Blogi
Noe – sprawiedliwy przed Bogiem (Wrzesień 15, 2017 12:12 pm)
Boża wola (Wrzesień 7, 2017 1:18 pm)
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)

Duchowa woda życia doda

strumienie1000

Tekst: Ewa Gnatowska

„Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej” (Jer 17. 5-6)

Często nasze życie tak wygląda, gdy przychodzimy do Pana i jasne jest, że potrzebujemy odnowienia, albo inaczej odbudowania, w różnych dziedzinach.  Nic dziwnego, Pana wcześniej nie znaliśmy, polegaliśmy więc na sobie samym i na innych.  Gra słów tego wersetu mnie jedna lekko przeraża: Polegaliśmy w jakimś aspekcie na ludziach i wylądowaliśmy w … miejscu bezludnym, na pustyni. Jak to się stało? Czy byliśmy zbyt narzucający się i inni się wycofali, czy sami odizolowaliśmy się, nie otrzymawszy od innych tego, co chcieliśmy?

Co gorsza, mogliśmy znaleźć się w miejscu, gdzie nie widzimy dobrego, gdy przychodzi to dobro, a ono rzeczywiście przychodzi. Co najmniej od czasu  gdy Jezus Chrystus oddał za nas na Golgocie swoje życie mówiąc znamienne słowa: „Wykonało się”, doświadczenie dobra jest bowiem  kwestią naszego otwarcia się na Boga. Słowo Boże zawiera wspaniałe obietnice przymierza dla każdego aspektu naszego życia, które wypełnią się, gdy będziemy w nie wierzyli, a zanim to nastąpi, już samo słowo może nas uradować niczym „wielki łup”.

Opowiem ku przestrodze pewną historię. Pewnego razu modliłam się w swoim domu o dziewczynę, która w wielu aspektach życia, między innymi w emocjach,  potrzebowała  pomocy,  sama jednak nie chciała modlić się językami, bo „ją to nudziło” . Chociaż Boża obecność przyszła w sposób odczuwalny, osoba ta nie doświadczyła, jak stwierdziła, nic. Zaraz, gdy wyszła, położyłam się spać, wtedy wypełnił mnie Duch Święty do tego stopnia, że byłam jak pijana, choć rzecz jasna nie mnie był poświęcony ów wieczór. Czy nic się nie wydarzyło dla mojego gościa? Cóż, pewnie przez wiarę przyjdą jakieś odpowiedzi, jednak kwestia „poznania i doznania” Boga była tego dnia zupełnie poza jej zasięgiem.

Kluczem do odnowienia życia może być po pierwsze zobaczenie Pana i nie patrzenie już na ludzi w oczekiwaniu, że nam pomogą i odmienią nasz los. Bóg używa swoich sług, ale często nie tych, których sami byśmy sobie wytypowali na dostawców kluczowych rozwiązań w obszarze dóbr i usług.  Jeszcze trudniejszym do porzucenia nawykiem staje się porównywanie się z innymi, co często niestety potrafimy ubrać w duchowe piórka: pomodlę się i będę miała to samo! Jeśli się uda, dobrze, pamiętajmy, że Pan nie ma względu na osobę! Jeśli jednak nie, może zrodzić się zazdrość,  zawsze będzie bowiem ktoś, kto ma coś, czego my nie mamy, a bardzo i od zawsze pragnęliśmy. Rodzi się pokusa osądzenia tego drugiego, że może miał łatwiej. Nigdy nie znamy jednak w pełni okoliczności, ani serca drugiego człowieka, ani tym bardziej ceny, którą za to zapłacił.

„Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu.” (Jer. 17.7-8)

Zupełnie odmiennie wygląda życie, gdy ufamy Panu. Właściwie odwrotnie. Teraz złe próbuje przyjść, jednak nie wpływa to na proces wydawania owocu.

Co to w praktyce oznacza, zasadzenie nad wodą?

Po pierwsze oczywiście, jak wiemy z Psalmu 1: człowiek, co zakon Pana rozważa dniem i nocą jest jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód. Zwróćmy jednak uwagę, że mowa tu o „zakonie Pana” rozważanym dniem i nocą, a nie słuchaniu dowolnego nauczyciela z YouTube czy kręceniu się regularnie w chrześcijańskich kręgach i wokół pobożnych tematów. Jozue miał też przykazane, że aby zdobyć ziemię obiecaną, ma ściśle czynić wszystko, co jest napisane w Księdze. A nie na przykład jedynie pozostawać w relacjach z tymi, z którymi razem udało się szczęśliwie przekroczyć Jordan wskutek czego mają mu wiele do opowiedzenia. Nie jestem tu przeciwko wspólnocie, pamiętajmy jednak, aby gdy przebywamy z innymi, trwać w Bożej nauce i Jego obecności.

Drugi aspekt to „rzeki wody żywej”,  co do których Pan Jezus obiecał, że popłyną z naszego wnętrza. Jest mowa o Duchu Świętym, a w bardzo namacalny sposób obserwujemy to zjawisko korzystając z daru mówienia językami. Sami możemy zdecydować, ile wody Ducha przepłynie przez nas, poprzez poziom pragnienia Bożych rzeczy, ale także przez powierzenie (i poświęcenie czasu) tej formie modlitwy. A pamiętajmy, że wszystko, czego dotknie woda żywa też będzie żyło! Jeszcze inaczej możemy doświadczyć tej „wody” na spotkaniu kościoła, gdy niebo jest otwarte dzięki wspólnej modlitwie i uwielbieniu, gdy każdy jest zapraszany, by wskoczyć do Bożej rzeki.  Nie chodzi oczywiście o formę, jeżeli jednak pół sali leży na twarzy przed Panem, a ja dalej stoję i nic nie czuję, powinienem rozważyć, że być może coś mnie omija… Może właśnie przyszło dobre, jednak ja nie wpuściłem żywej wody na moją pustynię. Prawdopodobnie przyszła pomoc, o którą wolałem, Boża rzeka bowiem niesie różne dary: uzdrowienie, wolność, bogactwa materialne, strategię na życie, a przede wszystkim poznanie i obecność Pana. I jest również ukojeniem dla naszej duszy, która zbyt długo przebywała wśród różnorakich szakali na pustyni!

Comments are closed.