Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Desperacka determinacja – czyli dochodzenie do Bożej pełni

canoe1000

Tekst: Małgorzata Górnicka

 

Zapewne nie raz doświadczyliśmy w naszym życiu konsekwentnego napierania na różne dziedziny, zadania czy cele, by ostatecznie poczuć i zobaczyć, że to do czego dążyliśmy materializuje się przed naszymi oczami, staje się faktem. W takich sytuacjach przychodzi mi na myśl jedno słowo: „determinacja”.

 

Podobnie powinno być w naszym życiu z Bogiem. Jeśli wiemy, że Słowo Boże mówi tak a tak, że Bóg daje takie a takie obietnice dla naszego życia, często musimy wykazać się wręcz desperacką determinacją, jeśli chcemy oglądać ich wypełnienie w naszym życiu.

Każdy z nas jest na innym etapie życia z Bogiem. U każdego Boże prawdy manifestują się inaczej – w innej kolejności, z innym nasileniem. Niektórzy nazwą to wzrostem poznania, inni – doznanym objawieniem. Jeszcze inaczej można by to określić jako świadomość swojego miejsca w Bogu, czy też jako świadome chrześcijaństwo.

 

Ważne jest, aby właśnie uświadomić sobie, że nasze życie z Bogiem nie kończy się na przyjęciu zbawienia. Nie kończy się także ani na chrzcie wodnym, ani też na chrzcie Duchem Świętym. Tak naprawdę, po tych 3 krokach – ono się dopiero zaczyna.

 

Pytania, jakie należałoby sobie zadać są następujące:

 

– Czy jestem wystarczająco zdeterminowany, by odkryć i przejść wszystkie przewidziane dla mnie etapy życia z Bogiem?

– Czy jestem wystarczająco zdeterminowany, by odnaleźć i wypełnić przewidziane przez Boga dla mnie powołanie?

– Czy jestem wystarczająco zdeterminowany, by moje życie było w 100 % oparte na szukaniu Boga w każdej dziedzinie?

– Czy jestem wystarczająco zdeterminowany, by żyć prawdziwym życiem z Bogiem, wypełniając Jego cele tu na ziemi i kierując się Jego wytycznymi i wskazówkami (dzięki pomocy Ducha Świętego) dla mnie?

 

Można nazywać siebie chrześcijaninem i wieść ciche i spokojne życie jako zbawiony, narodzony na nowo człowiek, a jednocześnie można NIGDY NIE ODKRYĆ Bożego powołania dla siebie.

Można nazywać siebie chrześcijaninem, a jednocześnie NIGDY NIE WYDAĆ żadnego owocu, z którego dumny byłby nasz Bóg.

Można nazywać siebie chrześcijaninem, a jednocześnie NIGDY NIE URATOWAĆ od zatracenia choćby jednego niezbawionego człowieka.

Można nazywać siebie chrześcijaninem, a jednocześnie NIGDY NIE NAUCZYĆ SIĘ rozpoznawać Bożego głosu w swoim życiu i prowadzenia Ducha Świętego.

Można. Tylko co to wtedy jest za chrześcijaństwo???

 

Moją modlitwą od dłuższego czasu jest, by w życiu z Bogiem nie poprzestawać na małym i nie zatrzymywać się w pół drogi. Nawet, jeśli poznanie i wprowadzenie w życie Bożych prawd przychodzi krok po kroku, w bólach i wymaga od nas desperacji i nieustannego dociskania. Nawet, jeśli nasza droga z Bogiem wydaje się początkowo żmudna i nie widać na niej ani postępu, ani uporządkowania – nie rezygnuj! Dociskaj, pytaj Boga, ucz się od innych, podpatruj i w wierze zacznij działać, wykonując to, o czym mówi Boże Słowo!

 

Będziesz odczuwał głód Bożych rzeczy w sobie i zrobisz wszystko, by ten głód zaspokoić. A stąd już tylko krok do otwartego Nieba nad tobą, do Bożych odpowiedzi, do wytyczanych i osiąganych Bożych celów. Do prawdziwego spełnienia w Bogu – do życia i usługiwania w Bożej pełni.

 

Nawet nie zauważysz, kiedy do twojego życia przyjdzie przyspieszenie i rzeczy zaczną się dziać. Zacznij od choćby jednej dziedziny, w której chcesz zobaczyć Boży przełom i napieraj!

Tags

Comments are closed.