Blogi
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)

Cenny dar

20140218_Spine_1000

Tekst: Małgorzata Górnicka

Kiedy wyszłam na środek do modlitwy, zamknęłam oczy, starając się w miarę możliwości rozluźnić. Na twarzy miałam wymalowane szczęście. Wiedziałam, że zostanę uzdrowiona i powtarzałam tylko w duchu: dziękuję, dziękuję, dziękuję.

Od najwcześniejszego dzieciństwa miałam problemy z kręgosłupem. Byłam w tym czasie poddana codziennej rehabilitacji. W pewnym momencie źle dobrane ćwiczenia spowodowały, że miałam z prawej strony przerost mięśni wzdłuż kręgosłupa, z lewej zaś – ich ubytek. Cały kręgosłup miał niewłaściwe ułożenie we wszystkich jego odcinkach. Sytuację dodatkowo pogorszyły źle dobrane ćwiczenia siłowe w czasie studiów. Potem było już tylko gorzej…
Wystąpiły dalsze komplikacje. Moje żebra były bardziej wystające z lewej strony, a mniej z prawej, natomiast moja prawa łopatka była bardziej wystająca, a lewa mniej – wszystko na przemian. Towarzyszył temu ból w różnych odcinkach kręgosłupa i o różnym nasileniu, z którym nie rozstawałam się praktycznie przez kilkanaście lat. Z czasem doszło u mnie do bolesnych zrostów i usztywnień kręgosłupa. Praktycznie nie miałam swobody ruchów w górnym jego odcinku, między łopatkami i na karku. Ból wzmagał się podczas wysiłku fizycznego, ale także podczas snu i leżenia przez dłuższy czas w tej samej pozycji. Ból i zesztywnienia mijały jedynie w trakcie intensywnej rehabilitacji i niedługo po niej. Problemy z górnym odcinkiem kręgosłupa odbijały się na osłabieniu odcinka lędźwiowego. Z powodu jego uszkodzenia, trafiłam pod koniec 2009 roku na 2 tygodnie do szpitala, a potem byłam poddana intensywnej rehabilitacji. Przez te wszystkie lata nauczyłam się żyć z  bólem, nie pamiętając praktycznie, jak to jest, gdy kręgosłup nie boli. Kiedy na świat przyszły moje dzieci, moja uwaga i modlitwy były bardziej skoncentrowane na nich, niż na mnie. O sobie samej zapominałam.
Ból kręgosłupa towarzyszył mi nieprzerwanie do 8 lutego 2014 roku.

Natychmiastowa odpowiedź

Tego dnia miałam okazję wziąć udział w szkoleniu dla osób, usługujących w Namiocie Uzdrowień Kościoła Ulicznego w Warszawie, do którego już wkrótce będę należeć. To w jaki sposób się tam znalazłam, można streścić następująco: postanowiłam w końcu zacząć robić to, czego chciał ode mnie Bóg. On natychmiast odpowiedział, spełniając w tym momencie wszystkie pragnienia mojego serca i dodając do tego jeszcze dużo, dużo więcej. Szkolenie przeprowadzał pastor Leszek Korzeniecki z Kościoła Chrześcijan Baptystów w Węgorzewie.
Rano, jeszcze przed szkoleniem, Pastor modlił się o mojego starszego synka. Już sam ten fakt i moja wiara w skuteczność tej modlitwy, napawały mnie ogromną radością i wdzięcznością. Nie pragnęłam już nawet, by Bóg tego dnia zrobił też coś tylko dla mnie. A jednak stało się zupełnie inaczej.
Pastor Leszek w trakcie szkolenia opowiadał o swoich osiągnięciach w uzdrawianiu chorych kręgosłupów. W tym czasie zaczęły płynąć mi łzy, które ocierałam ukradkiem. Pomyślałam, że przecież nie poproszę Pastora o kolejną modlitwę, skoro tego dnia już modlił się o jedną kwestię, dotyczącą naszej rodziny. Siedziałam więc ze spuszczoną głową i czekałam.

