Blogi
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)
Nieporuszeni (Czerwiec 16, 2017 6:10 pm)
Cykl odrodzenia (1 Krl 17) (Czerwiec 7, 2017 2:35 pm)
Prawdziwa miłość (Maj 30, 2017 2:14 pm)
Pozwól Bogu być Zbawicielem (Maj 23, 2017 1:11 pm)
Wyjść na wolność (Maj 17, 2017 1:03 pm)

Burzymy warownie !

warowania 1000

Tekst: Urszula Matan

„Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi.” 2Kor.10:3-5

Kiedy przeciętny chrześcijanin zaczyna pragnąć być nieprzeciętnym, czyli krótko mówiąc przebudza się i chce się przemieniać na chwałę Bożą, aby być bliżej Boga, podobać mu się na wszystkich swoich ścieżkach i rozprzestrzeniać skutecznie Boże Królestwo- stwierdza ze zdumieniem, że ma w swoim życiu całą masę warowni, głównie w głowie, które sterują jego życiem i stoją w poprzek Bożej woli! Apostoł Paweł, który doświadczał tego w swoim życiu tak samo jak każdy z nas, pisał nawet ,, o nieszczęsny ja człowiek”… No bo taka może być kondycja niejednego nawet gorliwego chrześcijanina! Czyni on nie to, co chce, ale to, czego nie chce, to czyni!

Na szczęście Bóg, jak zwykle dobry, nie pozostawił nas bez pomocy. Dał nam rozliczne duchowe bronie, które każdy z nas, wierzących w Jezusa Chrystusa, ma do swojej dyspozycji.  Ale spójrzmy na początku, z jakimi to warowniami najczęściej borykają się wierzący, i to bez względu na staż w wierze i pozycję w kościele, wiek, wykształcenie, płeć itp.

Po pierwsze, mogą być to dawne, wypracowane przez lata, głębokie jak koleiny w śniegu, niewłaściwe przyzwyczajenia. W kościele, kiedy stoimy w namaszczeniu, podejmujemy różne ważne decyzje, całym sercem przekonani, że od jutra już będziemy żyć inaczej i zrobimy to, i to… A tu po powrocie do domu- ten sam kierat przyzwyczajeń jest jak jakieś grube więzy wiążące nas. To samo odnosić się może np. do uzależnień.

Inną rzeczą, która nas ściąga w dół, może być niewłaściwa teologia, albo prościej mówiąc, przekonania i poglądy niezgodne z prawdą całego Słowa Bożego, wpojone nam przez  ludzi, którzy mieli w naszym życiu szczególne miejsce, cieszyli się autorytetem. Czyli rodzice, nauczyciele, ksiądz czy pastor (zależy od denominacji), a nawet papież czy politycy. To są szczególne warownie, bo za nimi stoi strach, że stanie się coś bardzo złego, jeśli się im przeciwstawimy. Często ludzie widzą prawdę i wiedzą, że coś JEST prawdą, ale ostatecznie nie idą za nią, bo się boją tych właśnie autorytetów. Nie wystarczy poznać prawdę, trzeba za nią całym sobą pójść.

Inne warownie to traumatyczne przeżycia, które wyryły głębokie ślady w naszej duszy i zasiały przeogromny ból, odrzucenie, strach, poczucie bycia złym, gorszym itp. Powodują to, że nie możemy przyjmować skutecznie Bożych odpowiedzi na nasze modlitwy, że nasze życie z Bogiem, mimo najszczerszych chęci- jest płytkie, Słowo nie może się zakorzenić, wychylamy się na chwilę ze smutku i szybko znów się w nim pogrążamy.

Pozostaje jeszcze cała gama przykrych rzeczy, które często nam się przytrafiają, jak wypadki, choroby, straty, samotność, które mogą mieć swe podłoże w demonicznych warowniach zbudowanych w nas przez wroga w ciągu całego życia.

Jest na to remedium w postaci tych właśnie duchowych broni, o których wspomina apostoł Paweł w liście do Koryntian. Kiedy czytając ten fragment zadałam Bogu pytanie- ale co to są właściwie te bronie, ten oręż- miałam wrażenie, że Duch Święty ,,rozpruł worek” nade mną z odpowiedziami.

