Jak wybrać szkołę i kierunek studiów?

23 września 2021
Comments off
749 Odsłon

W kwiatki czy w gwiazdki? W samochody czy w pociągi? A może jednak te żółte skarpetki w kropki? Od takich podstawowych wyborów zaczynał każdy z nas. Wraz z wiekiem stają się one coraz trudniejsze i niosą za sobą coraz poważniejsze konsekwencje. Niektórzy mawiają: „Życie pisze mi scenariusz”- a czy to nie jest tak, że to decyzje, które podejmujemy wpływają na jego kształt? Jedne są bardziej istotne, drugie mniej, ale ostatecznie każda nawet najmniejsza z nich kształtuje to, kim jesteśmy oraz co robimy.

Jak wybrać dla siebie właściwy kierunek? A co jeśli nagle okaże się, że to nie ta droga? Ten cały natłok myśli i wątpliwości często prowadzi tylko do uczucia presji, zamieszania i niepewności. A co, gdy jest Ktoś, kto już dawno przygotował ścieżkę dla każdego z nas? I wystarczy ją tylko odkryć i krok po kroku podążać we wskazanym kierunku?

„Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię, na proroka narodów przeznaczyłem cię” (Jr 1:5).
Biblia mówi, że zanim przyszliśmy na świat, Bóg nas wybrał. Utworzył, poświęcił i przeznaczył. Zaplanował nasz wygląd, wzrost, tembr głosu i kolor skóry. Dał każdemu poszczególne pasje, talenty, zainteresowania i predyspozycje. Stworzył nas dla konkretnego celu, dla specjalnego zadania.

W takim razie jak odkryć to specjalne zadanie, a mówiąc inaczej powołanie? Czy jest ono powiązane z drogą zawodową, którą w przyszłości wybierzemy? Bardzo często tak! Przecież chcemy w przyszłości robić to, co nam dobrze wychodzi i co sprawia nam frajdę. A kto inny, jak nie sam Bóg stworzył nas właśnie z takimi predyspozycjami?

Dlatego pytanie brzmi: jak wybrać właściwą drogę dla swojego życia?

Krok 1: Jakie są twoje talenty i zainteresowania?

„Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże” (Rzym 11:29).
Najprostszą drogą, aby poznać swoje powołanie, jest odkrycie swoich talentów. W czym jesteś dobry i co przychodzi ci z łatwością? W jakich dziedzinach twoja praca przynosi najwięcej efektów? Co cię wyróżnia? Co daje ci radość i spełnienie? Po prostu skup się na tych rzeczach i rozwijaj się w nich. Nie marnuj swoich talentów i możliwości!

Droga do odkrycia mojej pasji była dość burzliwa i nietypowa. Zaczęło się od tego, że nie dostałam się do żadnego z wybranych liceów. Byłam tym mocno załamana, a do tego jedyna opcja jaka mi została to technikum, o którym nigdy wcześniej nie myślałam. Przeszłam się po wszystkich możliwych szkołach w moim mieście oprócz jednego. W jednej ze szkół zostawiłam już swoje świadectwo i była szansa, że tam mnie przyjmą, ale myśl, że nie poszłam jeszcze do jednego miejsca, nie dawała mi spokoju. Zdecydowałam się i poszłam. Szkoła ta znajdowała się najdalej od mojego domu, ale kiedy tam przyszłam, zakochałam się w niej. Piękna, położona w niezwykłym parku! Nadszedł czas wyboru profilu. Jedyny profil, na którym zostały jeszcze wolne miejsca, to technologia żywności o specjalizacji cukiernictwo. Sam kierunek byłam jeszcze w stanie zaakceptować, ale specjalizacja cukiernictwo? Co to w ogóle za profil? Nie miałam wyboru, więc złożyłam tam papiery. We wrześniu próbowałam przenieść się do innej klasy, ale mi się nie udało. W tym czasie wpadłam w „średnie” towarzystwo, wtedy również moja relacja z Bogiem była bardzo słaba. Nienawidziłam piec, bardzo mnie to irytowało.
W połowie roku nadeszła zmiana, zaczęłam chodzić do kościoła i podeszłam do relacji z Bogiem na poważnie. Odcięłam się od toksycznych znajomych i mimochodem zaczęłam piec. Raz za razem pojawiały się różne okazje m.in. w kościele, gdzie przygotowywałam ciasta i ciasteczka. Zauważyłam, że dobrze mi to wychodzi, a ludziom bardzo smakują moje wypieki. Piekłam coraz więcej. W końcu złapałam się na tym, że siedząc w domu, z nudów, po prostu zaczynałam piec. Przełamałam się i zrobiłam swój pierwszy tort na urodziny wujka. Były momenty kiedy chciałam się poddać, zastanawiałam się, czy to jest dla mnie. Natomiast za każdym razem okoliczności tak się układały, że nie mogłam tego porzucić. Przykładowo dzień po cukierniczej kraksie, kiedy powiedziałam sobie, że już nigdy więcej nic nie upiekę, zadzwoniła do mnie przyjaciółka, by złożyć zamówienie. Nie byłam w stanie jej odmówić. Dlatego piekłam dalej. W pewnym momencie stwierdziłam, że założę swoją stronę na Facebooku, dzięki czemu będę miała środki, aby rozwijać się dalej. Na początku nic się nie działo, ale kiedy w maju tego roku wpadłam na pomysł, aby ogłosić się na kilku grupach na Facebooku, to zamówienia zaczęły spływać do mnie w ogromnych ilościach. Od tamtego momentu mam ich mnóstwo na każdy miesiąc! Moim marzeniem jest otworzyć własną cukiernio-kawiarnię. Pragnę, aby to było piękne miejsce tętniące życiem i pełne kwiatów. Przystań, gdzie ludzie będą mogli przyjść, spotkać się z przyjaciółmi czy z rodziną, posiedzieć, poczytać książkę, a w tle będzie słychać muzykę chrześcijańską. Chcę, aby przyciągało ich nie tylko dobre jedzenie, ale przede wszystkim atmosfera. Wiem na 100%, że to jest właściwy kierunek i pomysł na moją przyszłość. Pieczenie, przed którym na początku tak mocno się opierałam, okazało się być moją pasją od Boga.
~ Ada, lat 17

