Polecamy
Nowy numer magazynu Głos Przebudzenia! (3 listopada, 2020 6:09 pm)
POLECAMY „Zabić smoka” Daniel Kolenda (2 listopada, 2020 4:43 pm)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Jestem zdrowa !

17 lutego 2022
Comments off
338 Odsłon

Jestem Bogu wdzięczna, że dzisiaj mogę cieszyć się zdrowiem i pokojem Bożym, chociaż całkiem niedawno zdiagnozowano u mnie nowotwór. Wiem, że Bóg nie zsyła chorób, nie testuje swoich dzieci w ten sposób. Wiem też, że Boża moc działa w nas. Czasami doświadczamy natychmiastowego cudu, a innym razem doświadczamy Jego dobroci poprzez ręce lekarzy. Nowotwór został usunięty, a ja od kilkunastu miesięcy cieszę się zdrowiem. To, co się wydarzyło w moim życiu, począwszy od momentu, kiedy dowiedziałam się o problemie zdrowotnym, jest cudem. Nie jest to jednorazowy cud – nic nie wydarzyło się w jednej chwili – ale cud, którego cały czas doświadczam. To jest proces i w tym czasie wiele zmieniło się we mnie i w mojej relacji z Bogiem oraz z innymi ludźmi. Zdecydowałam się, aby to opisać.

Pewnego dnia możemy obudzić się ze świadomością, że nic już nie będzie takie jak przedtem. Zdając sobie sprawę, że to, co się wydarzyło wczoraj, nie było snem, będziemy próbowali odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Jeśli to, co się stało, wydaje nam się czymś dobrym, cieszymy się. Ale co, jeśli właśnie wczoraj dowiedziałeś się, że masz problem ze zdrowiem i to dość poważny? Budząc się rano, najprawdopodobniej przejmujesz się, myśląc nawet o najgorszym… Ale co, jeśli można by przyjąć tę wiadomość jako impuls do działania? Czy możemy potraktować taki poranek jako początek nowego etapu w naszym życiu?

Jeśli nowotwór byłby tylko snem, moje życie tkwiłoby w tym samym miejscu, a przecież nigdy nie chciałam stagnacji. Dzisiaj już wiem, że doświadczając tego procesu, przeszłam przez swego rodzaju „wyrwę” w moim życiu. Chcę zaznaczyć, że ani przez chwilę nie obwiniałam Boga za to, co się stało. Nie myślałam sobie: „Ok, taka jest pewnie Boża wola i muszę się z nią pogodzić”. Nie! Ja zawsze wierzyłam i będę wierzyć, że On jest dobry i kocha mnie tak, jak ja kocham swoje dzieci, a nawet bardziej. „Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy” (Rzym 1:7). Bóg nigdy mnie w niczym nie zawiódł.

Można sobie zadać pytanie, po co w takim razie potrzebny jest lekarz. Przecież jeśli Bóg uzdrawia, to może to zrobić bez pomocy człowieka? A co w takim razie z ludźmi, którzy nie znają Boga lub nie chcą Go poznać? Bóg jest dobry i sprawiedliwy. To On stworzył zawód lekarza i daje lekarzom mądrość, a oni pomagają tobie i mnie, korzystając z Bożej mądrości.

Możesz zapytać: „A co, jeśli lekarz się pomyli?”. Wtedy właśnie używamy tego, co się nazywa „wiarą”. Jeśli ufamy Bogu, oddajemy Mu wszystkie nasze troski, zamartwianie się o przebieg leczenia itp. Jeśli jesteśmy otoczeni Jego Słowem, obietnicami, ludźmi, których On daje nam po drodze, to możemy Mu ufać.

