopokojowe mieszkanie szybko zamieniło się w melinę, w której dochodziło do awantur, przemocy i rozpusty. Nie mając znikąd zrozumienia i pomocy, przerażona kobieta zaczęła tracić wiarę w Bożą dobroć.

Pan wysłuchał

Właśnie wtedy Bóg sprawił, że stanęła ona na mojej drodze życia. Byłam mamą samotnie wychowującą dziecko, ledwie co po rozwodzie (mąż odszedł, zostawiając mnie z rocznym synkiem). Pan wlał w moje serce współczucie i zrozumienie ludzkiego cierpienia, przez które przechodziła ta siostra. Zawsze miałam pragnienie, by pomagać takim ludziom. Zaczęłam wspierać ją duchowo i finansowo.

Sytuacja w jej domu cały czas pogarszała się. Syn nie trzeźwiał, a nadto sprowadził do mieszkania dziewczynę. Nina była gotowa spać na klatce schodowej. Razem, modliłyśmy się o Boże rozwiązanie i w końcu Bóg nas wysłuchał… – przekonując mnie o tym, że ma ona zamieszkać razem ze mną i moim synem w naszym maleńkim dwupokojowym mieszkaniu. Skłamałabym, pisząc że ten pomysł podobał mi się. Większość ludzi w kościele miała o wiele lepsze możliwości mieszkaniowe i finansowe, by wziąć ją do siebie. Wówczas Bóg powiedział do mnie: „chcesz pomagać ludziom, masz wielkie pragnienia i marzenia, to pokaż mi, że naprawdę ci na tym zależy i gotowa jesteś zapłacić za to cenę własnej wygody i komfortu”. Nie miałam więcej pytań ani wątpliwości.

Nina zamieszkała z nami, dzieląc ze mną pokój. Jej syn, Adam, w ogóle nie poczuwał się do obowiązku utrzymania mieszkania. Czynsz nadal musiała regulować Nina, która w tym czasie spłacała jeszcze zadłużenie córki. Skutkiem tego prawie nic nie pozostawało jej ze skromnej renty. Ja zaś sama zarabiałam wówczas najniższą krajową, która w tej sytuacji musiała wystarczyć już nie tylko na mnie i mego syna, ale na nas troje. Taki stan rzeczy trwał dwa lata i mogłabym opowiedzieć wiele świadectw o tym, jak Bóg cudownie w tym okresie troszczył się o nas, zaspokajając nasze potrzeby.

Fundacja Nadzieja dla Przyszłości – Program Kaleb

W chwili mojej przeprowadzki do Warszawy z bólem serca zostawiałam Ninę, nie mając możliwości zabrania jej ze sobą, choć było to moim wielkim pragnieniem. Liczyłam na to, że ktoś ze zboru zaopiekuje się samotną wdową. Jednak w ciągu kilku kolejnych lat wciąż miałam świadomość, że to głównie mi zostało zlecone zadanie troszczenia się o nią. Bóg mi to nawet delikatnie przypomniał: „Pamiętaj, że nie zwolniłem Cię z obowiązku opiekowania się Niną”.

Dziś Nina jest w Warszawie, będąc jedną z podopiecznych Programu KALEB, którego i ja mogę być częścią. Znalazła tu swój dom, może czuć się bezpieczna oraz w radości i pokoju, bez trosk i kłopotów, w bliskości z Bogiem i ludźmi, przeżywać kolejne lata swego życia.

Naszym pragnieniem jest pomagać ludziom, którzy zostali mocno poranieni, a czują się w swoich problemach osamotnieni. Pomagamy matkom samotnie wychowującym dzieci, ale również osobom w różny inny sposób doświadczonym i pokrzywdzonym. Udzielamy wsparcia finansowego, materialnego i duchowego. Przyjmujemy, gromadzimy i przekazujemy potrzebującym żywność, odzież, sprzęt, meble, itp.            

Zachęcamy do wsparcia naszej działalności. Każda forma pomocy jest mile widziana. Jesteśmy zainteresowani stałą współpracą z kancelarią prawną na zasadzie pro publico bono. Poszukujemy wolontariuszy i doradców również w innych specjalizacjach. Chcemy korzystać z ludzkich doświadczeń i poszerzać zakres naszych możliwości działania. Docelowo zabiegamy o otwarcie Domu Pomocy, w którym mogłoby znaleźć schronienie więcej osób, dramatycznie wymagających zmiany miejsca pobytu i warunków życia. Realizacja tak określonego planu wymaga znacznych nakładów finansowych. Dlatego modlitwą naszą jest prośba o Boże poruszenie ludzkich serc. Polecamy zapoznanie się z informacjami na temat Programu KALEB oraz aktualnościami na facebook’u https://www.facebook.com/fundacjaNDP.programKALEB.

Comments are closed.