Krok 2: Modlitwa

„Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!” (Jr 33:3).
Pytaj Boga, módl się, a Bóg da Ci odpowiedź i poprowadzi Cię w twoich wyborach.

Przez długi czas modliłam się o studia, aby pójść na odpowiednią uczelnię. Wierzę, że dostałam odpowiedź od Boga poprzez dostanie się na nią.
~ Paulina, 20 lat

Modliłam się o liceum. Kiedy wypisywałam deklarację, czułam wewnętrze przekonanie, że to, co wybrałam, jest właściwe. Kiedy przychodziły myśli: „A może to jednak nie to” albo „może lepiej zmienić kierunek”, zaczynałam się modlić, wtedy natarczywe myśli odchodziły i przychodził pokój. Czułam, że ta szkoła, to moje miejsce.
~ Marta, 18 lat

Krok 3: Rozmawiaj z rodzicami, a jeśli są wierzący, to módl się z nimi.

Kiedy stałem przed wyborem studiów, rozważałem dwa kierunki. Modliłem się i Bóg dał mi jasne przekonanie, który z nich wybrać. Opinia moich rodziców dokładnie zgadzała się z tym, co sam wiedziałem. Dzisiaj wiem, że wszyscy mieliśmy rację. To był dobry wybór.
~ Szymon, 23 lata

Krok 4: Znajdź kościół – miejsce, gdzie otoczą cię inni wierzący, którzy rozpoznają twój potencjał i pokierują na właściwą drogę. Przykładowo, jeśli „masz oko” do robienia zdjęć, możesz dołączyć do służby medialnej w swoim kościele, tam wiele się nauczysz, a być może okaże się, że to jest właśnie to, co chcesz robić w życiu.

Od ogółu do szczegółu. A teraz jak wybrać właściwą szkołę, która zaprowadzi nas na właściwą ścieżkę życiową i zawodową?

Aspekt 1: Mądrze decyduj!
W pewnym momencie musimy zacząć rozróżniać, które talenty dają nam możliwość zdobyć w przyszłości dobry zawód. Warto zorientować się, na jakie zawody jest aktualnie największy popyt na rynku pracy. Jakie są perspektywy na przyszłość? Jeśli potrafisz świetnie tańczyć, a równocześnie jesteś bardzo dobry z matematyki, to musisz podjąć decyzję, na czym się skupisz. Nie da się być jednocześnie zawodowym sportowcem i informatykiem.

Zainteresowanie fotografią pojawiło się  w moim życiu, kiedy byłam w połowie gimnazjum. Zainspirowała mnie przyjaciółka, która pracowała w tej branży. Zgłosiłam się do służby medialnej mojego kościoła oraz robiłam sesje okolicznościowe rodzinie i przyjaciołom. Udało mi się ukończyć kurs fotograficzny, kupiłam z własnych oszczędności sprzęt i rozwijałam się dalej. Robienie zdjęć na eventach, konferencjach, sesji portretowych oraz kolejne współprace, tak to się wszystko rozwijało. Kiedy nadszedł czas wyboru dalszej drogi życiowej, w głowie miałam wiele opcji, a jedną z nich były studia fotograficzne. Natomiast kiedy zastanawiałam się nad tym, rozmawiałam z rodzicami i modliłam się, coraz mocniej czułam, że nie mogę w 100% postawić na fotografię. Dla jednych może być to świetna opcja, ale ja w środku wiedziałam, że jest coś jeszcze innego dla mnie. Nieśmiało myślałam o prawie… Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że jeśli skończę̨ prawo wciąż będę mogła robić zdjęcia. Natomiast jeśli wybiorę fotografię, nie będę mogła być prawnikiem.. Decyzja zapadła, a pokój przyszedł do mojego serca. W końcu dlaczego prawnik nie mógłby być również fotografem? Dzisiaj, 3 lata później, dalej rozwijam się w fotografii, a oprócz tego dobrze się bawię zakuwając kodeksy prawne po nocach. Cieszę się z tej decyzji!
~ Zuza, 21 lat

