Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Jego plan

20140410_Plan_1000

Tekst: Patrycja Polok

Mimo że często bywa ciężko i pojawia się wiele okazji, by zrezygnować, to Bóg działa w ponadnaturalny sposób i daje mi poczucie, że Jego plan jest najlepszy, a Jego moc jest nieograniczona.  To jest rok, w którym uczę się polegać tylko i wyłącznie na Nim, składać wszelkie troski na Jego barki, a On jest wierny i zadziwia mnie każdego dnia.

Niecały rok temu podczas konferencji z udziałem Pastorów Steve’a i Kathy Gray pojawiło się w moim sercu pragnienie, aby udać się do Szkoły Biblijnej w World Revival Church. Miałam mocno nakreślone plany rocznego wyjazdu za granicę,  niekoniecznie w ramach  szkoły biblijnej. Jednak podczas tej konferencji Bóg przekonał mnie do zmiany planów i dał mocne pragnienie, aby znaleźć się właśnie w tym miejscu, w którym obecnie mieszkam – w Kansas City.

„To się uda”

„Wszystko super tylko jak ja niby miałabym wyjechać do Ameryki? Przecież nie mam tyle pieniędzy, nie wiem co mam robić, jak się za to zabrać”  – zaczęłam sobie wmawiać, że to prawdopodobnie tylko mój wymysł i że Bóg wcale nie chce abym tam wyjechała. Mimo że pojawiło się wiele wątpliwości i znaków zapytania,  w głębi serca czułam, że mimo wszystko to się jakoś uda.
Dzisiaj wiem, że to był Bóg. On wszystko zaplanował i wiedział, że muszę się tutaj znaleźć. Otworzył dla mnie drzwi w ponadnaturalny sposób. Wszystko potoczyło się bardzo szybko: otrzymałam maila z informacją, że jestem zaproszona do Szkoły w World Revival Church. Wtedy nie miałam już wyjścia. Dostałam ogromną szansę i nie mogłam jej zmarnować. W ciągu miesiąca musiałam załatwić wszystkie formalności. Dosłownie dwa dni przed wylotem otrzymałam wizę, a dopiero w samolocie dotarło do mnie, że rzeczywiście lecę do Stanów i nie mam pojęcia co będzie dalej.

Jak wielki jest Bóg

Jestem tutaj już od ponad pół roku i dawno nie byłam tak pewna co do tego, że jestem we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Mimo iż często bywa ciężko i pojawia się wiele okazji, by zrezygnować, to Bóg działa w ponadnaturalny sposób i daje mi poczucie, że Jego plan jest najlepszy, a Jego moc jest nieograniczona.  To jest rok, w którym uczę się polegać tylko i wyłącznie na Nim, składać wszelkie troski na Jego barki, a On jest wierny i zadziwia mnie każdego dnia.
Mam możliwość uczenia się od ludzi, którzy doświadczają Boga w swoim życiu w niesamowity sposób. Mogę poznawać Boga tak, jak nigdy dotąd nie potrafiłam sama Go poznać i z dnia na dzień czuję się silniejsza i pewniejsza Bożej mocy w swoim życiu. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo jestem Mu wdzięczna, że właśnie tak pokierował nim tak, a nie inaczej. Jedno wiem na pewno: jeśli trzymasz się Bożego planu i jesteś na właściwej drodze, to choćby nawet wydawało ci się że to jest zbyt trudne i nie do osiągnięcia w naturalny sposób, On przeprowadzi cię przez każda sytuację. Tylko trzymaj się Jego planu i nigdy się nie poddawaj, a zobaczysz jak wielki jest Bóg.

