Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Gdy Bóg wyrusza na poszukiwania

„Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Boga.” Psalm 14:2

Czy zdawałeś sobie sprawę z tego, że Bóg szuka ludzi, aby robić dla nich wielkie rzeczy? Większość z nas zdyskwalifikowałaby siebie, patrząc na siebie pod kątem efektu naszej pracy. Większość ma serce dla Boga, ale nigdy nie postawiłaby się w jakiejś służbie. Na szczęście Bóg patrzy na serce, a nie na nasze wyniki. Nawet jeśli ludzie już postawili na Tobie kreskę, Bóg nigdy z Ciebie nie zrezygnuje. On jest doskonałą miłością, całkowicie wierny i zawsze dobry. Jest dobry dla sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Swoją łaską i dobrocią zdobywa ludzi. Wiem to z własnego doświadczenia, bo w pewnym momencie sam zaczął mnie szukać.

Dorastałam w Południowej Karolinie w podzielonym domu. Jeden rodzic chodził do kościoła, a drugi nie, więc postanowiłam równocześnie kochać Boga i ducha tego świata. Nie chciałam zrezygnować z Boga, ale też nie chciałam rozstać się ze światem. Wiedziałam, że jest powołanie nad moim życiem, ale nie byłam tym, co nazywalibyśmy dobrym materiałem do służby. Na całe szczęście Bóg wychodzi naprzeciw tym, którzy Go szukają. Kiedy nikt nie mógł mnie zobaczyć, szukałam Go i pragnęłam więcej Jego w moim życiu. Byłam zbyt słaba, żeby zostawić ducha świata, a w dodatku znajdowałam się w pułapce religii, która nie przynosiła efektu. Dopiero podczas przebudzeniowego spotkania obudziłam się z duchowego snu. W lipcu 2000 roku Pastorzy Steve i Kathy z World Revival Church przyjechali do mojego miasta i zorganizowali spotkanie, na którym Bóg zstąpił na ziemię. Byłam potężnie dotknięta przez Bożą moc. Coś wewnątrz mnie pękło. Wszystko, co powstrzymywało mnie przed pójściem za Bogiem, było we mnie złamane. Nareszcie miałam moc, by zerwać z tym światem i całkowicie oddać się Jezusowi. Tak jak prawdziwa uczennica zostawiłam wszystko i poszłam za Nim. Tak naprawdę nie wiedziałam, w co właściwie wchodzę, ale była to najlepsza decyzja w moim życiu. Pozwoliłam, by Bóg mnie zreformował w ogniu przebudzenia i oczyścił moją drogę z Jezusem.

Nie byłam gotowa, żeby zaangażować się w coś na dłuższy czas, ponieważ musiałam dorosnąć. Mój charakter i prawość nie były ukształtowane, nie potrafiłam się nawet modlić. Nie cechowała mnie wytrwałość i nie potrafiłam duchowo walczyć. Byłam niemowlęciem, które potrzebowało trzymać się Bożego planu. Potrzebowałam zaangażować się w lokalnym kościele, poddać się pod autorytet liderów i wizji oraz codziennie musiałam praktykować swoją wiarę. Po 14 latach byłam zupełnie inną osobą. Lojalność wobec Boga i liderów uratowała moje życie wiele razy. Składanie ofiary z pieniędzy sprawiło, że stałam się hojną osobą, a Słowo Boże stało się moim słownictwem. Rzeczy, które mnie kiedyś wiązały, stały się niczym więcej niż martwym gigantem pozostawionym na skraju drogi. Gdy wydawało mi się, że Bóg odłożył mnie na półkę i o mnie zapomniał, nawet wtedy parłam naprzód, bo kiedy nie idziesz do przodu, to konasz na pustyni. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że Bóg tak naprawdę o mnie nie zapomniał. W rzeczywistości przygotowywał największą przygodę wiary mojego życia. Byłam wierna Bogu na własnym podwórku, więc Bóg wysłał mnie dalej – do Polski. Cieszę się, że Bóg kiedyś mnie odnalazł.

Był taki człowiek o imieniu Mojżesz, który próbował we własnej sile wypełnić swoje przeznaczenie, lecz nie był jeszcze na tyle ukształtowany, by uwalniać innych. Skończyło się na tym, że zabił człowieka i musiał uciekać, by ratować własne życie. Spędził wiele lat, pracując jako pasterz. Była to jedna z najniższych pozycji, jakie człowiek mógł zajmować. Przeszedł z pałacu na pastwisko, a jego przeznaczenie było odstawione na półkę. Niespodziewanie po latach budowania charakteru na pustyni i pilnowaniu owiec, nadszedł czas, gdy Bóg wysłał go w drogę po swoje powołanie. Teraz miał być pasterzem dla Bożego narodu i wprowadzić go do obietnicy. Wystarczyło jedno spotkanie z Bogiem, aby obudził się ze swojego letargu i stanął w miejscu gotowości pracy dla Boga. Jedna chwila przy płonącym krzewie dała początek jednemu z największych uwolnień w historii.

Dzisiaj Bóg patrzy na Twoje serce. Co tam widzi? Widzi kogoś, kto jest powołany do wielkich rzeczy. Twoje przeznaczenie na Ciebie czeka. Jeśli jak ja, w ukryciu wołasz do Boga, pragniesz Go więcej, Bóg przyjdzie do Ciebie. Obudzi Cię w swojej chwale i mocy. Wtedy musisz rzucić wszystko i pójść za Nim. Bóg może Ciebie szukać, ale Ty sam musisz spędzić resztę życia, szukając Go. Musisz spędzić resztę życia podejmując większe kroki wiary w stronę swojego przeznaczenia. Wierzę, że jeśli to teraz czytasz, to Bóg Cię powołuje. Bóg widzi pragnienie Twojego serca i odpowiada na nie. Niech Twoją odpowiedzią będzie „Oto jestem”, a zobaczysz, jak Bóg zajmie się całą resztą.

Comments are closed.