Jestem uzdrowiona

Ku mojemu zaskoczeniu, Pastor w pewnym momencie zapytał, czy na sali jest ktoś ze skrzywionym kręgosłupem. Moja ręka niemalże sama wystrzeliła wtedy do góry. Prawie wykrzyknęłam na głos: ja!, ale powstrzymałam się.
Zdałam sobie sprawę, że jeszcze w trakcie słuchania świadectw, odczułam dziwne pobolewanie w lewej, niebolącej mnie do tej pory, łopatce – zupełnie tak, jakby coś mi się tam przesuwało.
Kiedy wyszłam na środek do modlitwy, zamknęłam oczy, starając się w miarę możliwości rozluźnić. Na twarzy miałam wymalowane szczęście. Wiedziałam, że zostanę uzdrowiona i powtarzałam tylko w duchu: dziękuję, dziękuję, dziękuję. Nagle poczułam ciepło nad lewą łopatką i zaczęła mi drętwieć prawa ręka. Jak powiedział Pastor Leszek – w ten sposób układ nerwowy reaguje na wszelkie zmiany, które dotykały teraz mojego kręgosłupa. W tym momencie mój wieloletni ból minął! Zaczęła mi drętwieć lewa ręka, a potem drżało całe moje ciało. Pastor pytał o moje odczucia, a ja mogłam z radością odpowiedzieć, że kręgosłup mnie nie boli. Byłam w stanie zacząć wykonywać rękoma ruchy, które do tej pory sprawiały mi ból.
Kiedy wróciłam na swoje miejsce, Pastor powiedział, że zostałam uzdrowiona z bólu, a same kości i mięśnie mogą się jeszcze przemieszczać w ciągu kolejnych dni.
Tego dnia, zgodnie z sugestią Pastora Leszka, jeszcze raz modlono się o mój kręgosłup. Poczułam się wtedy tak, jakby mój duch chciał się uwolnić z ciążącego mu ciała. Nogi ugięły się pode mną, a ja zaczęłam się lekko chwiać. Kiedy modlitwa dobiegła końca powiedziałam, że czuję się, jak po najlepszej rehabilitacji. Kręgosłup był w jeszcze lepszym stanie niż poprzednio. Ja byłam po prostu szczęśliwa.
Chwała niech będzie najwyższemu Bogu!

„Błogosławione plecy”

Mając tak wspaniały dowód Bożego działania, wracając wieczorem do domu zobaczyłam starszą panią, idącą o kulach. Powiedziałam jej, że właśnie wracam ze spotkania, na którym Bóg uzdrowił mój kręgosłup. Zapytałam, czy nie chciałaby, żebym pomodliła się o nią. Zgodziła się.
Po powrocie do domu mąż zauważył, że jestem bardziej wyprostowana. Poza tym,  radość i szczęście i coś nieokreślonego, jakby Boża Obecność, wprost wylewały się ze mnie. Cały czas byłam jeszcze pod działaniem Ducha Świętego.
Dzisiaj, po kilku dniach, jest widoczna poprawa, jeśli chodzi o poziom skrzywienia kręgosłupa i o nieproporcjonalne rozłożenie mięśni na plecach. Mogę złączyć ze sobą bez trudu łopatki, mogę się bez trudu wyprostować. Wstaję rano bez towarzyszącego mi zazwyczaj bólu! Mam poza tym dziwne, niewytłumaczalne odczucie, jakby moje plecy stały się „błogosławione”. Po prostu czuje się na nich i w nich Bożą rękę i Bożą ingerencję. Odczuwam też dziwne łaskotanie pleców, porównywalne do tego, jak reaguje skóra na brzuchu kobiet w ciąży. Myślę, że trwa teraz po prostu rozciąganie moich mięśni i skóry na plecach.
Panu Bogu chwała!

***

Bardzo się cieszę, że mam namacalne świadectwo Bożego działania. Jest ono bardzo przekonujące, zwłaszcza dla mojego najbliższego otoczenia. Pamiętają oni moje zgarbione, skrzywione i  bolące plecy! Teraz z radością dzielę się tym świadectwem z innymi, wskazując, że to działanie Pana Boga.
Cieszę się także dlatego, że moim świadectwem będę się dzielić w Namiocie Uzdrowień Kościoła Ulicznego, modląc się o uzdrowienie innych. Dostałam od Boga cenny dar i nie pozwolę ani go sobie odebrać, ani go zmarnować.

Comments are closed.