Życie na co dzień

Zanim przyjechałam do Kansas, moje wyobrażenie o przebudzeniu było dosyć ubogie i nie do końca pokrywało się z rzeczywistością. Wyobrażałam sobie, że w takim miejscu wszystko jest łatwe, mile i  przyjemne, że wszyscy są szczęśliwi, nie maja problemów i z niczym nie musza sie zmagać. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie ma przebudzenia bez poświęcenia, codziennej rezygnacji z własnego „ja”, oddawania swojego czasu z życia osobistego pomimo problemów. Okazało się, że ludzie, żyjący w przebudzeniu na co dzień, mają takie samo życie jak ci, którzy nie maja tego przebudzenia w swoim kościele. Życie tutaj nauczyło mnie, że jeśli chcemy być uczestnikami przebudzenia, musimy zrezygnować z myślenia tylko i wyłącznie o sobie. Przebudzenie nie przyjdzie dopóki Bóg nie będzie miał odpowiedniej ilości ludzi, którzy będą w stanie poświęcić swój czas, pasje, hobby itd.  Przebudzenie nie utrzyma się natomiast, jeśli ludzie nie będą mieli odpowiedniego charakteru i desperacji by nieustannie przebywać w Bożej obecności – ponieważ wielu z nich nie będzie w stanie pogodzić swojego życia osobistego z kościołem.
Pamiętam momenty podczas uwielbienia i modlitwy, kiedy obecność Boża przenikała całą kongregacją, tak że nikt nie był w stanie stać na własnych nogach. Jedyna rzecz, jaką mogliśmy zrobić, to upaść na twarz. Bojaźń Boża i Jego Świętość jest tak ciężka, odczuwalna fizycznie, że do dziś pamiętam, że kiedy pierwszy raz tego doświadczyłam, byłam przerażona. Nie wiedziałam, czy będę w stanie dłużej to wytrzymać.

Przebudzenie to ludzie

Owszem, przebudzenie to wspaniała rzecz i powinniśmy chcieć tego dla naszego kraju; wołać o nie i nie przestawać dopóki nie nastąpi. Jednak wtedy, tak naprawdę objawia się nasz charakter i nasze serce, bo nie w nim chodzi tylko o niesamowite spotkania w Bożej obecności, modlitwy przynoszące zmiany, uwielbienie itd. Przebudzenie to ludzie, którzy są poświęceni na sto procent tej sprawie. To ludzie na których liderzy mogą polegać o każdej porze dnia i nocy. To osoby dla których Boże rzeczy są ważniejsze od ich własnych pragnień. To ludzie oddani Bogu na śmierć i życie, dla których jedność kościoła to sprawa, o która są w stanie walczyć. To ludzie którzy maja ducha walki a nie bojaźni.
Ludzi, podtrzymujących przebudzenie, można porównać do żołnierzy: zdyscyplinowani, wytrenowani, zawsze gotowi do działania, podporządkowani swoim podwładnym, gotowi do poświęceń. Zycie innych ponad swoim życiem, jeden kierunek, jedna wizja i jedność.  W przebudzeniu „cywile” bardzo szybko „odpadają”. Własne życie, rodzina, praca są dla nich ważniejsze. Nie są w stanie podporządkować się autorytetowi i staję się leniwi i niedostępni wtedy, kiedy są potrzebni.

Czego chcemy?

Przebudzenie to ciężka praca, wiele wyrzeczeń i desperacja. Dopóki nie będziemy mieli nastawienia na zasadzie: „Boże jeśli się nie zjawisz, to nie mamy po co żyć”, możemy jedynie pomarzyć o przebudzeniu, które będzie trwało dłużej niż jeden miesiąc.
Jest czas aby wzbudzić generację, która będzie miała tylko jeden cel w życiu. Armię, która zawsze będzie gotowa wykonywać Boże rozkazy i będzie odpowiadała na to, co Bóg do niej mówi i na to, co On chce zrobić w naszym kraju. Musimy zacząć badać swoje serca, odpowiedzieć sobie na pytanie: czego tak naprawdę chcemy od Boga, czego chcemy w życiu. Jeśli wystarczy nam fajne uwielbienie i dobre słowo raz w tygodniu, a reszta tygodnia jest skoncentrowana tylko i wyłącznie na naszych sprawach i naszym życiu, to należy się poważnie zastanowić: co jest w naszym życiu najważniejsze.
Bóg chce działać, być wśród swoich ludzi, zmieniać nasz kraj. Jego serce jest pełne chęci, jest gotowe do działania. On tylko czeka na kogoś, kto będzie w stanie powiedzieć:  Tak, Boże. Użyj mnie, jestem gotowy aby wziąć tę odpowiedzialność i być Twoim narzędziem. Jestem gotowy oddać tej sprawie swoje życie.

Tags

Comments are closed.