Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Być lojalnym

Mary_maleW 3 rozdziale Księgi Daniela znajduje się historia trzech młodzieńców – Szadracha, Meszacha i Abednego, którzy zostali wrzuceni do szalejącego ognia z powodu swojej lojalności wobec Boga. Odmówili nakazom wyrzeczenia się Boga i ta ich postawa przyciągnęła uwagę sił ciemności, jakie otaczały Babilon. Ich szlachetne oddanie Bogu zwróciło również uwagę króla i tych, którzy praktykowali magię. Jednak nawet przed obliczem króla młodzieńcy nie ulękli się i trwali w swojej wierze w Boga. Drodzy czytelnicy, w tym tygodniu koncentrujemy się na potężnej mocy, jaką wyzwala nasza lojalność wobec Boga. Moc wyzwolona przez nasze niezachwiane trwanie w wierze oddaje Bogu chwałę, a także może odwrócić niekorzystne okoliczności, w jakich się znaleźliśmy.

Ciemna dolina…

W 2011 r. przechodziłam przez najcięższy okres w moim życiu i nie byłam pewna, czy dam radę. Chociaż daleko mi może do doskonałości i nieraz popełniam błędy, to jednak jestem osobą lojalną. Nauczyłam się wcześniej chodząc z Bogiem, jak wielka jest siła lojalności. Niejednokrotnie w sytuacjach krytycznych bądź kiedy wszystko wydawało się być przeciwko mnie, ta siła ratowała mnie. Kiedy brakowało mi pieniędzy, wkładałam do koszyczka na ofiarę jakiś wartościowy przedmiot. Kiedy nie miałam pracy, zawsze byłam na nabożeństwie, chociażby nie wiem co. Kiedy chodziłam do szkoły, nigdy nie zdarzyło mi się opuścić służby, do której byłam zobowiązana. Zdecydowałam, że będę lojalna wobec Boga i tego, w którą stronę poruszał się Duch Święty. Kiedy więc zaczął się dla mnie ten koszmar, miałam uzbrojenie do walki – moją lojalność.

Mimo to długo nie zauważałam znaczącej poprawy mojej sytuacji, a nawet czasem przeciwnie, sprawy się pogarszały. Nie dawałam jednak za wygraną i dalej dzielnie walczyłam.

Któregoś dnia byłam już bardzo zmęczona i nie wytrzymałam, widząc stagnację wokół mnie. Zapytałam Boga: „Czy Ty chociaż chcesz, żebym została na uwielbieniu w kościele, a może masz mnie już dosyć?” Natychmiast odebrałam odpowiedź, mniej więcej taką: „Nie mów mi takich rzeczy”.

Byłam zaskoczona, ponieważ to było oczywiste, że Bóg chciał, żebym została, a w dodatku poczułam, że znalazłam się w jakiejś nadnaturalnej sytuacji, jakby w partii szachów, w których byłam pionkiem, a cała gra odbywała się gdzieś nad moją głową. Postanowiłam wtedy robić nadal swoje i wytrwać w lojalności wobec Boga.

Wkrótce po tej modlitwie moje sprawy uległy dramatycznej zmianie. Wszystko zaczęło się odkręcać i poprawiać. Uświadomiłam sobie, że przechodzę kryzys wiary, test i próbę. Wiele się nasłuchałam o tym, jak Bóg odpowiada na modlitwę i nadszedł czas, gdy Bóg sprawdzał, w co wierzę. Nawet nie widząc przełomu, wybrałam trwanie w lojalności i w chodzeniu w wierze. Pośrodku mojej prawie rocznej batalii o przeżycie, moja wiara została „wrzucona” do pieca ognistego. Ja tymczasem nadal chodziłam na nabożeństwa w kościele, czytałam Biblię i wychwalałam wierność Boga. Nie widziałam dobrych rzeczy, które wkrótce nastąpią w moim życiu, także nie wiedziałam, że niektóre z moich marzeń wkrótce będą się realizowały i że Bóg otworzy przede mną nowe, wspaniałe możliwości.

Wyszłam z walki zwycięsko!

Pamiętam, jak któregoś dnia sprawy zaczęły się poprawiać, byłam wtedy sama w domu na modlitwie. Bez żadnej muzyki, bez instrumentu w ręku, zaczęłam po prostu wznosić swój głos do Boga, uwielbiając Go. Uwielbiałam Go za wszystko co dotychczas dla mnie uczynił i jak przemienił w dobro to co dotychczas wycierpiałam. I zaczęłam rzucać w twarz demonom całe dobro, jakie Bóg mi wyświadczył w czasie tego roku i że wytrwałam w wierze, że nie poddałam się smutkowi i że wyszłam z tej walki jako zwycięzca. To prawda, zostałam wrzucona do ognia, który miał mnie sparaliżować, a potem spalić żywcem. Tymczasem nigdy nie uległam i bez względu na okoliczności, zawsze uwielbiałam Boga!

Nieraz w życiu możemy zostać wrzuceni do „ognia”, który ma nas spalić i zniszczyć.

Jeżeli jednak pozostaniemy wierni Bogu i nie ulegniemy uciskom, to wtedy to, co miało nas spalić i zniszczyć oczyści nas, uczyni naszą wiarę silniejszą i dojrzalszą, zahartuje nas. Kiedy doszłam do przełomu w tej sytuacji, pragnienia mojego serca zaczęły się spełniać. Pojednałam się z moim przyjacielem, który został chrześcijaninem, wydałam pierwszą płytę CD z uwielbieniem dla dzieci, skończyłam szkołę i przyjechałam do Polski. Bóg nie tylko chce, abyśmy wyszli cało z takiego ognia, ale pragnie również, żebyśmy wyszli nawet bez osmalonego ubrania.

Ci trzej młodzi mężczyźni nie zostali wrzuceni do ognia dlatego, że ich wara była chwiejna, ale ponieważ płonęli lojalnością wobec Boga. Ponieważ odmówili kłaniania się pogańskim bożkom, Bóg stanął mocno po ich stronie, a nawet zstąpił i stanął pomiędzy nimi. Wyszli z opresji bez szwanku. Jeżeli dziś czujecie, że wasze życie pochłania żywy ognień, nie obawiajcie się. Pozostańcie lojalni wobec Boga i wiedzcie, że Ten, który jest wierny, stoi obok was.

Jeżeli wytrwacie w wierze, Bóg doprowadzi was do przełomu w kryzysie, przez który przejdziecie bez szkody. Po tej drugiej, zwycięskiej stronie walki o honor Boga są „drzwi”, za którymi realizować się będą wasze marzenia za Jego sprawą.

Mocno stójcie w waszej lojalności wobec Boga, bo to jest klucz, który przekręca zamek „drzwi” do Bożych marzeń dla naszego życia!

Comments are closed.