Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Dialogi na ławce

niebo

27 czerwca 2014

 

Marysia:

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj Rzym. 12:21

 

Kiedy dzieje się coś złego, najlepsze co możemy zrobić, to pójść i wziąć odwet. Ale odwet w stylu Boga, nie ludzkim.

Zatem, poszliśmy dziś z Pawłem i Michałem modlić się o ludzi. Na przykład o zdrowie pewnej pani. Bóg jest taki dobry – przestały ją boleć plecy. Modlimy się dalej, o nogi. Mówi, że ból jest dużo mniejszy – więc dla całej naszej trójki naturalne jest, że modlimy się dalej i za chwilę będzie całkowicie uzdrowiona. Jednak pani postanawia przerwać modlitwę i dopytać się, kto zacz. Nie wystarcza jej, że mówimy o Jezusie, nie wystarcza, że ból odszedł – ważniejsze jest, jaka to denominacja? Przyjaźnie rozmawiamy, ale po chwili kobieta odchodzi, nie chcąc pełnego uzdrowienia.

 

Przypomina mi się wizja 7-letniej Zosi. Zobaczyła chmury różnego koloru, oznaczające różnego rodzaju wierzących (gorących dla Boga i tych letnich – tak wytłumaczył jej Duch Święty). Był też jasny, świetlisty obłok, symbolizujący Jezusa – ale nachodziła na niego czarna, posępna chmura. Tak działa diabeł. Próbuje zasłonić obraz Boga swoimi kłamstwami. Wypacza go, zniekształca – jest przecież mistrzem w tym. Wizja siedmiolatki, ale jaka trafna również dla nas. Bardzo często naszym głównym zadaniem staje się odkręcanie tego, co zepsuł diabeł. Sianie tam, gdzie ziarno zostało wykradzione. Jednak czasem ten zniekształcony obraz tak mocno wrasta w myślenie, że nie zawsze nam się udaje.

 

Różnie bywa, ale zdarza się i tak, że serce jest tak głodne Boga, że wystarczy podejść i dać mu jeść, a rzuci się łapczywie na każdy kęs. I będzie jeść do ostatniego okruszka.

 

Stoję w parku i czekam na pozostałych – Michał z Pawłem rozmawiają z jakąś dziewczyną. Widzę człowieka, siedzącego na ławce z twarzą schowaną w dłoniach. Duch Święty wyraźnie mówi, by podejść, więc po chwili wahania podchodzę i siadam obok. Nie ma reakcji.

Zastanawiam się, jak zacząć, ale że zazwyczaj jestem bezpośrednia, po prostu rzucam pytanie: – Przepraszam, pan śpi, czy panu źle? Podnosi wzrok, trochę zdziwiony i zarazem zamyślony. – Medytuję – odpowiada. – Ach, rozumiem. W takim razie nie przeszkadzam. Pytałam na wypadek, gdyby panu było źle, bo Bóg wyprowadza z takich sytuacji. Na to on ożywia się i mówi: – Właściwie, to ja o Bogu myślałem. Na to ożywiam się i ja. – Trzeba było tak od razu, a nie że medytacja! I tak od słowa do słowa, wkrótce okazuje się, że Jarek szuka Boga, choć Jezus jest dla niego po prostu symbolem dobra. Podczas rozmowy czuję wyraźne prowadzenie Ducha Świętego. Podpowiada słowa, które – jak się później okaże – są potwierdzeniem tego, co się aktualnie dzieje w życiu Jarka. Na koniec rozmowy wręczam swój adres email i podkreślam, że nie pójdzie dalej, jeśli nie pozna Jezusa: – A jak już Go poznasz, napisz wtedy do mnie.

 

Mail dostaję jeszcze tego samego dnia, wieczorem. Prawdziwie szukające serce zawsze znajdzie Boga!

Tags

Comments are closed.