Blogi
Nie samym chlebem żyje człowiek (Listopad 25, 2017 10:38 pm)
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)

Boży skarb

20140815_Treasure_1000

Tekst: Dorota Kamińska

Bóg, patrząc na ten „nieestetyczny” skarb, całkowicie przenikał jego istotę i naturę. Sięgał wzrokiem na tyle głęboko i daleko, że z łatwością dostrzegał w nim to piękno, które kryło się pod skorupą brudu.

W czasie modlitwy o kościół Bóg dał mi wizję. Zobaczyłam ręce Boga, które rozgarniają i rozkopują ziemię w poszukiwaniu czegoś pod jej powierzchnią. Obserwowane przeze mnie poszukiwania zakończyły się odnalezieniem czegoś… Zaskakujące było moje wewnętrzne odczucie Jego ogromnej, spontanicznej radości wywołanej tym odkryciem. Z wyraźnym wzruszeniem wyciągnął z ziemi coś bardzo cennego. Uśmiechając się czule i z zachwytem uniósł ten skarb do góry. Widać było po Nim, że był pod wielkim wrażeniem efektów swoich poszukiwań, zdarzenie traktował jako doniosłe, a wykopalisko za arcywyjątkowe. Przepełniała Go wielka satysfakcja z powodu odnalezienia tego, czego tak długo i wytrwale szukał. Przeżywał naprawdę wielki entuzjazm. Na moich oczach sam Bóg cieszył się niczym dziecko na widok najcudowniejszej niespodzianki, upragnionej od dawna zabawki.

Jednocześnie z całego tego obrazu przebijało coś zadziwiającego. Choć znalezisko nie prezentowało się okazale – wręcz przeciwnie, było zanieczyszczone, oblepione resztkami ziemi i zaśniedziałe – to Bóg sprawiał wrażenie Estety, któremu jednak wcale to nie przeszkadzało. Zachowywał się tak, jakby widział w nim znacznie więcej, niż tylko to, co na pozór (na pierwszy rzut oka) można było dostrzec. W pewnym momencie otrzymałam tego rozumienie.

Bóg patrząc na ten „nieestetyczny” skarb, całkowicie przenikał jego istotę i naturę. Sięgał wzrokiem na tyle głęboko i daleko, że z łatwością dostrzegał w nim to piękno, które kryło się pod skorupą brudu. Znając prawdę o nim (wiedząc z jak wartościowym odkryciem ma do czynienia), z zapałem i pewnością ujrzenia pełni jego piękna zaczął go oczyszczać. Odsłanianie i ukazywanie otoczeniu jego walorów sprawiało Mu wielką przyjemność. Czuł się bardzo szczęśliwy, że może to robić.

I wówczas Bóg zaczął do mnie mówić. Oznajmił mi, że dla niego każdy człowiek jest takim właśnie skarbem. On szuka tego, co zginęło, a kiedy to znajduje, wtedy jest szczęśliwy i całe niebo raduje się razem z Nim. On nie zwraca uwagi na ludzki bród i grzechy, ale cieszy się, że może nas podnieść i oczyścić. Jesteśmy jego bezcennymi skarbami, tak nas postrzega. Pragnie zarazem, abyśmy również siebie takimi widzieli, niezależnie od tego, jak wiele jeszcze naszych spraw i rzeczy wymaga przemiany.

Potem zobaczyłam ludzi w kościele, do których przychodzi Bóg, pragnący przyodziać ich w piękne szaty namaszczenia. Jednak oni patrzą na siebie bardzo negatywnie, nieustannie myśląc, że są jeszcze zbyt brudni i niegodni, by przyjąć i przyodziać się w te szaty. Tak jak Adam z Ewą w Edenie ukryli się przed Bogiem z powodu swojej  nagości i poczucia winy, tak i oni – nie umiejąc korzystać z mocy pokuty – odsuwają się od Boga. Wyjaśnił mi to mówiąc: ja nie patrzę na was przez pryzmat waszych upadków i niedoskonałości, ale przez Mojego Syna Jezusa, który zapłacił cenę za każdego, a Jego krew zmyła wszelki grzech.

Zrozumiałam wówczas, co Bóg miał na myśli. Jesteśmy cudownymi, ukochanymi Dziećmi Boga. Powinniśmy patrzeć na siebie Jego oczyma. Dziecko nie może uznawać się za sierotę, a Dziedzic (i Współdziedzic Jezusa) nie może żyć, jak bankrut. Ma chodzić w Duchu Synostwa, wg Rzym. 8:14-19, a nie być ogarnięty duchem bojaźni, stłamszenia, niemocy i skarłowacenia. Oznacza to zarazem wyzbycie się – jeśli trzeba, poprzez wyrzeczenie i związanie w Imieniu Jezusa – destrukcyjnego poczucia małości (nicości), niegodności, bylejakości, nicniewartości. Dojrzałość chrześcijańska i tym się objawia, że niedoskonałość człowieka wierzącego nie przysłania jego Nowej Tożsamości w Chrystusie.

Bóg pragnie przyoblec nas w piękne, bezcenne szaty Rodziny Królewskiej, by Kościół mógł usługiwać we wszystkich przewidzianych dla nas – przez Niego! – darach duchowych. Wyposażając nas tak bogato, tym samym upoważnia do chodzenia w godności i zwycięstwie. Przyjmijmy ochoczo i z wdzięcznością te Królewskie szaty namaszczenia. Przystrójmy się w nie z radością. Zróbmy to dla siebie i dla tych wszystkich, którzy Boga jeszcze nie znają. Dokonajmy tego, aby patrząc nam w twarz mogli oni zobaczyć w nas Boga, i doświadczyć wreszcie Jego życiodajnej miłości, mądrości i mocy.

Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli. Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych…

 (List do Rzymian 8:14-19)

Synowie! Objawcie się…

Tags

Comments are closed.