Blogi
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)

Czerwony księżyc na niebie! Ratunkuuu!

20150327_Moon_1000

Tekst: Wojciech Wieja

Na Wesele Baranka wcale nie dostaną się ci, którzy pierwsi rozpoznają, że ten konkretny czerwony księżyc A.D. 2015 to na serio jest tym z Apokalipsy.

 

Histeria

Trwa histeria pod hasłem „Pan przychodzi, bo księżyc jest czerwony”. Dostępne są nawet wyliczenia datujące powtórne przyjście Jezusa jesienią 2015 roku.

Według źródeł historycznych tzw. krwawe księżyce występowały 111 razy w ciągu ostatnich 4000 lat i nie miały związku z ważnymi wydarzeniami (a jeśli nawet zdarzały się w danym roku, to po tym ważnym wydarzeniu). Manipulacją można nazwać dopasowywanie zjawisk astronomicznych do proroctw biblijnych, wyznaczanie dat końca świata i sianie wśród wierzących paniki.

Pan powróci, niedługo. Może nawet te znaki na niebie oznaczają to, co niektórzy by chcieli, aby oznaczały. Jedno jest pewne: gotowość na powtórne przyjście nie oznacza wpatrywania się w niebo.

Namnożyło się w ostatnim czasie chrześcijańskich astronomów, astrologów i innych astronautów. Tymczasem anioł pyta uczniów zdziwiony (parafraza): co się gapicie w niebo (Dz.1,11)?

 

Quo vadis?

Dokąd to zmierza? Wydaje mi się, że diabelską strategią jest odciąganie Kościoła od wizji i innych istotnych spraw.

Jak Pan przyjdzie, to przyjdzie. Z naszej strony nie może być nerwowego przebierania nogami, ubierania się w białe prześcieradła i wychodzenia na wysoką górę w oczekiwaniu na nadejście Dnia Pańskiego.

Przesadziłem? Być może, taką mam rolę. Jak coś nie zakłuje, to nie pobudzi do reakcji i dalej będziemy tkwić w tym szaleństwie.

Sprawdziłem jak zakończył się rok 999 naszej ery (poprawnie powinienem napisać: po Chrystusie). Papież Sylwester II wyznaczył koniec świata na 31.12.999 roku. Spanikowany prosty lud zebrał się zdjęty trwogą w Rzymie, wybiła północ i… – z radości, że nic się nie stało – wszyscy się upili. Nie wiedząc nawet o tym, co roku świętujemy brak końca świata. Ach, i jeszcze to: wiele majątków ziemskich zostało wtenczas przekazanych papieżowi, aby uzyskać odpuszczenie grzechów…

Poważni (?) naukowcy (np. Isaac Newton) zajmowali się w przeszłości wyznaczaniem dat końca świata (bez powodzenia, choć jedna z nich nastąpić ma dopiero w 2060 roku). Mieli ku temu solidne naukowe przesłanki, nie jakieś tam wizje z Medziugorje czy inne. Badali Pismo Święte, badali kosmos i coś im tam wychodziło.

Obecnie również możemy dopasować zjawiska ze świata przyrody do biblijnych opisów. Co więcej, sytuacja polityczna w danym czasie również może pasować do Apokalipsy. W połączeniu z astronomią tworzy mieszankę wybuchową.

 

Bez paniki

Co w takim razie mamy robić? Jak się zachować?

Niewątpliwie spokój nas uratuje. Panika, jak twierdzą niektórzy i ja się z nimi zgadzam, jest od diabła. A konkretnie od demona ukrytego pod postacią bożka Pana.

Co powoduje panika? Zachowujemy się irracjonalnie. Jako nastolatek może nie panikowałem, ale byłem pod silnym wpływem ludzi nieodpowiedzialnych w kwestii końca świata. Wpadłem w obojętność, nie interesowało mnie, do jakiej szkoły średniej pójdę, jakie studia mam wybrać, bo utkwiło we mnie stwierdzenie: przecież Pan niedługo przychodzi.

Jest to skrajnie niebezpieczna i nieodpowiedzialna postawa.

Ludzie nawołują: szykujcie się, Pan powraca! Okaleczają słuchających ich naiwnych wierzących. Żonglują tą ich naiwnością. Zabijają w nich kreatywność, pasję głoszenia ewangelii, łaskę (moc) do uświęcenia.

Jedyne co mają robić, to wpatrywać się w niebo i starać się nie nagrzeszyć za dużo. Acha, koniecznie powinni kupić bestsellery o końcu (końcach) świata. Znów ten sarkazm…

Powtórzę cytat z anioła: co się gapicie w niebo?

 

 Jezus powróci, spokojnie…

Jezus powróci, ale nie na naszych warunkach. Przekazał osobiście oraz przez proroków i apostołów, co mamy robić, jak się zachowywać. Nakazał, abyśmy z żelazną konsekwencją dążyli do realizacji Jego planów.

