Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Jego serce

Michał:

Bóg kocha. Bóg odpowiada. Bóg używa. On jest. On jest Bogiem, potężnym Królem Nieba i Ziemi. Panem Wszechświata, Alfą i Omegą, początkiem i końcem. Przyjacielem. On nas stworzył, dla swojej Chwały. Dla relacji z Nim. Wszystko co robimy, powinno wypływać prosto z głębi Bożego Serca. I tylko to. Nic więcej! Wszystko co się dzieje, wypływa z relacji z Nim, z przebywania z Nim, słuchania głosu, Jego serca – bicia Jego serca. Ostatnio bardzo mocno chodzi mi to po głowie i wołam o to. Bym wszystko, co robię, robił z głębokiej relacji z Nim, by wypływało to prosto z Jego serca. Chcę Go jeszcze więcej, nawet nie po to, by widzieć uzdrowienia i uwolnienia, ale dlatego, że gdy tego nie ma, fizycznie czuję brak, głód Boga, Jego obecności, Jego jestestwa. Jest to niesamowite uczucie,  chcę tego jak najwięcej. Uzdrowienia, uwolnienia i owoce tego same przychodzą, bo żywy Bóg mieszka we mnie i Jego namaszczenie i moc to robi! Nie ja! Jego moc! Bo On jest we mnie, i jak dbam o to, o relację z Nim – napełniam się, uwielbiam, jestem z Nim w każdej części mojego życia: w pracy, domu, na ulicy, u rodziny, u przyjaciół – to mój Duch jest wciąż żywy. Jeśli nie, świadomie ożywiam swojego Ducha – w imieniu Jezusa Chrystusa i mówię mu, by żył. Bo muszę żyć, muszę być z Bogiem, bo inaczej umieram! Dosłownie, nie tylko duchowo. Będąc z Nim, żyję, Jego Duch żyje we mnie i działa. Mówi, uzdrawia mnie i innych przeze mnie.

I tak, wracając z lekcji rosyjskiego, koło centrum handlowego Arkadia, na przystanku, mówi mi: Michał, podejdź do tego chłopaka i zagadaj. Odpowiadam: Ale tłum ludzi, co ja będę przy nich o niego się modlił? – Tak – słyszę odpowiedź 🙂 No dobra, przełamuję się i podchodzę. Chłopak pali papierosy. Podchodzę i pytam:  – Cześć, jestem Michał. Myślałeś o tym, by rzucić palenie? Odpowiada, że tak! Chwilę rozmawiamy. Proponuję modlitwę. Chętnie się zgadza. Modlę się o nałóg, by zostawił go w spokoju. W trakcie modlitwy przychodzą mi rzeczy na temat jego rodziny. Nie pytam się go, ale modlę się o jego rodzinę i relacje jego z nią. On kiwa głową na potwierdzenie. Po modlitwie, pytam się go, czy chce spróbować świadomie za tym Bogiem pójść. Mówi, że tak. Prowadzę go w modlitwie, na koniec mówi „amen”, dziękuje i ucieka. Chłopak jest bardzo poruszony. Jest sobota. Lecę do księgarni po nowy przekład Biblii. Patrzę, a idzie człowiek z wyprostowaną nogą. Nie może jej zginać. Podchodzę i pytam, co się stało. 2 dni temu spadł ze schodów i nie może zgiąć nogi. Mówię Mu, że wierzę w żywego Boga, który uzdrawia i czy mogę się pomodlić. Mówi, że tak i idzie dalej. Idę z nim i się modlę. Mężczyzna idąc, zaczyna zginać nogę – wybucha śmiechem. Dziękuje mi i odchodzi.

Środa. Skaczemy i śpiewamy na skwerze Hoovera. Podchodzi do mnie człowiek. Ma pęknięty kręg w kręgosłupie. Chwilę z nim rozmawiam. W duchu widzę, że kręg to najmniejszy problem w jego życiu. Zaczynam się o niego modlić. O odbudowanie jego życia prywatnego i kręgosłupa moralnego. Mam słowo, mówię mu. Zaczyna płakać. Ja wciąż się modlę. Na koniec pomodliłem się o kręg i kręgosłup. Został dotknięty duchowo, ale kręg boli cały czas. Po 10 minutach do mnie podchodzi i mówi: – Ból zniknął! Uradowany wielce! Alleluja! Przyjmuje zbawienie! Niech go Bóg prowadzi!

Wtorek. Pierwsza w nocy. Wracam do domu, od moich kochanych przyjaciół. Jadę rowerem. Plac Zawiszy. Widzę, babinka idzie o lasce. W głowie słyszę: – Michał, podejdź. Mówię: Ale Boże, 1 w nocy jest, przestraszy się, a i ja chcę już spać. Na to słyszę odpowiedź: – Michał…! No cóż, zawracam i podchodzę. Zagaduję. Okazuje się, że chodzi o lasce już kilka lat, nie może się zginać i ma każdą możliwą chorobę. Mówię jej o żywym Bogu. O Jego mocy, o tym kim jest. Ludzie z przystanku zaczynają się gromadzić i patrzyć co się dzieje – około 10 osób. Proponuję modlitwę. Kobieta została uzdrowiona. Zostawiła laskę, zgięła się, zaczyna krzyczeć, że może się zgiąć. Przyjmuje zbawienie, pokutuje za swoje grzechy. Podchodzi chłopak z przystanku i pyta: – Co tu się dzieje? Mówię, że modlę się o panią, pytam czy mogę o niego się pomodlić. Ostatecznie przed modlitwą wsiada do samochodu i odjeżdża 🙁

Jestem u znajomych. Znajomy skręcił kostkę. Włożono mu ją w gips. Noga strasznie spuchnięta. Modlimy się. Po około godzinie po modlitwie, opuchlizna schodzi! Cała. Noga lata mu w tym gipsie. Ból znika! Alleluja!

Bóg jest wielki, Bóg jest potężny! To jest mój Bóg! Tata, który kocha i wychowuje, mówi i uczy. Odpowiada i patrzy. Który pomimo tego, że możesz czuć się sam, On ci mówi: Kocham Cię! Jestem z tobą i cię nie opuszczę. Patrz, co ja ci daję!

W ostatnim tygodniu, dokładnie w poniedziałek to się stało. Czułem się, jakby stado słoni po mnie przebiegło i walec przejechał. Coś strasznego. Nie życzę nikomu takiego uczucia. Moja dusza, ciało i myśli po prostu były zmiażdżone. Ale mój duch znał prawdę. Był oddzielony od tego. Mimo tego, że dookoła wszystko wirowało, Duch wiedział, co jest i co będzie, bo On jest oddzielony dla żywego Boga i on przejął kontrolę i zaczął przemawiać do myśli, duszy i ciała, by żyło w imieniu Jezusa. Zaczął się proces powstawania, ożywiania, budowania na nowym. Bóg zaczął mówić, wyrywać stare, budować nowe. I nie zostawił mnie i nie zostawi. Ciebie też nie zostawi! Bo to dobry Tata jest, pamiętaj!

Jak masz problem, potrzebę, jak zaczynasz wpadać w panikę, duszewną, psychiczną, jakąkolwiek; powiedz do swojej duszy: – Stop, w imieniu Jezusa! Weź autorytet nad tym, a zobaczysz zmiany!

Jeśli masz problem, skontaktuj się z kościołem, ze mną – pomożemy ci!

Mój numer – 505-742-788.

 

Kochamy Was!

sierpien2
Tags

Comments are closed.