Aspekt 2: Bądź skrupulatny!
Zapoznaj się dokładnie z tym, jak działa system edukacji w Polsce. Jak przebiega proces rekrutacji, jakie profile i kierunki oferują szkoły i uczelnie. Warto to zrobić bardzo dokładnie, aby z naszej strony nie było żadnego niedopatrzenia. W większości przypadków wybór szkoły średniej jest kluczowy. W przypadku liceum czy technikum profil klasy decyduje o maturach rozszerzonych, a to właśnie na ich podstawie są rekrutacje na uczelnie wyższe.

Aspekt 3: Nie przestrzel – czyli módl się i po prostu zaufaj Bogu.
Warto patrzeć na rankingi szkół, czytać opinie, pytać znajomych, pójść na dzień otwarty. Natomiast to, co widzimy naturalnymi oczami, jest ograniczone. Nie zawsze będziemy w stanie dowiedzieć się wszystkiego. Musimy zaufać Bogu, że On wie więcej i jeśli będziemy modlić się o Jego wolę, to umieści nas w odpowiednim miejscu. Dokładnie tak było w moim przypadku.
Kiedy wybierałam liceum, nie wiedziałam jeszcze, na jakie studia pójdę, wiedziałam natomiast jakie przedmioty mnie interesują i co chcę rozszerzać. Była to niestandardowa mieszanka, ale znalazłam kilka szkół z takim połączeniem i to one znalazły się w „top 3” na moim rankingu. Modliłam się sama i razem z mamą o właściwy wybór. W połowie wakacji, kiedy nastał dzień ogłoszenia wyników rekrutacyjnych, zaczęłam z nudów przeglądać zdjęcia list uczniów przyjętych do szkół, które ludzie umieszczali na grupie Facebookowej. Przeglądając od niechcenia, bo przecież żadna z tych list nie była ze szkoły należącej do mojego „top 3”, nagle natrafiłam na swoje imię i nazwisko. Przeczytałam jeszcze raz, a potem kolejny. Nie mogłam uwierzyć. Nie znałam tej szkoły. Zaczęłam zastanawiać się, jakim cudem znalazła się na mojej liście. Okazało się, że do mojego pierwszego wyboru zabrakło mi 0,5 pkt, a szkoła do której się dostałam, była dopiero na 7 pozycji na mojej deklaracji rekrutacyjnej! Jak to się stało? Od razu chciałam się odwoływać. Po chwili namysłu, kiedy emocje opadły, zaczęłam zastanawiać się czy to był przypadek, a może tak po prostu miało być. Wcześniej modliłam się o Boży wybór i wierzyłam, że szkoła do której trafię, będzie tą odpowiednią. Poszłam porozmawiać z mamą. Po tej rozmowie nie miałam już wątpliwości. Moja mama powiedziała mi, że kiedy dzień wcześniej modliła się o moją szkołę, to w modlitwie usłyszała wewnętrzny głos Ducha Świętego, który powiedział jej nazwę szkoły do której właśnie trafiłam, a potem kolejne słowa: „ta szkoła będzie dla niej najlepsza”. Zaufałam, a 1 września pełna ekscytacji poszłam do liceum. Szkoła okazała się strzałem w 10! Świetny dojazd, wspaniali nauczyciele oraz dokładnie ten profil rozszerzeń, do którego, mimo iż na początku nie byłam przekonana, to stał się dla mnie przepustką na studia. Ponadto już w pierwszej klasie na jednym z przedmiotów, odkryłam swoją pasję i to co chcę robić w przyszłości w życiu zawodowym. Modliłam się dalej, a wewnątrz siebie słyszałam ciche: „Tak”. Podjęłam ostateczną decyzję o kierunku studiów. Utwierdzona w tym wyborze, stawiając krok po kroku i pokonując wszelkie przeciwności m.in. wybuch pandemii w marcu 2020, dostałam się na wymarzoną uczelnię. Dzisiaj jestem zadowoloną studentką drugiego roku. Właściwa uczelnia, dobry kierunek i dobra perspektywa na przyszłość. To mój prezent od Boga. Dziękuję!

Nie od zawsze wiedziałam, co chcę robić w życiu. Kiedy nie dostałam się na żadne studia, na które aplikowałam, zaczęłam modlić się o rozwiązanie. Kilka miesięcy później dostałam się na kierunek, którego sama nigdy bym nie wybrała, a okazał się być moim wymarzonym. Dopiero teraz poznaję samą siebie i już wiem, w jakim obszarze jestem dobra.
~ Hania, lat 19

Autor: Julia Śladowska

Comments are closed.