Polecamy
Integralność (30 kwietnia, 2022 10:36 am)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Gdy „miłość” zapuka do drzwi …

29 marca 2022
Comments off
557 Odsłon

Dzielę się tym świadectwem, ponieważ jestem wdzięczna Bogu. Dzielę się nim, ponieważ wiem, że z podobnym problemem, jaki przedstawiam, boryka się wielu młodych ludzi i wierzę, że moja historia może kogoś uchronić przed popełnieniem błędu.

Ale od początku… Jestem młodą osobą, mam 18 lat. To piękny wiek, kiedy pojawia się pierwsza miłość i pierwsze poważne relacje. Ale jest to też wiek młodzieńczego maksymalizmu i tragizmu. Diabeł dobrze o tym wie i dlatego często atakuje nas, młodych ludzi.  Ale Bóg czuwa!

A oto moja historia. Zaprzyjaźniłam się z chłopakiem, nazwijmy go Wiktor. Był niewierzący. Dużo rozmawialiśmy, często spotykaliśmy się i chcąc nie chcąc, bardzo się do siebie przywiązaliśmy. Ale ja z tyłu głowy zawsze miałam werset z 2 Listu do Koryntian, mówiący o niewiązaniu się z niewierzącymi. Miałam świadomość tego, że nie mogę wchodzić w tego rodzaju związek…… Poznając Wiktora, zauważyłam, że jest bardzo głody Boga, z czego jednak nie zdawał sobie sprawy. Próbowałam mu uświadomić, że to, czego oszukuje, to właśnie Bóg. Widząc, że bardzo chętnie rozmawia o Bogu, popełniłam najpopularniejszy błąd w takiej sytuacji, zakładając: „Nawrócę go i będziemy razem”. Wiem, że w zasadzie nie było to złe, przecież głosiłam mu Ewangelię, ale prawda była taka, że za bardzo przywiązałam się do niego, żyłam naszą relacją i próbowałam na siłę go nawrócić. Młodzieńczy maksymalizm we mnie, o którym wspomniałam, wyolbrzymiał rzeczywistość i upewniał mnie, że Wiktor już niedługo przyjdzie do kościoła i wszystko będzie super.

W swoich emocjach daleko „odfrunęłam”, nie potrafiąc odróżnić rzeczywistości od kreacji moich uczuć. Jednak jak wcześniej wspominałam, Bóg zawsze czuwa i nie pozwolił mi popełnić błędu. Kiedy nasza relacja zaczęła zbyt dynamicznie się rozwijać, a Wiktor wciąż był niewierzący, zrozumiałam, że coś idzie nie tak, że wcale nie panuję nad sytuacją, i wtedy podjęłam chyba pierwszą rozsądną decyzję. Pomodliłam się: „Boże, wycofuję się, oddaję tę relację Tobie, Ty się tym zajmij”. Wtedy Bóg wkroczył do akcji i sprawił, że mogłam na dosyć długo wyjechać do innego kraju – wystarczająco długo, żeby zobaczyć, że Wiktor wcale się nie zmienia tak szybko, jak myślałam, i nie nawrócił się. Po jakimś czasie niewidzenia się prawie straciliśmy kontakt. Zobaczyłam, że to wcale nie była miłość, tylko przywiązanie emocjonalne i uświadomiłam sobie, jak ta relacja wpływała na mnie i na moją relację z Bogiem.

Słowo Boże mówi: 2 Koryntian 6.14-15: „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? […] co za dział ma wierzący z niewierzącym.”

Jestem bardzo wdzięczna Bogu za to, że dał mi możliwość odcięcia się i trzeźwej oceny sytuacji, którą postrzegałam bardzo emocjonalnie. Modliłam się o mądrość i prowadzenie, żebym wiedziała, co robić po powrocie. Modliłam się także za Wiktora, gdyż nasza sytuacja była na równi niebezpieczna dla mnie, jak i dla niego. Mimo, że ja już widziałam, jak rzeczy wyglądają naprawdę, to Wiktor nadal był mocno związany emocjonalnie ze mną, więc modliłam się, żeby on też mógł spojrzeć na naszą relację tak, jak ją widzi Bóg. Nie chciałam, by czuł się zraniony, bo ja już wiedziałam, że muszę tę relację przerwać.  Dzięki modlitwom po moim powrocie Wiktor był przygotowany do rozmowy i bardzo szybko doszliśmy do zgody. Bóg uwolnił nas od przywiązania i zostawił w nas dobry odcisk z tej relacji. Dzięki temu po jakimś czasie znów mogliśmy odnowić kontakt, ale już na zupełnie innym poziomie – z dystansem i z przestrzenią dla Ewangelii.

Jeśli przeżywasz podobny dylemat i oczekujesz na Bożą interwencję, to pamiętaj, że On zawsze jest chętny i gotów ci pomóc. Czasami lepiej jest abdykować i dać Bogu przestrzeń do działania, bo On jest dżentelmenem i nigdy nie wejdzie „z butami” do twojego życia, ale będzie wiernie czekał, aż pozwolisz mu działać.

Comments are closed.