Blogi
Wyjść na wolność (Maj 17, 2017 1:03 pm)
Skąd jesteś, dokąd podążasz? (Maj 3, 2017 12:23 pm)
Modlitwa: prosto w cel! (Kwiecień 25, 2017 2:19 pm)
Kto tu rządzi? (Kwiecień 18, 2017 3:01 pm)
Odbudowanie ołtarza Słowa (Kwiecień 11, 2017 3:03 pm)
Wiara i autorytet (Kwiecień 10, 2017 2:56 pm)

Jakim chcesz być mężczyzną?

20150902_Father_1000

Tekst: Marcin Podżorski

Wiele obecnie mówi się na temat nowej tożsamości mężczyzn. Media, szczególnie prasa feministyczna, lansują typ „nowego” mężczyzny – ciepłego, wrażliwego, przyznającego się do swych słabości i niestroniącego od łez. Ten obraz „nowego” mężczyzny – zwany mężczyzną metroseksualnym – przeciwstawiany jest „staremu” obrazowi nieczułego, niewrażliwego egoisty, który nie liczy się z nikim.

Chrześcijanie mogą być nieświadomi tego sporu o tożsamość mężczyzny, który rozgrywa się w społeczeństwie, ale ów konflikt uwidacznia się również w Kościele. Dlatego warto zastanowić się przez chwilę i spróbować odpowiedzieć na pytanie, jakiego rodzaju mężczyzn potrzebują kościoły w Polsce?

Bóg powołał Adama – pierwszego mężczyznę, by rządził, panował na Ziemi i czynił ją sobie poddaną. Ten nakaz nigdy nie został odwołany przez Boga. Oznacza to, że Bóg wyposażył każdego mężczyznę w naturalną zdolność do kierowania, rządzenia i przewodzenia, np. w domu, w pracy. Ochranianie innych, branie odpowiedzialności za nich, po prostu „ojcowanie” jest naturalną drogą rozwoju dla każdego z nas.

Wydaje mi się, że zdolność do sprawowania autorytetu, brania na siebie odpowiedzialności to pierwsza i najważniejsza charakterystyka każdego mężczyzny. Wszystkie inne cechy, np. wrażliwość, delikatność, subtelność są ważne, ale wtórne w stosunku do tej podstawowej.

Gdziekolwiek jest i było duchowe przebudzenie na świecie, tam zawsze można odnaleźć silnych duchowo i psychicznie mężczyzn, zdolnych do wzięcia odpowiedzialności za innych. Właśnie zdolność do brania odpowiedzialności, skłonność do poświęcenia się, do niesienia ciężaru jest dla mnie miernikiem rozwoju duchowości u mężczyzn. Pokazuje mi siłę człowieka, jego dojrzałość chrześcijańską oraz to, że odkrył swą tożsamość w Bogu.

Z tej prostej przyczyny moje zdziwienie budzi dramatyczny brak nauczania w kościołach, które rozwijałoby cechy przywódcze wśród mężczyzn. Nie mówi się o zwycięskiej, ofensywnej wierze, o powstaniu w życiu w mocy Ducha Świętego, o pokonywaniu strachu, przełamywaniu kompleksów, o rozwijaniu potencjału, o sile do pokonywaniu trudności, o integralności życia, o niezachwianej pewności, o braniu odpowiedzialności za innych, itp. Zamiast tego dominuje poselstwo niczym dla dzieci ze szkółki niedzielnej – delikatne i miękkie zarówno w treści, jak i w formie. Byleby tylko przypadkiem nikogo nie dotknąć. W efekcie poważne i realne problemy mężczyzn nie są nawet nazwane, nie mówiąc już o skutecznym ich rozwiązaniu. Fasadowość.

Irytuje mnie ta dziwna moda na dzielenie się swą słabością w kraju, w którym bezsilność jest normą. Przecież Biblia za wzór stawia nam „bohaterów wiary”, którzy podźwignęli się ze swej słabości. Złości mnie, gdy słucham kaznodziejów, jak sączą z kazalnicy nastoletnim ludziom do głów poprawność religijną, utwierdzając ich w bierności pod pozorem pokory i skromności chrześcijańskiej. Takie działanie uczyni z tych młodych ludzi w najlepszym wypadku sprawnych działaczy organizacji kościelnych, ale nie sprawi, że staną się Bożymi liderami w kościele, pracy, rodzinie.

W rezultacie takiego bezproduktywnego nauczania kościoły pełne są bezproduktywnych mężczyzn, funkcjonujących na obrzeżach pracy kościelnej – niezaangażowanych, uciekających od odpowiedzialności za innych, „niedzielnych słuchaczy” religijnych historii i przypowieści.

Czy o to chodzi w chrześcijaństwie? Oczywiście, jest miejsce na rozwijanie męskiej wrażliwości, czułości, delikatności, pokory, wyciszenia. Ale jeżeli to jest wszystko, co proponuje Ci Twój kościół, to znaczy, że potrzebujesz zmian w swoim życiu.

Obecnie w społeczeństwie wiele się mówi o kryzysie tożsamości mężczyzny. Ów kryzys ma poważne konsekwencje dla całego społeczeństwa, gdyż dotyka wszystkich podstawowych aspektów życia mężczyzn. Dlatego tak ważne jest znalezienie wśród chrześcijan pozytywnej alternatywy dla przełamania owego kryzysu. Nie stanie się to jednak dopóty, dopóki kościoły będą promować bierność, pasywność, nijakość, zamiast wyzwalać mężczyzn do inicjatywy, samodzielnego myślenia, podejmowania odpowiedzialności.

Wszyscy modlimy się o duchowe przebudzenie w Polsce, lecz nie będzie ono możliwe bez aktywnych mężczyzn, którzy staną na pierwszej linii frontu.

Dlatego najwyższy czas, by wybrać, jakiego rodzaju mężczyzną chcesz być: pełnym życia i wiary, silnym w Bogu, nasyconym jego obietnicami, odważnym, chodzącym w pionierskim duchu, czy może pasywnym konsumentem religijnej papki, ciągle szukającym spełnienia, dalekim od jakiegokolwiek życia Bożego.

Artykuł pochodzi z drukowanego Magazynu Cel


Od redakcji

Zapraszamy każdego mężczyznę (i kobietę) na głoszenie pastora Marcina Podżorskiego podczas spotkania NoLimits w sobotę 9.04 o godz. 18.00 w siedzibie Kościoła Chwały.
Temat: Jak być człowiekiem przeznaczenia?

Comments are closed.