Blogi
Bądź mężny (Sierpień 22, 2017 2:16 pm)
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)

Boży moment

1000PIMG_5684

Marysia:

W maju chodziliśmy naszym ulubionym Nowym Światem i po Starówce. Jest jasno, coraz cieplej, a przede wszystkim – radośnie, co niezwłocznie oznajmiamy wszystkim przechodniom.

Michał dostaje słowo, że coraz częściej będą się przed nami zatrzymywać duże grupy ludzi. I tak się dzieje. Stają przed nami całe wycieczki. Raz jest to ogromna grupa młodzieży, pełna entuzjazmu dla nas. Śpiewamy, a oni klaszczą i zaczynają tańczyć. Porywają do tańca nawet swojego opiekuna (na oko, pod sześćdziesiątkę). Kiedy Michał pyta, czy może się o nich pomodlić, bez zastanowienia odpowiadają: – No jasne! Błogosławi więc ich i ich rodziny, modląc się, by wypełnili wolę Bożą w swoim życiu.

Takich niesamowitych sytuacji jest coraz więcej. Michał ma coraz częściej słowo wiedzy do poszczególnych ludzi. Nie może być lepiej, kiedy ludzie są głęboko dotykani prawdą na temat ich życia. Uwielbiam patrzeć, jak otwierają się na Boga, jak przemieniają się ich twarze podczas rozmów i modlitwy. Bóg jest światłością i wystarczy Jego najlżejszy dotyk, by odblask tego światła zaczął jaśnieć na twarzach. Dlatego jesteśmy na ulicy – by po prostu być Jego narzędziem, nie myśleć o tym, co inni myślą o nas, ale odmieniać życie innych, dawać nadzieję, przywracać ludziom godność, dotykać tego, co najbardziej ukryte.

Są też sytuacje, które nazywam „filmowymi”. Nagle zaczyna się dziać coś, co jest poza nami. Znika świat dookoła, jest tylko tu i teraz. Boży moment. Bóg i ludzie – ci, których używa i ci, których chce dotknąć. Spotkali się w tym jednym, właściwym miejscu i czasie. Wtedy już wiesz, że właśnie o ten moment dziś chodziło. Że zostało to zaplanowane już wcześniej.

Jesteśmy na Starówce. Zatrzymuje się kilka nastolatek. Śpiewamy im, a potem chwilę głosimy. Pada pytanie, czy chciałyby pójść za Bogiem. Wstydzą się, to widać. Nie mówią nic. Tłumaczę, jak ważne jest, by nie przegapić momentu, w którym Bóg oczekuje odpowiedzi, ale zarazem, nie można robić niczego, bo wypada albo dlatego, że ktoś tak powiedział. Że ma to być świadome. Pytam każdej po kolei, czy chcą teraz. Jedna po drugiej, odpowiadają, że nie są gotowe. Dochodzę do ostatniej (od początku wiem, że w tym spotkaniu Bogu chodzi o nią). Zanim zdąży otworzyć usta, ubiega ją jej przyjaciółka. Bierze ją pod ramię i mówi za nią: – Nie, ona też nie! Wiem, że to nieprawda, więc przerywam z uśmiechem i mówię: – Wiem, że ty chcesz. Prawda? Ona kiwa głową, na co ja robię coś, czego nie robiłam nigdy wcześniej. Biorę ją za rękę i mówię: – Chodź ze mną. Łapie bez chwili wahania moją dłoń i obie szybkim krokiem odchodzimy. Żeby się nie rozmyślić. Bo właśnie teraz jest ten Boży moment. Natalia od razu wyrzuca z siebie: – Moja mama umarła w zeszłym roku! Na co obie zaczynamy płakać. Nie mówię nic, ściskam ją tylko mocno za rękę. Po kilkuset metrach zatrzymujemy się i siadamy na długą rozmowę, przeplataną modlitwą. Przerywa ją tylko raz telefon od zaniepokojonych przyjaciółek. Natalka zna Boga i wie, że On jest zawsze z nią. A dziś Ojciec chciał jej powiedzieć więcej o sobie, opowiedzieć o Duchu Świętym i o tym, jak ma Go słuchać. To było bardzo intensywne i dobrze wykorzystane 30 minut. Dziewczyna mieszka na Mazurach, więc nie wiadomo, kiedy znowu uda się spotkać, ale na koniec przytulamy się mocno i wymieniamy kontaktami. Dziś Natalka pisze do mnie, jak potrzebuje modlitwy czy porady, a mnie niezmiennie wzrusza to, jak bardzo kocha Boga i nie obwinia Go o śmierć Mamy…

Tags

Comments are closed.