Od pierwszej chwili wszystko wydawało mi się niesamowite – sposób, w jaki się dowiedziałam, że mam nowotwór (do powtórzenia badania USG „zmusiła” mnie lekarz- kardiolog, do której trafiłam właściwie przypadkiem); wsparcie zupełnie nieznajomych mi lekarzy, którzy w sposób niezwykły chcieli mi pomóc; wyznaczone terminy były tak krótkie, że ledwie nadążałam z wykonywaniem badań itp.

Nawet nie spodziewałam się, że wszystko tak szybko się potoczy. Zaufałam Bogu, bo wiedziałam, że On mnie poprowadzi.

Zdarzały się trudne chwile. Jestem przecież zwykłym człowiekiem. Ale mój smutek wynikał nie z bezsilności, tylko z niechęci przechodzenia przez to wszystko. Często zadawałam sobie pytanie: „Po co mam tracić czas na dojazdy na badania, na zabiegi? Jeśli Bóg może, to niech mnie uwolni od tego wszystkiego w jednej chwili (przecież może!). Zaoszczędziłabym tyle czasu!

Ale czy doświadczyłabym tylu cudów, tylu potwierdzeń Jego działania? Prawie codziennie Bóg udowadniał mi, że jest ze mną.

„Po cichu” liczyłam, że cudem wynik biopsji będzie negatywny. Jakie było moje zdziwienie, kiedy  zobaczyłam wyniki. Cud się nie wydarzył!

Nie mówiłam nikomu o moich problemach. Wiedział o nich tylko mąż i dzieci. Potrzebowałam ewentualnie wsparcia osób, które stałyby mocno w wierze tak jak ja. Nie pozwalałam ani sobie, ani nikomu z mojej rodziny mówić cokolwiek negatywnego, a sobie nawet o tym pomyśleć! Ale to, ilu osobom powiemy o naszej chorobie, nie ma żadnego znaczenia. To sprawa pomiędzy tobą a Bogiem. Bóg dokonał wszystkiego, abyś był zdrowy – oddał za ciebie swojego Syna. Ty musisz tylko w to uwierzyć i zaprosić Go do swojego życia. Jezus przecież powiedział: „O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam…” (Jan 16:23).

Będąc w szpitalu, często patrzyłam przez okno i szczególnie, kiedy wschodziło słońce, powtarzałam sobie werset:

„Ale dla was, którzy boicie się mojego imienia, wzejdzie słońce sprawiedliwości z uzdrowieniem na swoich skrzydłach” (Mal 3:20).

Ogłaszałam, że wszystko będzie dobrze i że nadchodzi nowy, dobry dzień.

Jestem zdrowa!

Modliłam się za wszystkich lekarzy, których poznałam w trakcie leczenia, za pielęgniarki, które się mną opiekowały. Kto wie, być może byłam tą jedyną osobą, która modliła się za nich i ich rodziny. Być może kiedyś dowiem się o zmianach w ich życiu?

Zaufaj Bogu, bo tylko On ma rozwiązanie dla twoich problemów, tylko dzięki Niemu możesz przyjąć uzdrowienie. To, czy będzie to trwało długo, czy krótko, będzie zależało od tego, ile jeszcze cudów Bóg planuje dokonać w twoim życiu. On chce udowodnić, że On jest…

Czyż nie jest tak, że za swoje uzdrowienie jesteś gotów oddać wszystko? Modlisz się, poświęcasz Bogu swój czas, składasz ofiarę (często nawet ponad swoje możliwości finansowe), czytasz więcej Słowa.

A skąd bierzesz nagle czas na to wszystko? Czy naprawdę musi wydarzyć się coś złego w naszym życiu, abyśmy traktowali Pana Boga poważnie?

Nigdy nie obwiniaj Pana za to, przez co przechodzisz. Zaufaj Mu, wyznaj swoje zbawienie przez krew Jezusa, módl się z wiarą.

Nikt tak jak On nie życzy tobie, abyś był szczęśliwy – w Bożym tego słowa znaczeniu.

Cytaty z Biblii podano za przekładem Biblii Warszawskiej.

 

Comments are closed.