Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)
Kwalifikacje Bożego przywódcy (Kwiecień 27, 2018 1:41 pm)

By mówił przez nas

zdjęcie 3

10 września 2014

Od kilku tygodni jesteśmy stacjonarni, na Skwerze Hoovera – zawsze w środy, między 18.30 a 21. Tego lata w ewangelizację zaangażowało się dużo osób z kościoła, jesteśmy więc na miejscu, ze wszystkimi. Śpiewamy, a w przerwach głosimy – niewiele czasu zostaje na indywidualne rozmowy i modlitwy z ludźmi. Wkrótce mamy nadzieję znowu ruszyć w miasto z naszymi wesołymi przemarszami, ale w międzyczasie cieszymy się, że jest dużo ludzi, którzy weszli całym sercem w uliczne ewangelizacje, regularnie przychodzą i dzielą się świadectwami – publicznie lub w rozmowach z ludźmi.

Na Skwerze Hoovera jesteśmy stoimy na podwyższeniu tuż przy chodniku, więc mamy bezpośredni kontakt z przechodniami, a że zmrok zapada coraz szybciej, łatwo o kameralną atmosferę i bliskość, choć przecież się nie znamy.

Duch Święty jest z nami, porusza się, bo jest najmilej widzianym gościem – bez Niego ciężko byłoby cokolwiek zdziałać. Każdą ewangelizację zaczynamy od modlitwy, by nas prowadził, by mówił przez nas, byśmy mogli być jego narzędziami. Czasem zdarza się, że podchodzę do kogoś, staję naprzeciwko, uśmiecham się i… nie mówię nic w pierwszej chwili. Aż czuję, że same napływają zdania i zaczynam. Ostatnio podeszłam do pary młodych ludzi, mówiąc w pierwszym zdaniu, że chcę się o nich pomodlić. Nie było czasu na pytanie, jaki to kościół i o co chodzi – zgodzili się. Podczas modlitwy przychodzi słowo prorocze do ich życia, do pracy, przychodzi przeświadczenie, że stoją u progu czegoś nowego. Przytulają się do siebie, płyną łzy – Bóg mocno ich dotknął.

Bywa też zupełnie inaczej – któregoś razu rozmawiam z Chińczykiem, który nie dość, że ma mocno rozbudowaną własną teologię, to jeszcze słabo rozumie mnie, a ja słabo rozumiem jego chiński akcent. Ja swoje, on swoje. Chcę się pomodlić, on nie chce. Chcę skończyć rozmowę, on nie daje skończyć. I zaczyna się walka tak naprawdę ze swoją cierpliwością i szukanie głęboko w sobie miłości do drugiego człowieka, bo okazuje się, że nagle gdzieś znikła 😉

W każdą środę nawraca się kilka osób. Jednak często nie przekłada się potem to na wejście w prawdziwe uczniostwo i podążanie za Bogiem całym sercem.

Wciąż czekamy na prawdziwe, głębokie owoce ewangelizacji, ale niezależnie od rezultatów, czy siejemy czy zbieramy, wiemy, że to dobre dzieło, a Bóg jest w nim z nami.

Tags

Comments are closed.