Pierwsza oczywiście nasuwa się modlitwa. Bóg jest ODPOWIEDZIĄ na wszystko, więc do Niego przychodzimy ze wszystkim. Wylewamy nasze serca, prosimy, oczekując, że …słyszy i nam odpowie! Nikt przy zdrowych zmysłach nie modliłby się do krzesła, bo krzesło nie słyszy i nie odpowie. Ale Bóg jest , słucha i jest Wszechmogący!

I tu pojawia się miejsce na drugą  broń- naszą wiarę. Bez wiary nic nie otrzymamy, musimy oprzeć się na Słowie Boga, aby mieć wiarę i wtedy modlitwa staje się mocnym orężem.

Czyli mamy już trzecią broń- Słowo Boga!! Jakie miejsce dajesz Słowu w swoim życiu? Jeśli nie jest ono na pierwszym miejscu, jeśli Słowo nie jest NAJWYŻSZYM autorytetem dla Ciebie, to i modlitwa i wiara nie działają. Bez Słowa to będą tylko emocje, a na emocje Bóg nie odpowiada. On objawi się wołającemu sercu, ale dalej oczekuje, że zrównamy Syna ze Słowem i będziemy traktować Słowo jak Jezusa.

Z tego wynika następna broń- nasze posłuszeństwo Słowu. Żeby skutecznie być posłusznym, musimy mieć OBJAWIENIE- na objawieniu Jezusa jest zbudowany Kościół, na objawieniu Słowa będziemy budować nasze życie, na objawieniu Słowa „zawiesimy” naszą ufność do Boga i posłusznie wykonamy Jego Słowo.

Często warownie są tak mocne, rzeczy nie chcą się tak długo zmieniać, że potrzebujemy przyłożyć do ich burzenia następny oręż- post.  Post uniży naszą duszę przed Bogiem, wzmocni ducha, może nam precyzyjnie pokazać prawdziwą przyczynę problemu, i gdzie mamy uderzyć modlitwą  i Słowem.

Krew Jezusa, krew przymierza, do którego zawsze mamy prawo się odwołać, jest także potężną bronią. Mam w swoim życiu wiele świadectw mocy krwi Jezusa, kiedy w trakcie modlitwy przyjęłam wieczerzę Pańską i miałam pewność, że Boża interwencja nadchodzi.  Kiedy przychodzimy z wiarą do kielicha i chleba Pańskiego, to jakbyśmy stawali przed samym ołtarzem w niebie, gdzie krew Pana Jezusa, wciąż żywa leży na ołtarzu i woła „przebaczenie, wybawienie”.

A co za tym idzie, mamy potężny oręż krzyża Pana Jezusa, na który poniósł WSZYSTKIE grzechy, choroby, przekleństwa! Jakie uwielbienie popłynie z serca, które rozważa, co tak naprawdę stało się na krzyżu i co dla nas Jezus uczynił. To uwielbienie, osobiste, codzienne, pełne wdzięczności, odwagi, radości, to tak naprawdę potężna broń przeciw wrogowi! Diabeł nienawidzi prawdziwego uwielbienia, bo ono sprowadza Bożą obecność, a w niej nie ma już miejsca dla niego! Czemu nie mielibyśmy, nawet będąc sami w domu, śpiewać dla Boga, tańczyć z całego serca, klaskać, wykrzykiwać Mu chwałę, leżeć przed Nim w dziękczynieniu i zachwycie… To zmieni całą atmosferę na pełną wiary i mocy!

Ale jest jeszcze jeden krzyż, który może stać się doskonałą bronią w naszym życiu. To nasz własny krzyż, który mamy brać na siebie codziennie, by iść za Jezusem! Czyli poddawanie w każdej sprawie naszej woli Jego woli, nawet jeśli są sobie przeciwne. Jeśli za każdym razem, gdy jesteś kuszony, ulegasz pokusie, budujesz coraz większe warownie np. uzależnienia. Jeśli poddasz w chwili pokusy swoją wolę Bożej i zrobisz to, co wiesz, że On chce- naruszasz ,,cegiełki muru warowni”. Rób tak dalej, a mur runie całkowicie! Tu emocje nie maja nic do gadania. Posłuszeństwo na początku najczęściej jest ,,wbrew sobie, emocjom, ciału”, ale z czasem i emocje, i ciało są zadowolone ze zmian! Wolność jest cudowna i przyjemna!

