Dawać z miłości – Bóg a finanse

17 kwietnia 2014
Comments off
2 549 Odsłon

Tekst: Leszek Sikora

„Rozdawaj swój chleb w obfitości, a po wielu dniach odnajdziesz go” (Kazn. 11,1)

Troska o ubogich zapisana jest też w Liście do Galicjan. Paweł pisze w drugim rozdziale: „Mieliśmy tylko pamiętać o ubogich, czym się też gorliwie zająłem i co starałem się wykonać.”

Nauka Pawła nie była jego osobistym odkryciem. Wspieranie biednych, sierot, wykluczonych poza nawias, było standardem w życiu Jezusa. Jezus sam dawał i uczył swoich uczniów wspierać biednych. Do tego stopnia, że Judasz – skarbnik, miał przyzwolenie na samodzielne przekazywanie biednym pomocy.

Jednak sprawa dawania nie jest taka prosta. Aby dawać tak jak Jezus, trzeba miłować. Dawać z miłości – Bożej miłości – to standard do którego powinniśmy równać. Często mam wrażenie, i widzę to u siebie, że dawanie staje się formą drogi na skróty: „masz i odczep się”.

Łatwiej nam pozbyć się paru groszy niż dodać do tego czas, zainteresowanie i miłość. Nasza motywacja jest tu kluczowa, postawa serca, intencje mogą realnie pomnożyć nasz zasiew lub uczynić go małowartościowym. Jest w pomaganiu okazja, aby przedstawić komuś nasze intencje, świadectwo –  dlaczego tak czynimy, co jest motorem i motywacją pomocy. Okazja, by pokazać Boży rodzaj miłości.

Jednak w wersecie początkowym jest coś jeszcze: obietnica że zasiew nie pozostaje bez plonu. Jest to forma partnerstwa, do której zaprasza nasz Bóg – rozdawaj – a po wielu dniach, w odpowiednim czasie, zbierzesz z tego nagrodę.

To finansowe prawo z którego możemy korzystać lub nie. Ono istnieje. To ustanowił Bóg i to działa. To Twoje i moje zabezpieczenie i gwarancja na przyszłość, jakich wiele w Bożym Słowie. Nie chodzi tu o sprawę zbawienia – to się rozstrzygnęło na krzyżu – mówię o partnerstwie, do którego powołuje nas Bóg. To kolejna umiejętność, sprawność w budowaniu z Nim relacji, w której Pan obiecał, że nie pozostanie bez wpływu  na nasze życie, już tu na ziemi.

Comments are closed.