Przede wszystkim cały świat ma usłyszeć Dobrą Nowinę o zbawieniu w Jezusie. I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec (Mat.24,14). Na chwilę obecną około 3000 języków (z około 5500 istniejących) nie ma tłumaczeń Biblii, a większość z nich nie posiada własnego alfabetu i systemu szkolnictwa potrzebnego do rozprzestrzeniania Słowa Bożego.

W tym miejscu mógłbym zakończyć artykuł. Ale jeszcze trochę pomarudzę.

Jak wygląda Boży plan, który powinien realizować Kościół?

 

Trzy filary

Na podstawie słów Jezusa zapisanych w Ewangelii Mateusza, rozdziały 24 i 25, rozróżniam trzy filary Kościoła przygotowanego na powtórne przyjście Pana. Zapewne jest ich więcej, ale nie sposób o wszystkim tu napisać.

Pierwszy filar to wierny sługa (Mat.24,45-51). Nie jest tu mowa o każdym wierzącym, którego możnaby nazwać sługą. Jezus kładzie nacisk na przełożonych, liderów, apostołów, proroków, ewangelistów, pasterzy i nauczycieli. Kościół budowany jest na fundamencie apostołów i proroków przy współudziale innych służb (Ef.2,20 oraz 3,11-16). Nie da się zbudować Kościoła (nie mylić z organizacją religijną udzielającą chrzcin/chrztów, ślubów i pogrzebów) na przykład tylko na sile przebicia ewangelistów-uzdrowicieli.

Bardzo cieszą mnie przebudzenia uzdrowieńcze zarówno na wielkich spotkaniach jak i w relacji „jeden na jeden” w sklepie, szkole, na ulicy… Co więcej, zażarcie bronię wędrujących po miastach wierzących, którzy usługują napotkanym ludziom. Bronię, ponieważ sekta wszystkowiedzących bezpardonowo ich atakuje oskarżając o „trzepanie kasy” za wydłużoną o dwa milimetry nogę.

Nie zmienia to jednak faktu, że apostolska trzeźwość musi dosięgnąć każdą formę działania Kościoła. Podczas niedawnej modlitwy w lokalnym kościele Duch Święty pokazał mi zaorane pole z wyznaczonymi miedzą granicami. Powiedział: siej, podlewaj, Bóg da wzrost a potem zbierzesz żniwo. Jeśli będziesz przeskakiwał z pola na pole i siał tu garść, tam garść, to nic trwałego z tego nie będzie. Coś tam wyrośnie, ktoś być może się tym zaopiekuje aczkolwiek marne szanse.

Wniosek jest taki: działaj w posłuszeństwie autorytetowi, który ma wizję, chodzi z Panem. Trzymaj się mocno wizji, którą Bóg dał przywódcy i tobie. Cierpliwości, to przyniesie owoc.

Filar numer dwa to olej w lampie (Mat.25,1-13). Tyle kazań na ten temat powstało, że chyba nie wymyślę nic oryginalnego. Duch Święty, Duch Święty i jeszcze raz Duch Święty. On daje przekonanie o grzechu, wyjaśnia Pismo Święte, podpowiada jak prowadzić rodzinę czy interesy. Bez Ducha Świętego nie ma wierzącego, nie ma Kościoła, nie ma Oblubienicy i nie ma wstępu na Wesele.

Filar trzeci powiązany jest z pierwszym i drugim. Jezus opowiedział podobieństwo o talentach (Mat.25,14-30) pokazując nam w ten sposób, iż w każdym z nas Stwórca zdeponował skarb, jakąś niepowtarzalna wartość, za którą jesteśmy odpowiedzialni. Odpowiedzialni nie za to, żeby nic się nie stało temu skarbowi, ale żeby został pomnożony ku chwale Wiekuistego. Pomnożenie naszego skarbu (darów, talentów, zdolności) jest możliwe tylko w oparciu o dwa poprzednie filary.

A więc w mocy Ducha Świętego i dzięki Jego łasce działamy zgodnie z wizją i powołaniem usługując darami Ducha. Ponadto jesteśmy poddani autorytetom w celu pomnożenia i poszerzenia Królestwa Bożego na ziemi.

Zdaję sobie sprawę ze zbyt ogólnikowego potraktowania powyższych tematów. Być może będę miał możliwość je pogłębić w przyszłości.

 

Antidotum: Odwieczna Skała jako fundament

Jak to się ma do czerwonych księżyców?

Wymienione filary to antidotum na panikę. W sytuacji podbramkowej możemy zastosować podane przez Jezusa przejrzyste zasady i trzymać się ich niezłomnie.

Na Wesele Baranka wcale nie dostaną się ci, którzy pierwsi rozpoznają, że ten konkretny czerwony księżyc A.D. 2015 to na serio jest tym z Apokalipsy. Boże kryteria są całkiem inne. Poza tym nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja. Chrześcijanie stali się ekspertami od astronomii i chodzenia po wodzie. Może czas najwyższy przypomnieć sobie, jak się chodzi po stałym lądzie?

Comments are closed.