Jak robić biznes po Bożemu?

5 stycznia 2021
Comments off
1 222 Odsłon

Jak robić biznes po Bożemu? To kwestia wartości. Dla mnie są one dość proste i oczywiste, i w jakimś sensie powszechnie uznawane (przynajmniej w każdym cywilizowanym kraju)… choć nie zawsze realizowane. W tym tkwi istota rzeczy. Trzeba po prostu na serio realizować powszechnie znane w każdej firmie i korporacji slogany.

 

Poszanowanie dla klienta – czyli biblijne „uczciwe odważniki i miara”. Powinno się to wyrażać w tym, żeby klient dostawał to, co zamawiał, był traktowany jak partner, a nie „ofiara procesu sprzedaży”, by był zadowolony z tego, co otrzymał.

Poszanowanie dla pracownika – czyli biblijne „godzien jest robotnik swojej zapłaty” i „oracz winien orać w nadziei, że będzie uczestniczył w plonach”. Pracownika trzeba traktować uczciwie i z szacunkiem, płacić mu wynagrodzenie na czas, doceniać jego zaangażowanie. Pracownik to przecież człowiek jak każdy, potencjalnie ze swoimi problemami w rodzinie, emocjami itd. Więc oczywista jest pewna doza wyrozumiałości (to się czasami nazywa margines na błędy). Nie oznacza to oczywiście, że nie można niczego wymagać i oczekiwać od pracownika. To działa w obie strony i pracownik powinien rozumieć, że na jego wypłatę firma musi na rynku zarobić, że jego czas pracy należy do pracodawcy i ma być przeznaczony na pracę, a brak zaangażowania (np. niedbałość) Salomon zrównuje ze szkodzeniem.

Poszanowanie dla prawa… choć niestety prawo w Polsce nie ułatwia życia biznesowi, bo generalnie ustawodawca zakłada, że biznes prowadzą ludzie, którzy chcą państwo oszukać. Często występuje też niedopasowanie prawa do wymogów i tempa funkcjonowania rynku. Moim zdaniem w zakresie ram formalnoprawnych nie da się zrealizować wszystkiego, co prawo i urzędy wymagają. Ja się kieruję zasadą, aby nie szkodzić i nie okradać państwa, a także by zapewnić pracownikom godne i bezpieczne warunki pracy.

Jednak jest coś, co nie jest tak powszechnie znane: uważam biznes za element powołania czy misji. Być może da się traktować biznes jako sposób na zarabianie kasy na swoje potrzeby – i to jest OK – ale dla mnie byłoby to o wiele za mało. Moim zdaniem biznes to wpływ na otaczającą rzeczywistość, a przede wszystkim na ludzi (klientów, partnerów, pracowników). To możliwość ingerencji w otaczający nas świat i przyniesienie temu światu takich wartości, jak prawda, uczciwość, lojalność, zaufanie, solidność. Często o te wartości na polu biznesu jest trudno.

Jakie cechy charakteru powinien mieć człowiek, który decyduje się zostać przedsiębiorcą?

Nie wiem, czy jest taka uniwersalna lista cech. Przykładowo wydaje mi się, że wcale nie mam odpowiednich cech. Przynajmniej niektórych. Moim zdaniem zależy to także od skali przedsiębiorstwa. Inaczej będzie w firmie jednoosobowej, gdzie człowiek jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem, a inaczej w firmie wieloosobowej, ze wszystkimi wyzwaniami związanymi z zarządzaniem. Jednak kilka takich cech mogę spróbować wymienić, w szczególności gdy mówimy o przedsiębiorcy, który zatrudnia innych pracowników. Bardzo ważna jest umiejętność pracy z ludźmi, czyli zdolności komunikacyjne, w tym czytelność komunikacji, umiejętność dostosowania jej do drugiej strony, wyczucie i ocena możliwości pracownika.

Po drugie, przedsiębiorca musi być dość wszechstronny, nie może bać się zagadnień prawnych czy podatkowych, musi interesować się przynajmniej trochę bieżącą ekonomią (tak aby rozumieć trendy czy potencjalne wyzwania), musi rozumieć biznes, który prowadzi, bo inaczej nie będzie mógł zarządzać ludźmi, a także musi być trochę psychologiem i umieć liczyć – bo od pomysłu i dobrze policzonego modelu biznesowego wszystko powinno się zacząć. Musi też być kreatywny i oczywiście mieć pomysł na biznes – czym ten biznes ma być i dlaczego ktoś ma dany produkt czy usługę kupić. Musi też umieć rozwiązywać problemy, takie codzienne, bo codzienność w dużym stopniu z nich się składa. Przychodzą do ciebie ludzie, dla których jesteś ostateczną instancją decyzyjną. I musisz decydować.

Jak sobie radzisz z ryzykiem jako nieodzownym elementem biznesu?

Dla mnie ryzyko w biznesie to jest wyzwanie. Radzę sobie chyba coraz lepiej, a wynika to z doświadczenia. Generalnie lubię piosenkę z filmu Vabank „kto nie naraża nigdy się na szwank, ten głównej stawki nie wygrywa”. Więc trzeba się przełamać i zaryzykować. Ale akurat ja bez stałego zaufania do Boga nie potrafiłbym ryzykować, muszę mieć do kogo się zwrócić, mieć tę wyższą instancję, że tak powiem. Wierzę, że biznes to element powołania, a więc – idąc dalej – także przymierza (czyli umowy), więc na takiej ustnej umowie się opieram. Czasami jest tak, że mówię: „Dobrze, Panie Jezu, skoro chcesz, abym robił ten biznes, to znaczy, że mi pomożesz”.

Z drugiej strony uważam, że to nie jest w kontrze do zdrowego rozsądku, poważnej analizy i biznesplanu. Uważam, że są to niezbędne elementy biznesu albo po prostu jeszcze muszę się nauczyć, jak robić biznes bez tego 🙂 Jeżeli chodzi o to, czym się kieruję w działaniach strategicznych skierowanych na przyszłość, to myślę, że przedsiębiorca przede wszystkim powinien mieć jakąś wizję. Wizję, czyli pewien wzór, do którego zmierza. Wtedy łatwiej jest podejmować decyzje o kierunkach rozwoju, podejmować ryzyko czy wybierać między jedną opcją a drugą, łatwiej jest budować zespoły i dobierać ludzi. Po prostu wszystko musi do tej wizji pasować. Przynajmniej w miarę.

 

Zachęcamy do przeczytania całego artykułu w nowym numerze Głosu Przebudzenia, numer 2 (3) 2020 r. Przejdź do sklepu

Comments are closed.