Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Chować czy wychowywać?

wychowanie1000

Tekst: Aneta Szuba

Istnieje coś takiego jak awans w duchu i jednym z owoców, charakteryzujących go jest zdolność do posiadania i wychowywania dzieci (zarówno tych naturalnych, jak i tych duchowych). Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę z wyjątkowości i odpowiedzialności powierzonego zadania i już na samym początku podejmuje decyzje, które bywają opłakane w skutkach. Decydująca jest kwestia świadomego wyboru sposobu opieki.

Zazwyczaj mamy do czynienia z dwoma podstawowymi modelami opieki: chowanie i wychowywanie.

 

Między znaczeniem słów „wychowywać” i „chować” jest spora różnica.  Kiedy mówimy o chowaniu, to mamy na myśli zabiegi, nie wymagające głębokiego, ustawicznego, ciągłego zaangażowania. Chowamy króliki, chomiki, gołębie, to znaczy, że im zapewniamy wyżywienie, kąt i inne potrzeby bytowe – one są, sprawiają nam radość i tyle. My natomiast nie mamy względem nich wielu oczekiwań, nie spodziewamy się zmian i rozwoju.

Inaczej jest z wychowywaniem. W 100% proces ten dotyka i opiekuna, i podopiecznego. W tym przypadku mówimy o świadomym wpływie, oddziaływaniu mającym na celu spowodowanie określonej, oczekiwanej zmiany w osobowości i zachowaniu. Oczywiście powinno to objąć sferę ducha, duszy i ciała.

Oba modele są bardzo widoczne w Biblii, zarówno w Nowym jak i w Starym Testamencie. Weźmy na tapetę choćby Dawida. Do momentu pojawienia się Salomona Dawid swoje dzieci chował. Traktując jak swoisty dobytek, nie wyznaczył im celu, nie miał zbyt wielkich oczekiwań i pojawiły się problemy: Amnon, Tamara, Absalom – a i tak bierność Dawida się nie zmieniła. Ojcem stał się faktycznie dopiero dla Salomona. Zajął się jego wychowaniem: odebrał od Boga do czego ma przygotować syna i dołożył wszelkich starań: powierzył go prorokowi na wychowanie, spędzał z nim czas, pouczał, nauczał, interesował się, pomagał. Był do końca z nim i przy nim.

W Nowym Testamencie spotykamy się z chowaniem i wychowaniem w służbie Jana Chrzciciela i Jezusa. Jan był całkowicie skoncentrowany na sobie, swojej misji, powołaniu. Uczniowie stanowili zaledwie dodatek, mieli być i przyglądać się jak Jan realizuje Boże zadanie. To on chrzcił, głosił i nie zatroszczył się o to, co z nimi będzie po jego odejściu. Jak inna jest postawa Jezusa. Wziął on całkowitą odpowiedzialność za tych, których powołał i wiedząc, że ma tylko trzy lata nie przestawał w nich inwestować nauczając, pouczając, posyłając, budując bardzo osobiste i indywidualne relacje. Swoim przykładem określił Boży model wychowania: znajdź następców, otaczaj się nimi, przekaż im wszystko, wyposaż, przygotuj i zadbaj, by czy jesteś, czy nie moc poselstwa, rodzinnych wartości była przekazywana dalej.

Niestety, coraz więcej rodziców (i tych fizycznych, i tych duchowych) skłania się ku chowaniu, bo to wygodniej i nie wymaga poświęcenia. Jednak pytanie brzmi: Jakim rodzicem TY chcesz być? Zdecyduj, ponieważ mając już dzieci (fizyczne lub duchowe) i tak jeden z powyższych modeli stosujesz.

Tags

Comments are closed.