Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)

Do Jezusa na desce

17_Surf_1000

Tekst: Piotr Liskiewicz

Do ludzi oddanych swojemu hobby trudno dotrzeć z Ewangelią. Chyba że… ma się tę samą pasję. 

Ludzie uwielbiają stare, sprawdzone schematy – jeśli coś się sprawdzało przez tyle lat, po co to zmieniać? Ewangelię głosi się na obozach wędrownych, na ulicach, podczas kursów językowych. To wszystko świetne pomysły, ale żeby Dobrą Nowinę przynieść do niektórych środowisk, trzeba pokazać, że nie boimy się oryginalnych pomysłów. Na przykład… surfingu.

To Bóg stworzył fale
W Wielkiej Brytanii, Irlandii, Portugalii, Hiszpanii, Francji, wszędzie tam, gdzie na oceanie są dobre fale, uganiają się za nimi tysiące surferów. Surfing jest bardzo wciągającym sportem. Dla wielu osób staje się on pasją, a nawet sposobem na życie. Ludzie ci podziwiają piękno stworzenia, wpatrując się w piękne klify i równo załamujące się brzegi wielkich fal, a zapominają o tym, kto to wszystko stworzył.

Christian Surfers International
I kto ma im o tym przypomnieć, jeśli nie inni surferzy, będący chrześcijanami? – Jest sporo surferów-chrześcijan – mówi Phil Williams, koordynator na Europę organizacji Christian Surfers International. – W Wielkiej Brytanii mamy 500-600 członków, w Australii parę tysięcy, w Brazylii – wiele tysięcy, kilka tysięcy w RPA. Wśród nich są słynni zawodnicy, wygrywający mistrzostwa świata – dodaje Williams. – Jesteśmy siecią wsparcia dla surferów. Dobrze, kiedy chrześcijańscy surferzy się znają, poza tym trzeba mieć do kogo posłać ludzi niewierzących. A najważniejsza jest ewangelizacja – przyznaje Phil Williams.

Chrześcijańscy surferzy organizują zawody ze znanymi uczestnikami albo na mniejszą skalę – spotkania przy kiełbasce połączone ze studiowaniem Biblii. Starają się być aktywni w zwykłym, świeckim środowisku surferskim, poza tym wysyłają kapelanów na mistrzostwa świata – ich ludzie tam są, widać ich.

– To, co robimy, otwiera nam drogę do tego, co mamy mówić. Jestem chrześcijaninem i surferem, moje życie powinno świadczyć o Jezusie. Mamy być solą i światłem dla tych ludzi, którzy są zupełnie wyzbyci wiary – tłumaczy Phil Williams. A czasami wymaga to wysiłku – zaufanie organizatorów Pro Tour zdobywali przez 10 lat; obecnie są tam stałymi gośćmi, a nawet współorganizatorami imprezy. Jak działają? Wystawiają ochotników, oczywiście chrześcijan, którzy spędzają czas z innymi uczestnikami zawodów i widzami, a przed zawodami, kiedy nadchodzi czas prezentacji, jeden z członków Christian Surfers publicznie dzieli się swoim świadectwem. – I wielokrotnie widzieliśmy, jak wielki wpływ ma Słowo Ewangelii na słuchających. Ludzie się zmieniają, przyjmują Jezusa – mówi Phil Williams.

Trzeba tylko chcieć coś zrobić, żeby dotrzeć do niewierzących. Zrobić pierwszy, mały krok. Phil Williams przeglądał kiedyś jeden z magazynów dla surferów i gdzieś tam, między pięknymi reklamami Billabonga i RipCurla znalazł malutkie ogłoszenie, może pięć na pięć centymetrów, z logiem Christian Surfers i z pytaniem: „Czy kochasz Jezusa? Skontaktuj się z nami”. I się skontaktował.

Więcej informacji: http://www.christiansurfers.net

Comments are closed.