Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Daniel, czyli recepta na sukces

daniel1000

Tekst: Aneta Szuba

Jako rodzice powinniśmy wyposażyć właściwie dziecko, w czasie, gdy mamy je przy sobie. I nie jest to kwestia przymusu, ale MIŁOŚCI i powierzonej przez Boga odpowiedzialności.

Rodzice ustawicznie borykają się z dylematami dotyczącymi kierunku wychowywania. Oczywiście każdy chce, „po Bożemu”, ale praktyka dnia codziennego obnaża osobiste rozterki rodzica. A jak będzie za uczciwy, za dobry, za grzeczny, to czy sobie poradzi? Czy ludzie go/jej nie zniszczą?

W żadnym wypadku nie będę głosem krytykująco – prześmiewczym. Podzielę się tym, czym mnie Bóg przez swoje Słowo i przykład Daniela (Daniel 1-6) dotknął w przytoczonej kwestii.

1. Poznajemy Daniela w dramatycznej dla niego sytuacji: jako młodzieniec zostaje uprowadzony z własnej ojczyzny do kraju, który w tamtych czasach z jednej strony był uosobieniem potęgi, mocy, władzy; jednak z drugiej – najgorszych obrzydliwości jakie pobożny Żyd mógł sobie tylko wyobrazić.

Wniosek: każdy, w tym także nasze dzieci, prędzej czy później stanie w obliczu ciężkiego doświadczenia, próby, bardzo trudnej sytuacji.

2. Rodzice zadbali, by punkt startu Daniela, czyli zetknięcie się z „katastrofą”, był jak najlepszy. Prorok Jeremiasz ostrzegał Izraela, że jeśli nie odstąpią od swoich obrzydliwości i nie nawrócą się znowu do Boga, spotka ich to, co właśnie wydarza się za czasów Daniela. Kraj zostaje najechany, splądrowany, podbity, ludzie uprowadzeni. Czyli Daniel nie żył w czasach, gdy jego naród cieszył się z przychylności Bożej. To były czasy odstępstwa. A mimo tego jego rodzice (tak  myślę) zadbali o właściwe przygotowanie syna. I tu ciekawostka. Jest napisane, że Daniel był z królewskiego rodu, czyli byłoby ich teoretycznie stać, z powodu statusu społecznego i zamożności, na to by „wysłać syna za granicę”, może przesiedlić się z całą rodziną (tak się już zdarzało: Abraham, Jakub). Zdecydowano inaczej: nie będzie uników. Wychowano go na młodzieńca „bez skazy, przystojnego, uzdolnionego, obdarzonego wiedzą, roztropnego, pojętego, zdolnego do pełnienia wszelkiej służby”.

Wniosek : Wyobraźcie sobie żołnierza, który spędził trzy lata w koszarach, gdzie miał być przygotowany do bitwy, która go po czasie przygotowania czeka, a nie nauczył się nawet odblokowywać karabinu. Jego dowódca był ciągle za bardzo zajęty. Jako rodzice powinniśmy wyposażyć właściwie dziecko, w czasie, gdy mamy je przy sobie. I nie jest to kwestia przymusu, ale MIŁOŚCI i powierzonej przez Boga odpowiedzialności.

3. W nowych okolicznościach na Daniela i jego towarzyszy (bo tak jest, że Bóg zawsze daje nam wsparcie, w postaci innych ludzi, podobnych do nas) czekały „wielkie” zmiany. Po pierwsze zmieniono im imiona: Daniela (Bóg jest moim sędzią) nazwano Beltaszassar (Strzeż mego życia), Chananiasza (Bóg działa łaskawie) nazwano Szadrak (Jestem bardzo przerażony), Miszael (Któż jak Bóg) otrzymał Meszak (Jestem poniżony), a Azariasza (Bóg pomaga) nazwano Abednego (Sługa bożka Nabu) – według opisu z BT. Po nowych imionach przyszedł czas na zmianę sposobu żywienia (choć współczesność to często bagatelizuje, ówcześnie wierzono, że co i jak się je, też jest rodzajem czci) i w końcu system edukacji. Daniel wiedział (uwarunkowania społeczne), że na pierwsze i trzecie nie miał wpływu, ale o drugą kwestię powalczył (bo o ile zmienione imię czy wiedza same w sobie nie są grzechem, to spożywanie nieczystego było nim ewidentnie). On był mądry, nie dlatego że miał wiedzę. Jego mądrość wynikała z wiary, że Bóg jest, jest dobry i On chce się zaangażować w ludzkie sprawy, bo inaczej, bez Jego wsparcia, nie damy rady. Dzisiaj nazywamy to ŁASKĄ, zdolnością nadnaturalnie uwolnioną do wykonania rzeczy, które nas przerastają. Daniel nie „poszedł na noże”. Wierzę, że najpierw się modlił „jak ugryźć” kwestię, a potem rozwiązanie przedstawił przełożonemu. I był w tym Bóg.

Wniosek: Daniel pochodził z zamożnej rodziny – tak, to prawda. Rodziców stać było na to, wychowywać go w dobrych warunkach, zaspakajać jego zachcianki, wyposażać w gadżeciki. Ale to co „zabrał ze sobą” z domu, nie miało wiele wspólnego z pieniędzmi. On zabrał TOŻSAMOŚĆ. Nikt i nic nie było w stanie zmienić tego kim wiedział, że jest i chce być. Daniela wychowano na lidera. To przede wszystkim on przejmował inicjatywę, bo to było jego powołanie. Jego towarzysze jednak w niczym nie ustępowali mu jeżeli chodzi o wierność, gorliwość i oddanie Bogu. Oni też znali swoją tożsamość. Nie każde dziecko powinno być chowane na lidera, ale z drugiej strony, jeżeli przejawia takie predyspozycje, nie należy tego gasić, ale ukierunkować.

4. Życie na dworze królewskim nie było łatwe. Ustawicznie nasi bohaterowie borykali się z aktami zazdrości, knowaniami za ich plecami, które co jakiś czas prowadziły do konfrontacji. I jakby nie zmierzyć się z ich decyzjami, to zawsze była tam jedna prawidłowość: niezależnie od ceny, byli oni wierni, a ich decyzje ukierunkowywały odpowiedzi na dwa podstawowe pytania:

Kogo  czczę?                  Komu jestem posłuszny?

To odpowiedź na te  pytania, tylko pozornie,  wpędzała Daniela i jego towarzyszy w kłopoty, ale i właśnie ona ich z nich w widowiskowy sposób wybawiała, zawsze angażując bezpośrednio Boga.

Wniosek: można całe życie  kuleć na dwie nogi, można też uczyć tego własne dzieci, bo przecież „pokorne cielę dwie matki ssie”. Można też jednak być wśród tych nielicznych, którzy się ODWAŻYLI. Daniel nie miał potrzeby „po ludzku” ustawić się na dworze, jego celem nie było przeżyć, ale żyć w taki sposób, jak zdecydował. Trzy razy dziennie znajdował czas, by się modlić,  pamiętając, gdzie jest jego ojczyzna, jego dom – a był trzecią, czwartą, najważniejszą personą w potężnym mocarstwie – z pewnością miał co robić. I co mnie w jego postawie zachwyca: w życiu codziennym, w swoich obowiązkach był człowiekiem sprawiedliwym, który nie dopuścili się żadnego zaniedbania, ani marnotrawstwa.

Jeżeli takich postaw i zachowań będziemy uczyć nasze dzieci, nie ma opcji porażki. Nie ma!

Tags

Comments are closed.