Inny rodzaj posłuszeństwa, który jak taran może rozwalać warownie, to posłuszeństwo Bożym autorytetom. Ludzie zbuntowani najczęściej są bardzo nieszczęśliwi, obijają się w życiu o wiele sytuacji, chodzą w zamęcie, są zniewoleni. Trzeba ugiąć twardy kark i nauczyć się chodzić w posłuszeństwie i żyć pod autorytetem, który Bóg nad nami ustanowił. Również w rodzinach czy pracach są Boże hierarchie autorytetów i szczęśliwy i wolny ten, który się temu podał, ufając Bogu, że nie da go skrzywdzić. Z tym wiąże się również wielkie narzędzie łaski Bożej dla nas, czyli kościół! Bądźmy w lokalnym kościele, zakorzenieni i służący darami, których nam Bóg udzielił! To powstrzyma wiele problemów przed nami. Wspólne, zbiorowe namaszczenie usłuży nam w tych miejscach, gdzie jesteśmy szczególnie słabi i potrzebujemy przyłożenia siły większej, niż my sami możemy mieć. To w kościele może być wzbudzone potężne namaszczenie, to tam mogą przejawiać się dary Ducha Świętego zwielokrotnione przez obecność naszych braci i sióstr. To tam możemy dać ujście naszym talentom i darom, czyli po prostu dajemy życie i możemy przyjąć jeszcze więcej życia!

W kościele, ale i poza nim- możemy posłużyć się kolejną potężną bronią- czyli dawaniem. Dając swoje pieniądze, pomagasz rozprzestrzeniać Królestwo Boże, siejesz i w sferę finansów w swoim życiu, i w inne sfery potrzebujące przełomu. Pomagając innym- kiedyś otrzymasz pomoc w swojej trudniejszej chwili. Bóg zwraca swe ucho tym chętniej na modlitwy ofiarnych i szczodrych, bo wie, że mają serce wolne od chciwości czyli od bałwochwalstwa!

Dużo wymieniliśmy naszych duchowych broni, a lista wcale jeszcze nie skończona. Mamy przecież modlitwę w językach, która jak rakieta mknie prosto przed boży tron, mamy związywanie i rozwiązywanie z obietnicą, że COKOLWIEK zwiążemy lub rozwiążemy na ziemi, niebo to uwzględni i zrobi tak samo. Czemu w to nie uwierzyć i nie wykorzystywać w duchowej walce? A Imię Jezusa, dane nam jak broń, przed którą drżą największe diabły?

Bracie i siostro, masz całą zbroję Bożą, która jak hełm ochroni twój umysł przed kłamstwami diabła, jak pancerz ochroni twe serce przed oskarżeniami, jak tarcza zasłoni przed ognistymi pociskami, jak pas  podtrzyma prawdę, jak miecz Słowa, który odeprze wszelką nieprawdę i pokusę, jak buty poselstwa pokoju, które odważnie zaniosą cię do innych.

Podsumowując- masz modlitwę, post, wiarę, Słowo, dawanie, Krew Jezusa, Jego Imię, swój krzyż, posłuszeństwo autorytetom, objawienie, uwielbienie, Bożą obecność  i Jego chwałę, dary Ducha i dary ludzi, kościół i wiele innych. Teraz w Twoich rękach jest Twoja przyszłość. Stosuj ten oręż, powstań z niemocy, beznadziei, strachu, że się nie uda- bo MUSI SIĘ UDAĆ! Co Bóg zaczął w naszym życiu, to ma moc i dokończyć, potrzebuje tylko, żebyśmy z Nim współpracowali. Do boju, waleczni!

Tags

Comments are closed.