Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Cel nadrzędny, czyli chrześcijanin ukierunkowany

kierunek1000

Tekst: Małgorzata Górnicka

 

Bez względu na to, jakie jest nad nami szczególne powołanie od Boga (zakładając, że je rozpoznaliśmy i staramy się je realizować), naszym powołaniem ogólnym, ale i nadrzędnym jest świadczenie o tym, co Bóg zrobił w naszym życiu i przyprowadzanie innych do żywej, świadomej relacji z Nim. Nie zastanawiajmy się, czy ewangelizowanie jest dla nas. Zastanówmy się raczej, co zrobić, żeby stało się ono sensem naszego życia.

 

Ten cel i to powołanie, powinny nam przyświecać każdego dnia. Każdego dnia powinniśmy prosić Ducha Świętego, by prowadził nas do tych, którym mamy głosić ewangelię – w najbliższym otoczeniu, w pracy, na spacerze, w szkole. Każdego dnia mamy też ćwiczyć się w odbieraniu głosu Ducha Świętego i w wykonywaniu tego, co w tym obszarze chce, abyśmy uczynili (modlitwa o kogoś, rozmowa, telefon, pójście akurat w to, a nie w inne miejsce).
W ślad za tym, prośmy Ducha Świętego, by potwierdzał głoszone przez nas słowa swoimi znakami i cudami – by były uzdrowienia (jeśli modlimy się o czyjeś zdrowie), a w ich następstwie – trwałe, głębokie nawrócenia. By moc Ducha Świętego wylewała się przez nas na innych i by dzięki temu byli mocno przyciągani do Boga.
Mając świadomość takiej, a nie innej naszej podstawowej powinności chrześcijańskiej, zadbajmy o to, by być nieustannie gotowymi do głoszenia innym ewangelii i by robić to w sposób umiejętny. Ewangelizowania można się nauczyć i można ciągle doskonalić swój ewangelizacyjny warsztat –najlepiej – jak najczęściej praktykując!
Kiedy już na ewangelizacji jesteśmy, wykorzystajmy w 100 procentach powierzony nam czas – miejmy świadomość, w jakim celu przeznaczamy 2-3 godziny naszego życia w tygodniu i nie marnujmy go. Starajmy się oddzielić to, czy było nam tam fajnie (radość w duchu z pracy dla Boga), od tego, czy nie zmarnowaliśmy danej nam okazji i czasu.
Prośmy też Boga, by wspierał nas w tym swoją obecnością. By każde nasze działanie ewangelizacyjne zostało przez Niego pobłogosławione. By był to czas owocny i by znalazła się chociaż jedna osoba, dla której warto nam było tego konkretnego dnia wyjść z domu.
Bóg w swoim Słowie co najmniej dwukrotnie wspomina o tym, jak piękne i miłe są nogi tych, którzy zwiastują innym Dobrą Nowinę:

Iz. 52:7: „Jak miłe są na górach nogi tego, który zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój, który zwiastuje dobro, który ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg jest królem.”
Rz.10:13-15: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny!”

Piękne są nogi, piękne serca przekazujące Bożą Miłość i piękni – świadomi swojego nadrzędnego powołania chrześcijanie – z determinacją dążący do jego wypełnienia w swoim życiu!

Nie zastanawiaj się, czy ewangelizowanie jest dla ciebie. Ono jest dla każdego ucznia Jezusa, bo tak w swoim Słowie nakazał nam nasz Pan: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.” (Mk. 28:19-20). Nie jest to więc jakaś alternatywna chrześcijańska działalność. Jest to nasz podstawowy obowiązek i warto o tym pamiętać. Ty i ja mamy po prostu iść i głosić innym ewangelię, a resztą zajmie się już sam Bóg – przez moc Ducha Świętego w nas. Jeśli w posłuszeństwie Duchowi Świętemu nie zaczniesz tego robić, nigdy się nie przekonasz, że to działa właśnie w ten sposób i że jest to takie proste. Nie odkryjesz jeszcze czegoś – że zacznie ci przy tym towarzyszyć pokój i radość w Duchu Świętym i świadomość bycia na właściwym miejscu i we właściwym czasie. Naprawdę warto!

Comments are closed.