Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Dzwoni mi

KotKuba_Biblia_1000

Tekst: Kot Kuba

„A gdyby trąba wydała głos niewyraźny, któżby się gotował do boju” 1 List do Koryntian 14:8

Ja, kot Kuba, wiem, w którym kościele mi dzwoni, nie tak jest jednak ze wszystkimi. Usłyszałem bowiem zew bojowy i zaciągnąłem się do Bożej armii.  Niektórzy jednak uszy przytępili i przez to nie przyjmują zbawiennej nauki. Nie wiedzą bowiem, czy coś do nich powiedziano, czy tylko jak u poety za szybą deszcz dzwoni jesienny. Skrajnym przypadkiem niewiedzy, co gdzie dzwoni, był pewien krokodyl w ukraińskim zoo, który ponoć połknął telefon komórkowy. Znosił to z godnością, dopóki ktoś nie próbował się połączyć. Potem zwierzę popadło w depresję i apatię, ani nie jadło, ani nie wykonywało inszych czynności fizjologicznych. Nie wiem, co połknęli niektórzy drodzy bracia i siostry, znam natomiast podobnie opłakane skutki telefonów o niewłaściwym czasie i miejscu. Siedzi sobie taki młody chrześcijanin (albo wrażliwy senior) w smętny dzień wrześniowy i już prawie by po Słowo Boże sięgnął ku zbudowaniu ducha i pociesze duszy, gdy ktoś dzwoni – na ten przykład siostra turystka. Zwiedziła już wszystkie zbory, żaden w Warszawie się nie podoba, ale jest taki hen na wsi, gdzie wszyscy przy jednym stole jadają u pastora w domu. Opowiada więc, że prawdziwe to jest agape i dla ciała i duszy skołatanej, i w tym momencie młodzież duchowa już wie, czego jej brakuje do szczęścia. Owszem, i ja, kot Kuba, skonsumowałbym z chęcią dobrego mięsa w doborowym towarzystwie.  Jednakże wielozadaniowość kościoła pewnie na takie coś nie pozwoli, zwłaszcza gdy jego liczebność przekracza ilość krzeseł przy stole. A ducha odrzucenia, który lubi się czasem po takich telefonach przyplątać do młodego wierzącego, się wyrzuca w imieniu Jezusa a nie karmi mięsem, albo złudnymi opowieściami. I nie to, żeby z dziecięciem duchowym nikt u nas w kościele nie jadał, całą tę historię, ja, kot Kuba, zasłyszałem właśnie  przy stole!

Tags

Comments are closed.