Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Instrukcja obsługi niedzielnego kazania

Ziarno

Tekst: Ewa Gnatowska

Co pamięta statystyczny Polak z niedzielnej mszy? Jeśli nie jest to przedstawiciel wspólnoty odrodzonych na nowo ludzi albo religijny aktywista, prawdopodobnie niewiele. No, chyba że ksiądz zajrzał  akurat wiernym do sypialni bądź nawiązał do polityki…

A co wynosi przeciętny, (a zarazem jakże niepowtarzalny), wierzący z niedzielnego głoszenia czy nauczania podczas  spotkania kościoła Pana Jezusa? Zależy to zapewne od standardów lokalnego zboru, ale też od samego słuchającego. Skupimy się przede wszystkim na tym ostatnim.

Rozumiem, że każdy z nas przychodzi do kościoła z oczekiwaniem. W miarę wzrostu w Chrystusie to, czego pragniemy, coraz mniej koncentruje się na nas samych – i naszym wołaniem przestaje być głównie: uzdrów mnie Boże, Jezu daj mi pracę. Oczywiście ból fizyczny czy braki finansowe mogą nieźle doskwierać, jednak zaczynamy być coraz bardziej świadomi tego, że tak naprawdę  nie chodzi tu o nas, ale właśnie o Niego.  Przyszliśmy jako Kościół – oblubienica Chrystusa, spotkać się z Nim, oddać Mu chwałę, ale pozwolić też, aby mówił do nas – nie tylko indywidualnie, ale kierując poselstwo do całego zgromadzenia. Przy tym pragnę uspokoić, że jeżeli przyjmiemy je właściwie – na pewno nie pozostaniemy biedni i chorzy.

Apostoł Paweł w 1 Liście do Tesaloniczan 2:13 wypowiada następujące słowa:

A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa.”

Oczywiście Biblia powinna być traktowana jako Słowo Boże, jednak apostoł Paweł nie mówi tutaj o Piśmie (wtedy posiadano oczywiście tylko Stary Testament), ale o … własnym głoszeniu. Taki nieskromny?  Nie do końca, jeżeli przeczytamy początek wspomnianego rozdziału widzimy, że jest wręcz przeciwnie.  Wypunktujmy pewien standard wymagany od kaznodziei:

  • Głosi ewangelię, która została mu powierzona, ponieważ Bóg uznał go za godnego
  • Jego celem nie jest podobanie się ludziom, lecz Bogu
  • Bóg bada serce głoszącego, jego najgłębsze motywy
  • Nie posługuje się on pochlebstwami
  • Nie kieruje się chciwością, w szczególności finansową

Jeżeli masz takiego pastora, naprawdę dziękuj  Bogu. Paweł dodaje jeszcze, że będąc w urzędzie apostoła mógł być w wielkim poważaniu, ale wybrał, aby stać się ojcem, przekazując nie tylko poselstwo, ale motywowany miłością, gotów był oddać za wierzących w Tesalonikach własną duszę.

Tak budowany kościół bardziej staje się domem, (a my jego częścią), a nie miejscem, gdzie sobie przychodzimy posłuchać, pooceniać, dopasować  usłyszany przekaz do tego, co już wiemy, porównać z innymi duchowymi opcjami. Oczywiście może zdarzyć się w naszym życiu czas poszukiwań czy budowania zaufania, ale nie powinno to trwać zbyt długo. To samo poselstwo bowiem odbiera się inaczej będąc zadeklarowanym członkiem kościoła, a inaczej gościem czy widzem.  Nie wspominając o tym, że istnieje ekskluzywne błogosławieństwo dla domowników.

O Słowie Bożym wiemy, że jest „żywe, skuteczne, ostrzejsze niż obosieczny miecz”. Jest jak „młot, który, kruszy skałę”. Jest nośnikiem wiary, łaski, Bożego życia – pewnie każdy jest w stanie wymienić jeszcze parę aspektów.  Jest jak dobre ziarno, które czy śpimy, czy wstajemy, kiełkuje, wzrasta i powinno wydać plon. Jeżeli tak się nie dzieje i nie ma problemu z ziarnem, to problem jest po stronie gleby. No właśnie, gleby – czyli serca. W przypowieści o siewcy (Mk.14) Pan Jezus wymienia kilka problemów z sercem słuchających:

  • Serce jest jak ubita ziemia. Słowo pada na drogę i jest wyjedzone przez ptaki. Oznacza to sytuację, gdy to słowo jest wykradzione niemal od razu.
  • Serce jest bardziej miękkie, ale tylko powierzchownie. Słowo pada  na „grunt skalisty”, ziarno wschodzi, ale z powodu płytkiej gleby usycha na skutek słońca. Efekt jest taki, że wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale  ucisk i prześladowanie wywołują w nas zgorszenie i okradają ze żniwa.
  • Serce jest zanieczyszczone. Słowo pada „między ciernie”, które je zaduszają je tak, że nie wydaje plonu. Nasze żniwo może być powstrzymane przez troski codziennego życia, ułudę bogactwa czy pożądliwość.

Nasz Pan przemawiał do Żydów w przypowieściach, ponieważ nie widzieli swoimi oczami, nie słyszeli uszami i otępiało ich serce. Do uczniów mówił wprost, ale i tak nie zawsze rozumieli, o co mu chodzi, a często nie umieli zastosować tego w praktyce. Skąd się bierze nieczułość serca na Boże sprawy? Oczywiście z naszej przeszłości i świeckiego wychowania, z codziennego funkcjonowania w tym świecie, u niektórych  z negatywnych doświadczeń w obrębie chrześcijaństwa. Jest jednak gorsza rzecz, w Księdze Izajasza 42:20 czytamy, że Boży sługa jest głuchy, bo „widział wiele rzeczy, lecz nie zważał na nie”.  Jeżeli widzieliśmy Boże cuda,  słyszeliśmy Jego głos, dostaliśmy objawienie pewnych prawd, a nic z tym nie robimy, żyjemy jak dotąd, jak gdyby nic się nie wydarzyło, w końcu przestaniemy widzieć i słyszeć  w Duchu.

Co więc mamy robić, aby usłyszeć i zrozumieć? Powinniśmy prosić Boga o otwarcie duchowych oczu, uszu i serca.  Idealnie by było przyjść do kościoła przygotowanym, spędziwszy wcześniej  czas na modlitwie lub czytaniu  Bożego Słowa.  A przynajmniej powinniśmy brać aktywny udział w modlitwie i uwielbieniu już na samym spotkaniu.

Pamiętajmy, że słowo,  które Jezus posłał do nas, sądzić nas będzie w dniu ostatecznym.  Ufajmy, że dla nagrody!

Comments are closed.